Express Kaszubski feed

ExpressKaszubski.pl – strona główna REKLAMA REDAKCJA KONTAKT REJESTRACJA LOGOWANIE »

Reklama Fitness Kartuzy
Reklama Centrum Płyt Kartuzy
 Reklama Bat

W ich rękach drewno zaczyna opowiadać historię, a mebel staje się dziełem sztuki

Opublikowany: 2018-04-02 08:40 Autor: Wojciech Drewka

Mało kto wie, że w niewielkim warsztacie w Sierakowicach pracują mistrzowie bardzo starej i zanikającej już sztuki zdobniczej. Tworzą dębowe meble, które zdobią salony i gabinety w różnych zakątkach kraju i Europy, wiedząc, że ich dzieła przetrwają pokolenia.

REKLAMA

Reklama Koszałka Kartuzy

W stolarni pachnie dębowym drewnem. Słychać stukot młotków i szmer ręcznie szlifowanych powierzchni. Na stole wyłożonym wykładziną „odpoczywa” ozdobiony już blat dużego stołu lub biurka. Obok – figury lwów i rzymskich legionistów. Każda z nich wykonana z niezwykłą dbałością o detale. Na ścianach sprzęty stolarskie. Przy stołach warsztatowych pochylają się snycerze. Każdy ruch dłuta sprawia, że z dębowych desek powoli zaczynają się wyłaniać obrazy.

fot.W.Drewka

- Jesteśmy chyba jedyną Pracownią w Europie, który zatrudnia tylu profesjonalnych snycerzy – zaczyna opowiadać Bartłomiej Jóskowski, właściciel sierakowickiej Pracowni MebS. – To profesja całkowicie już zanikająca. W Polsce praktycznie nikt już nie kształci w tej dziedzinie, dlatego od kilku lat zatrudniamy snycerzy z Ukrainy. Zdarzają się samouki, ale tak naprawdę tutaj liczy się nie tylko rzemiosło, ale trzeba być też poniekąd artystą.

Nie maszyny, ale ludzie

Snycerstwo to wedle definicji bardzo stara dziedzina sztuki zdobniczej, a przede wszystkim sztuka rzeźbienia w drewnie. I tę sztukę starają się kultywować właśnie w Pracowni MebS. Pan Bartłomiej zaznacza, by pisać Pracownia przez duże „P”.

- Chcę w ten sposób podkreślić, że Pracownia to nie maszyny, sprzęty i pomieszczenie, ale ludzie. Ich pasja, umiejętności, zaangażowanie. Bez nich nie byłoby Pracowni, nie byłoby tego co robimy – mówi.

fot.W.Drewka

Zakład przejął po ojcu, który przed laty rozpoczął wytwarzanie mebli gdańskich. Nadal, niemal codziennie zagląda on do Pracowni i pomaga przy pracy, ale jej charakter i rodzaj wytwarzanych przedmiotów kreuje już nowa załoga.

- Wychowałem się tutaj, wśród tych dłut, ścisków do drewna i innych sprzętów – mówi Bartłomiej Jóskowski. – Pracownia była połączona z domem, więc siłą rzeczy zaglądaliśmy tutaj. Czasami coś się sklejało, szlifowało, dłubało w drewnie. Ojciec nawet dnia nie potrafił wytrzymać, żeby nie zajrzeć do stolarni (śmiech). Nawet w niedzielę wchodził na chwilę, żeby chociaż porozkręcać ściski. A ja nigdy nie myślałem, żeby zająć się tym na poważnie. Zawsze myślałem, że to któryś z braci poprowadzi firmę ojca. Ale stało się inaczej. I to w zasadzie przez przypadek.

Złapać bakcyla

Pan Bartek wspomina jak namawiał ojca na otwarcie sklepu z meblami, by nie dawał zarabiać pośrednikom. Ale ten pomysł nie spotkał się z entuzjazmem.

- Ojciec powiedział: „jak chcesz, to sam otwórz sklep”. I tak zrobiłem. W Sierakowicach powstawało właśnie centrum handlowe przy ul. Lęborskiej. Wynająłem powierzchnię i wstawiłem meble ojca – wspomina. – Ale nie pomyślałem wtedy, że Sierakowice to nie Gdańsk, czy choćby Wejherowo, więc nie ma co liczyć na wielu zainteresowanych. Dostałem niezłą szkołę. Ale czekając na klientów miałem czas by szperać w internecie. Uczyłem się zasad tworzenia i pozycjonowania stron. Wtedy nie było jeszcze profesjonalnych firm, które się tym zajmowały. W zasadzie mogłem zostać profesjonalnym SEO (śmieje się) – (z ang. optymalizacja i pozycjonowanie stron internetowych). Ale wtedy nastąpił nagły zwrot. Wieloletni pracownik ojca, taka prawa ręka, dostał wylewu. Ojciec był załamany, bo trzeba było pilnie skończyć zamówienia, a sam nie dawał rady. Pomyślałem wtedy, że po co mam siedzieć w sklepie, skoro bardziej przydam się na miejscu, w stolarni. Zacząłem pomagać. I wtedy złapałem „bakcyla”.

fot.W.Drewka

Sukcesywnie to pan Bartłomiej zaczął budować pozycję firmy. Przydały się umiejętności związane z kreowaniem i pozycjonowaniem stron w sieci, bo dzięki temu zakład zaczął być dostrzegany przez osoby, które właśnie tam szukały wyjątkowych produktów.

