Historia, która dzieli
Kontrowersje wokół organizacji kierowanej przez Dambka
Dziś przed sądem w Kartuzach odbyła się rozprawa w sprawie dotyczącej stowarzyszenia im. TOW „Gryf Pomorski”. Właśnie to stowarzyszenie walczy o pomnik porucznika Dambka w Gołubiu. Kartuski sąd ma rozstrzygnąć nieprawidłowości formalne zaistniałe przy usunięciu z szeregów organizacji jej byłego sekretarza Franciszka Okunia, który dziś twierdzi, że stowarzyszenie działa nielegalnie…
REKLAMA

Franciszek Okuń z Luzina uważa, że stowarzyszenie im. TOW „Gryf Pomorski” działa nielegalnie. fot.W.Drewka
Sprawa, która znalazła się przed kartuskim sądem dotyczy nieprawidłowości formalnych zaistniałych w uchwale stowarzyszenia im. Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” o usunięciu z zarządu organizacji Franciszka Okunia z Luzina – dawniej sekretarza stowarzyszenia. Sprawa wyszła na jaw w wyniku licznych skarg i zawiadomień (do prokuratury i sądu) rozesłanych przez Franciszka Okunia.
Ciasno na sali sądowej
Wreszcie zareagowało kartuskie starostwo powiatowe, które jako organ nadzorczy dla stowarzyszenia skierowało sprawę do sądu wnioskując o wykreślenie fragmentu błędnej uchwały. Dzisiejsza rozprawa dotyczyła właśnie tej kwestii, ale sąd nie podjął jeszcze decyzji. Orzeczenie odczytane zostanie w przyszłym tygodniu.

Roman Dambek, szef stowarzyszenia, zapewnia, że organizacja działa w stu procentach zgodnie z prawem. fot.archiwum/W.Drewka
Na sali sądowej byli dziś członkowie stowarzyszenia oraz osoby, które zostały z niego usunięte. Był także Franciszek Okuń, który próbował zabrać głos w całej sprawie, ale sędzia uniemożliwił mu to stwierdzając, że występuje on jedynie w roli publiczności.
„Chcę być świadkiem”
- Nie może pan sam siebie powoływać na świadka – stwierdził sędzia Piotr Nowacki, jednocześnie prezes kartuskiego Sądu Rejonowego. – Zostałby pan przesłuchany, gdyby któraś ze stron (starostwo bądź obecny zarząd stowarzyszenia – przyp. red.) powołały pana na świadka, ale takiego wniosku nie było. Poza tym sąd nie zajmował się badaniem okoliczności tej sprawy, a jedynie kwestiami czysto formalnymi.
Franciszek Okuń jest oburzony, bo twierdzi, że mógłby szereg wątpliwości wyjaśnić.
- To wszystko jest niepoważne – mówi pan Franciszek. – Przecież to ja ujawniłem nieprawidłowości, przecież ta sprawa bezpośrednio mnie dotyczy, więc nie rozumiem, dlaczego sąd nie chce mnie wysłuchać.
Nielegalne stowarzyszenie?
Zdaniem Franciszka Okunia, byłego sekretarza stowarzyszenia im. TOW „Gryf Pomorski” nad organizacją ktoś rozpościera zasłonę milczenia.
- Dotarłem do dokumentów, które wskazują, że stowarzyszenie, którym kieruje pan Roman Dambek jest nielegalne, bo powstało na bazie sfałszowanych dokumentów, sfałszowanych podpisów – powiedział w rozmowie z dziennikarzami. – Zgłaszałem te sprawy do prokuratury, pisałem do Krajowego Rejestru Sądowego. I nic. Teraz kartuski sąd zajął się jedynie niewielkim fragmentem nieprawidłowości, na które wskazywałem.
Roman Dambek, szef Kaszubsko Kociewskiego Stowarzyszenia im. Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” mówi, że żadnych nieprawidłowości nie ma, a organizacja działa zgodnie z prawem.
- Pan Okuń zgłaszał rzekome nieprawidłowości do prokuratury, która kilkakrotnie zajmowała się tą sprawą i za każdym razem stwierdzała, że jego pogląd jest niesłuszny – stwierdził Roman Dambek. – Działamy jak najbardziej zgodnie z prawem, jesteśmy zarejestrowani w Krajowym Rejestrze Sądowym, więc uważam, że pan Okuń nie ma podstaw by twierdzić, że coś jest nie w porządku.
Dlaczego Franciszek Okuń został usunięty ze stowarzyszenia?
- Było tak, że podjął na własną rękę działania przy pomniku w Przywidzu, chociaż nie miał na to zgodny stowarzyszenia – stwierdził Roman Dambek. – To był kluczowy element.
W tle całej sprawy istnieje też konflikt o charakterze rodzinnym pomiędzy Romanem Dambkiem a Franciszkiem Okuniem, który – jak wynika z rozmów z obu panami – podsyca wzajemną niechęć.
Obrońcy pomnika
O stowarzyszeniu im. TOW” Gryf Pomorski” bardzo głośno zrobiło się w związku z pomnikiem porucznika Józefa Dambka, który stoi na prywatnej działce w Gołubiu. Właściciel działki, chce usunąć pomnik, który przeszkadza mu budować dom. Członkowie stowarzyszenia protestują przeciwko temu, domagając się pozostawienia pomnika dokładnie w tym miejscu. Nie przyjmują do wiadomości propozycji przeniesienia go w inne miejsce.
REKLAMA

