Express Kaszubski feed

ExpressKaszubski.pl – strona główna REKLAMA REDAKCJA KONTAKT REJESTRACJA LOGOWANIE »

Forma Fitness Kartuzy
Szybka Kolej Miejska Kaszuby

Sulęczyno. Natalia walczy z paraliżującą ją chorobą. Ale nie boi się iść po marzenia - od Bałtyku do Tatr

Opublikowany: 2016-07-14 13:53 Autor: Magda Dzienisz

Nie tak dawno zastanawiała się, czy zdoła kiedyś normalnie chodzić, jeść, oddychać. Dziś przygotowuje się do wielkiej wyprawy - zamierza przejść 680 km pieszo i dotrzeć z Gdańska do Zakopanego. Natalia Kotkowska z Sulęczyna trasę tę pokona wraz z Arturem Modzelewskim i psem Akirą. Chce pokonać własne słabości, ograniczenia, a przy okazji promować aktywny styl życia. Wyprawa rozpocznie się 25 lipca.

REKLAMA

Za niespełna dwa tygodnie mieszkanka Sulęczyna Natalia Kotkowska, Artur Modzelewski i pies Akira wyruszą w pieszą podróż – od Bałtyku aż do Tatr. Przejdą 680 kilometrów, codziennie pokonując dystans około 30 kilometrów. Nawet dla zdrowych, aktywnych osób taka wędrówka może być sporym wyzwaniem. Jednak dla Natalii, która walczy z paraliżującą ją chorobą, obezwładniającą ciało, to ogromne przedsięwzięcie i przede wszystkim spełnienie marzeń.

fot. źródło: Facbebook/Od Bałtyku do Tatr

„Bałam się, że już nigdy nie będę mogła chodzić”

Jeszcze nie tak dawno 28-latka borykała się z przerażającymi myślami: „czy jeszcze kiedyś będę normalnie chodzić, jeść, oddychać, po prostu żyć?”. Sześć lat temu usłyszała diagnozę, która dla niej brzmiała niczym wyrok: miastenia. To poważna przewlekła choroba o podłożu autoimmunologicznym. Osłabia mięśnie szkieletowe, a obszarami, które są najczęściej atakowane przez miastenię są mięśnie powiek, mięśnie gardła i ust, odpowiadające za połykanie i mówienie.

- Przed chorobą prowadziłam jazdy konne oraz hipoterapię w Sulęczynie. Od dziecka otaczałam się zwierzętami, a każdą wolną chwilę spędzałam w lesie – opisuje Natalia. – Pierwsze objawy choroby wystąpiły w 2009 roku. Kilka miesięcy później zdiagnozowano u mnie miastenię, która bardzo szybo postępowała: leżałam bezwładnie ciągle zmęczona, całkowicie niezdolna do podstawowych czynności takich jak przełykanie, mówienie, chodzenie, zaciskanie dłoni. Myślałam: dlaczego mnie to spotkało, jestem przecież młoda, kocham sport, ruch mam córkę, konie i całe życie przed sobą…

Natalia przed chorobą. fot. źródło: Facbebook/Od Bałtyku do Tatr

Natalia trafiła do Akademii Medycznej w Gdańsku, gdzie leżała na intensywnej terapii. Wprowadzono jej także leczenie farmakologiczne. Lekarstwa jednak nie pomogły – zastosowano więc immunoglobuliny, przeszła też zabieg wycięcia grasicy. Komisja ds. Orzekania o Niepełnosprawności przyznała jej stopień znaczny.

- Byłam całkowicie niezdolna do pracy oraz samodzielnej egzystencji i wymagałam stałej, długoterminowej opieki i pomocy innych osób. Taki stan utrzymywał się przez prawie dwa lata. Było mi bardzo ciężko i bałam się, że już nigdy nie będę mogła jeździć konno, chodzić po lesie, pływać, jeździć na rowerze, na nartach, po prostu normalnie żyć. Sytuacja zmusiła mnie także do sprzedaży koni i zamknięcia działalności – opowiada 28-latka.

Natalia nie poddawała się, pragnęła ze wszystkich sił stanąć na nogi, szukała metod niekonwencjonalnych, które pomogłyby jej walczyć z chorobą. Postanowiła wzmocnić swój organizm, który był bardzo wyniszczony przez codzienne stosowanie sporych dawek leków. Stosowała m.in. witaminy i suplementy diety na bazie aloesu, kompozycje zawierające chlorofil, a także mleczko pszczele.

- Wzmacniając organizm odzyskałam siły i szybko wróciłam do zdrowia – opowiada. Jednak wkrótce nastąpił następny atak choroby. – Moja miastenia była w remisji aż do października 2015 r. Drugi atak obezwładnił mi nogi i ręce, a typowe dla tej choroby zmęczenie spowodowało, że przesypiałam całe dnie.