Mityczne biurko

- Przyjeżdżają do nas ludzie z różnych regionów Polski, a także z zagranicy. Bywa, że niektórzy przez lata szukają rzemieślników, którzy mogliby wykonać dla nich zlecenie, bo zwykli stolarze odmawiają. Teraz jest łatwiej, bo dzięki naszej dostępności w sieci bez problemu można nas zlokalizować i zapoznać się z naszą ofertą, zobaczyć czym się zajmujemy – mówi. – Kiedyś ojciec wykonywał w zasadzie tylko kilka wzorów mebli i na tej podstawie klient mógł dokonywać wyboru. My działamy inaczej. Jesteśmy w stanie zrealizować niemal każdy pomysł, wizję, czy potrzebę, z którą zwróci się do nas klient. I nie idziemy przy tym na skróty. W każdy projekt wkładamy mnóstwo serca.

fot.MebS

Pan Bartek pokazuje zdjęcia potężnego, dębowego biurka, które właśnie trafiło do klienta. Ale powiedzieć, że to biurko, to jakby nic nie powiedzieć. Cały mebel ozdobiony jest zgodnie ze stylistyką mebli gdańskich, ale przykuwają uwagę przede wszystkim figury spartan oraz herosa dźwigającego kulę ziemską oraz płaskorzeźby znaków zodiaku.

- Właściciel uwielbia film „300 Spartan” i stąd jego pomysł na tego rodzaju elementy. Znaków zodiaku jest tyle ilu członków jego rodziny. Heros dźwigający kulę ziemską to symbol zmagania się z ciężarem życia. Jest też jedno miejsce wolne. Tam ma się pojawić znak zodiaku dziecka, gdy tylko przyjdzie ono na świat – opisuje. – Dlatego mówimy, że nie produkujemy mebli, my je tworzymy – to nie są zwykłe meble. To dzieła sztuki, w których zapisana jest jakaś historia, jakaś symbolika. I co najważniejsze wszystko to jest na tyle solidne, że przetrwa wiele pokoleń.

Z tęsknoty za niepowtarzalnością

Kto inny zamówił w sierakowickiej Pracowni barek, ze stolikiem złożonym z rzeźbionych scenek nawiązujących do życia na wsi. Jedna z nich obrazuje sierakowicki, drewniany kościółek. Na innej widać prządkę, są scenki z prac polowych, widać wędkarza na jeziorze. Wszystko wykonane z niezwykłym pietyzmem. Dokąd trafiają takie rzeczy? Kim są ludzie, którzy szukają tak niepowtarzalnych przedmiotów?

- Nie ma co ukrywać, że nasi klienci to przede wszystkim ludzie, którzy mają pieniądze, ale jednocześnie to osoby, które lubią się otaczać rzeczami wyjątkowymi. To często ludzie wrażliwi na sztukę, na piękno, osoby, które doceniają przedmioty wykonane przez rzemieślnika z duszą artysty – mówi Bartłomiej Jóskowski. – Takie osoby nie szukają zwykłego mebla do salonu. Szukają czegoś niepowtarzalnego, czegoś co jest wykonywane tylko dla nich. I co najważniejsze, sami uczestniczą w procesie powstawania tego przedmiotu.

Pan Bartek pokazuje projekty płaskorzeźb, które za chwilę z papieru zostaną przeniesione na kawałki dębowych deseczek, a następnie miejsce po miejscu będą rzeźbione przez snycerza.

- Bywa, że rozmawiamy z klientami wiele godzin, poznajemy się, zanim sprecyzujemy czego tak naprawdę oczekują. Potem prezentujemy rysunki, rozmawiamy o detalach, o możliwych zmianach, więc tak naprawdę na każdym etapie klient ma wpływ na ostateczny kształt dzieła. Wiele osób czeka na to co przywieziemy, bo mimo, że widzieli rysunki i poszczególne elementy, to efekt ostateczny jest zawsze związany z wielkimi emocjami – mówi. – Kiedyś mieliśmy klienta, który wybrał sobie jedno, konkretne drzewo z którego miał być wykonany mebel. Cały proces trwał więc bardzo długo, ale ten pan cierpliwie czekał aż drzewo zostanie ścięte, zostanie poddane obróbce, wyschnie. Ale taką miał właśnie wizję i my staraliśmy się w to wpisać.

fot.W.Drewka

Jaka jest przyszłość Pracowni Rzeźbiarskiej MEBS w Sierakowicach? Póki co, jak mówi Bartłomiej Jóskowski zleceń nie brakuje, chociaż – jak podkreśla – wytwarzanie tego rodzaju przedmiotów obarczone jest bardzo dużym ryzykiem.

- Myliłby się ten, który twierdzi, że to bardzo dochodowy interes. Tak nie jest. Ale kochamy to co robimy i sprawia nam to olbrzymią frajdę, więc warto, z Pasji… – mówi szef Pracowni. – Nie zamierzamy iść na skróty, lubimy wyzwania, dlatego jesteśmy przekonani, że damy sobie radę. Naszą olbrzymią szansą jest to, że także w Polsce przybywa ludzi, których status społeczny pozwala na poszukiwanie przedmiotów, które nie zostały wykonane w fabryce przez maszynę, lecz ostateczny kształt zyskały dzięki pracy artysty – rzemieślnika.

fot.W.Drewka

fot.W.Drewka

fot.MebS

fot.MebS

fot.MebS

REKLAMA

Nowator Nowy Kwiecień

Czytaj również