4 lata temu # PAN FRANCISZEK MIAŁ I MA RACJĘ
PRZYKRO ŻE SĄD CHCE SŁUCHAĆ TO CO CHCE SŁUCHAĆ.RÓŻNIE MOŻNA O TYM MYŚLEĆ.DLA MNIE OSOBIŚCIE TEŻ TO SIĘ NIEPODOBA.-POZA TYM SPORO BYŁO JUŻ WYPOWIEDZI WIELU INTERNAUTOW NA TEMAT PROKURATURY W KARTUZACH ,JAK I SĄDÓW W KARTUZACH.MUSIMY POCZEKAĆ NA DECYZJE SĄDU W GDAŃSKU.WYGLĄDA NA TO ŻE PAN SĘDZIA Z KARTUZ JEST JASNOWIDZEM I ZNA WSZYSTKIE PYTANIA I ODPOWIEDZI JAK I WYJAŚNIENIA PAN OKUNIA.ALE NA KARTUZACH ŚWIAT SIĘ NIE KOŃCZY, JAKBY NIEKTÓRZY TEGO CHCIELI.MOŻE PREZESI MAJĄ INNE PRAWA,PAN PREZES DAMEK STARAŁ NAM SIĘ "WYKŁADAĆ"LATAMI SWOJE "POJĘCIE PRAWA", JAK WSZYSCY ZAUWAŻYLIŚMY RÓWNIEŻ DO CZASU.
4 lata temu # dambek i wójt znali i znają już wyroki .
Czy też są jasnowidzami?Jakim sposobem wójt wiedział że wszystkie sprawy toczące się przeciwko niemu, a które zrzuca na odpowiedzialność gminie w stężycy będą umożone,jak i zapewnił na ostatniej sesji publicznie,że obecnie toczące się przeciwko niemu śledztwo też będzie umorzone.-Nie wspominając już że szczyci się z bardzo wielu toczących się postępowaniach prokuratorskich wobec jego osoby.-Robi się coraz ciekawiej.Czy to jest ta nasza europa z "własnymi granicami"?
4 lata temu # "patrioci i promotorzy regionu" dobre
Słusznie odczuł P.Okuń "zasłonę milczenia".Jest rozpościerana przez kilka osób,które uczestniczyły w machlojkach z damkiem.Ktoś to opiniował, ktoś to podpisywał,komuś "dokumenty"były podtykane.Bez wieloletniej współpracy wójta z damkiem ten numer nie miał racji bytu.Potrzebne były pieczątki imienne wójta,urzędu gminy ,zarządu gminy stężyca, (Tą ostatnią nazwę unieważnili 3lata temu i uważają że po sprawie).Bez aktywnej wspołpracy wójta dawno byłoby już po smrodzie .A Państwo Trojanowscy nie musieliby użerać się calymi latami z lokalnymi biznesmenami,ktorzy podtykali "dokumeny"wyżej.Tych "wyżej" niestety też trzeba rozliczyć.Stara metoda p.czesia i p.damka jak najwięcej ludzi umoczyć.Chcą w ten sposob rozmydlić winę.Ale chyba nie tym razem. Pomimo że p.czesiu i p.damek bardzo zrobili sie w tym kierunku aktywni,chcąc jak najwięcej za sobą urzędnikow pociągnąć.Ten krzyż to początek i koniec dla niektorych,a także czubek góry lodowej.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Express Kaszubski nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych lub zawierających wulgaryzmy.
Dodaj swój komentarz