Marihuana spod Stężycy mogła trafić na Kaszuby
Marihuana, z plantacji w gm. Stężyca wykrytej przez Straż Graniczną, była prawdopodobnie przeznaczona na rynek Trójmiejski, ale jak mówi rzecznik MOSG, niewykluczone, że mogła by być sprzedawana także w pow. kartuskim. Poprzez likwidację plantacji udaremniono sprzedaż ponad 22 tys. porcji narkotyku.
REKLAMA
Funkcjonariusze odkryli pod koniec ubiegłego tygodnia dwie plantacje konopi indyjskich – w Tczewie i na terenie gminy Stężyca. Ta ostatnia zlokalizowana była w domku letniskowym.
Jak mówi kmdr. por. Grzegorz Goryński, rzecznik prasowy Morskiego Oddziału Straży Granicznej, dotąd aresztowano właściciela plantacji w Tczewie, ale w sprawie plantacji z okolic Stężycy dotąd nikogo nie zatrzymano.
- To są dwie odrębne sprawy i nie można ich ze sobą utożsamiać – mówi Grzegorz Goryński. – Jeżeli chodzi o plantację z terenu gm. Stężyca, cały czas prowadzone są czynności.
Straż Graniczna nie zdradza, w jakiej miejscowości konkretnie znajdował się domek pełniący przykrywkę plantacji. Grzegorz Goryński mówi jednak, że nie można wykluczyć, że narkotyki mogły by być przeznaczone na sprzedaż na także Kaszubach.
- Z naszych ocen i analiz wynika, że narkotyki miały trafić na rynek Trójmiejski, który jest rzecz jasna o wiele większy niż ten w powiecie kartuskim, ale nie wykluczone, że część narkotyków mogła by być sprzedawana na Kaszubach – mówi Grzegorz Goryński.
Rzecznik MOSG podkreśla, że plantacja pod Stężycą była zorganizowana w sposób profesjonalny. Znajdowały się tam odpowiednie lampy, wentylatory oraz urządzenia nawadniające.
- Co ciekawe, w interesujący sposób rozwiązane było zasilanie w energię elektryczną – mówi Grzegorz Goryński. – Licznik wskazywał bowiem minimalny pobór energii, tak jaki jakby podłączona była zaledwie jedna stuwatowa żarówka. Tymczasem tam cały czas rośliny ogrzewane były 200, 300 watowymi żarówkami, pracowały wentylatory. Dopiero wezwani przez nas elektrycy odkryli dodatkową skrzynkę, w której dokonano obejść. Mamy więc też tutaj do czynienia z kradzieżą energii elektrycznej.
Dlaczego plantatorzy wybrali na uprawę konopi miejscowość w gminie Stężyca?
- Z naszego doświadczenia wynika, że dla właścicieli tego rodzaju plantacji ważne jest przede wszystkim lokum, najlepiej nie rzucające się w oczy, znajdujące się na uboczu, bo przecież konopie wydzielają specyficzny zapach. Ważny jest też dostęp do wody i prądu – tłumaczy rzecznik MOSG.
Grzegorz Goryński wyjaśnia, że gdyby rośliny osiągnęły ostatni stopień rozwoju i zostały ścięte, nie było by nawet śladu po plantacji. Straży Granicznej udało się zlikwidować plantację konopi indyjskich, z których można było uzyskać 11,2 kg marihuany, o szacunkowej, czarnorynkowej wartości 669 360 złotych.
REKLAMA


4 lata temu # killezoon
szkoda krzaków.... Ale mam lepsze ziola dostępne legalnie Salvia Divinorum http://www.salviadivinorum.rox.pl/
4 lata temu # Gligi
no tak cynka dostała granica bo psy by się sprzedały.
4 lata temu # Maria
POPRZEDNIK COŚ BARDZO PODEJRZLIWY,ALE PEWNIE COŚ W TYM JEST!
4 lata temu # DOMBER1979
SZKODA ŻE TYLE TOWARU ONI SPALĄ A NIE KTO INNY
3 lata temu # Paweł Walaszkowski z Wyczechowa
Szkoda, że w tej sytuacji nie jestem psem!
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Express Kaszubski nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych lub zawierających wulgaryzmy.
Dodaj swój komentarz