Dzięki ogromnej woli walki udało jej się pokonać drugi atak. Znów pomogło oczyszczanie i wzmacnianie organizmu. Do tego dołączył ruch, który jest wręcz zakazany przy nawrotach miastenicznych. Na portalu społecznościowym poznała Artura – rehabilitanta, trenera personalnego i fizjoterapeutę. Podczas wymiany kilku zdań już było jasne, że to nie przypadek, że ich drogi się skrzyżowały. Artur zdecydował się podjąć wyzwanie i przywrócić Natalii zdrowie. Kiedy wspomniała, że chce przejść Polskę i wygrać z chorobą, a tym samym pokazać innym, że warto realizować marzenia pomimo przeciwności losu, Artur bez zastanowienia zdecydował, że pomoże jej zrealizować ten cel.

Chcą dokonać niemożliwego

- Ten projekt jest dla mnie bardzo ważny, stał się moją misją i będzie triumfem na chorobą – mocno podkreśla Natalia. Od kilku miesięcy wraz z Arturem przygotowują się do tej wielkiej wyprawy. Trenują, biegają, wykonują ćwiczenia siłowe, maszerują – po to, by być w jak najlepszej kondycji. Kompletują też odpowiedni sprzęt na wędrówkę.

fot. źródło: Facbebook/Od Bałtyku do Tatr

Projekt „W drodze po marzenia pieszo od Bałtyku do Tatr” ma być motywacją do walki z chorobą, ograniczeniami, własnymi słabościami, jak również promować zdrowy i aktywny styl życia. Dla obu wyprawa jest ogromnym przedsięwzięciem: morze jest dla nich symbolem oczyszczenia umysłu, a góry wzniesienia się ponad chorobę i wszelkie ograniczenia.

Podczas akcji chcą także wspierać niepełnosprawne dzieci – Olę Dułak i Patryka Bartkowiaka. Zorganizowali koncert, podczas którego trwała zbiórka pieniędzy na leczenie Oli i Patryka, zachęcają także do wspierania fundacji, pod których opieką znajdują się dzieci.

W wędrówce od morza do Tatr towarzyszyć im będzie Akira – pies rasy Tosa Inu. Jak podkreślają, podróż psa to pokazanie pozytywnego znaczenia psiego towarzysza w codziennym życiu. Jest to również zachęta do dogtrekingu – wspólnych wypraw, wakacji oraz wolnego czasu.

fot. źródło: Facbebook/Od Bałtyku do Tatr

Natalia, Artur i Akira wyruszają 25 lipca o godz. 10.00 z Gdańska Brzeźna kierując się na Pruszcz Gdański. Codziennie chcą pokonywać minimum 25 km. Przejdą przez Starogard Gdański, Świecie, Chełmno, Toruń, Ciechocinek, Włocławek, Kutno, Zgierz, Łódź, Piotrków Trybunalski, Koniecpol, Wolbrom, Kraków, Myślenice, Rabkę Zdrój, Nowy Targ aż do Zakopanego. Tam ostatni etap ich wędrówki – wejście na słynny Giewont.

- Chcemy przejść Polskę od morza do Tatr z niezwykła misją niesienia ludziom, których spotkamy na szlaku pomocy i wiary, że marzenia są po to, by je realizować, a choroba to nie wyrok – podkreślają Natalia i Artur.

Wędrówka i zdobyte dzięki niej doświadczenia i przygody mają być dla obojga inspiracją do napisania i wydania książki o przekraczaniu barier. Zachęcamy do śledzenia przygotowań Natalii, Artura i Akiry do wędrówki, a wkrótce i samego przebiegu wyprawy, na facebookowej stronie projektu. Więcej szczegółów także na oficjalnej stronie akcji.

REKLAMA

 Reklama Bat Gazetka

Czytaj również

Komentarze do artykułu Komentarze [7]

  • 10 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Silny duch pokona słabości ciała -

    jestem tego pewna. Będę codziennie wspierała myślą wasz wysiłek, szanowni twardziele.

  • 3 1 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Juonka

    Powodzenia!

  • 3 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # mmm

    życzę powodzenia i zdrowia

  • 1 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # xxxx

    Powodzenia! slicznotko!:)

  • 0 3 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # juzwa

    Ja do Szwagra dojść nie moga...

  • 1 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # pepe

    A co z dziećmi ?

  • 0 2 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Cccc

    Do tatusi--ów

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się, abyś mógł korzystać z tego samego pseudonimu i aby Twój komentarz był wyróżniony.

Captcha

HTML jest niedozwolony. Tekst zaczynający się od http:// będzie automatycznie linkowany.

REKLAMA

Odpowiedzialny za słowo