Express Kaszubski feed

ExpressKaszubski.pl – strona główna REKLAMA REDAKCJA KONTAKT REJESTRACJA LOGOWANIE »

Reportaż

Życie na pięciolinii

Opublikowany: 2008-11-22 23:51 Autor: Ania Frankowska

Centrum Kultury w Kartuzach. Z sali dyrygentki Małgorzaty Kuchtyk rozlega się głośny śmiech... a chwilę później śpiew. To zbierają się na próbę chórzystki Cartusii – kilkanaście młodych kobiet, którym śpiewanie weszło w krew. W tym roku mija piętnaście lat odkąd przyszły na próbę scholi założonej przez księdza Gerarda Jakubiaka.

Mówiły na niego „nasza brunetka”. Na jednej z zabaw przebrał się bowiem za dziewczynę. Tak, tego księdza z parafii p.w. WNMP w Kartuzach pamiętają chyba wszyscy. To on postanowił zorganizować jakieś boże zajęcie dla dzieci z Kartuz. Pomysł był prosty – kościelny chórek. Ale szybko założona przez Gerarda Jakubiaka Cartusia zaczęła być czymś więcej niż tylko scholą.

Księdzu Gerardowi Jakubiakowi zawsze dopisywał humor. fot.archiwum chóru

Księdzu Gerardowi Jakubiakowi zawsze dopisywał humor. fot.archiwum chóru

Z piaskownicy do kościelnego chóru

W starej kronice z 1993 roku chórzystki napisały: „na początku Cartusia liczyła zaledwie dwadzieścia osób”. Zaledwie? Tak, bo niedługo po założeniu chóru, ksiądz na liście śpiewających miał siedemdziesiąt osób! Co takiego było w kościelnym zespole, że wszystkie dzieci z osiedla chciały w nim śpiewać?

- Koleżanki z podwórka śpiewały w chórze, więc i ja się zapisałam – wspomina Kasia Halman, dziś studentka wydziału dyrygentury Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Gerard Jakubiak miał niesamowitą siłę przyciągania. Garnęły do niego wszystkie dzieci, uwielbiali go dorośli. „Zawsze dopisywał mu humor” – zapisały kronikarki Cartusii. I to właśnie jego sposób bycia sprawił, że chór rozrastał się z tygodnia na tydzień i uświetniał msze święte w Kartuzach.

fot.archiwum chóru

fot.archiwum chóru

Nie zabierajcie nam księdza!

Decyzją biskupa w roku 1995 ks. Gerard został przeniesiony do innej parafii poza granicami powiatu kartuskiego. Ta informacja zasmuciła wszystkich mieszkańców Kartuz, którym ksiądz codziennie serwował najlepsze lekarstwo na świecie – śmiech. Jednak najsmutniejsze były dzieci z Cartusii. „Nie chcemy, żeby ksiądz wyjechał”- mówiły przez łzy, – „co będzie z naszym chórem?”. Ksiądz nie pozostawił jednak swoich śpiewaków bez opieki. O przejęcie opieki nad zespołem poprosił – jak się wkrótce okazało – najlepszą z możliwych osób – magistra dyrygentury, Małgorzatę Kuchtyk. Tak się szczęśliwie złożyło, że na chór uczęszczała pięcioletnia córeczka pani Małgorzaty, Klaudia, która dzięki chórowi miała na swoim koncie pierwsze sukcesy muzyczne.

„Z panią Gosią jest po prostu super!”

Wiara w dziecięce możliwości sprawiła, że pani Kuchtyk zdołała z młodymi śpiewakami osiągnąć cuda. Od początku, kiedy zgodziła się na prowadzenie Cartusii, postawiła jej wysoko poprzeczkę. Były osoby, które nie wierzyły, że z kościelnej scholi uda się zrobić naprawdę dobry chór dziecięcy. „Przecież nigdy nie zaśpiewają w czterech głosach” – niedowierzali znajomi dyrygentki. A jednak…
Dzieci bez słowa sprzeciwu wzięły nuty do rąk i uczyły się swoich głosów. Kolejne sukcesy stały się motywacją do dalszej pracy. Bardzo szybko też polubiły swoją nową prowadzącą. Pod zbiorowym zdjęciem roześmianych chórzystek i pani Małgorzaty w starej kronice widnieje zdanie zapisane dziecinnym charakterem pisma: „Z panią Gosią jest po prostu super!”

Zbigniew Kosmalski, na co dzień pianista Teatru Muzycznego w Gdyni. fot.A.Frankowska

Zbigniew Kosmalski, na co dzień pianista Teatru Muzycznego w Gdyni. fot.A.Frankowska

Dobra zabawa w gronie przyjaciół

Już rok po przejęciu chóru przez Małgorzatę Kuchtyk, kartuskie gazety rozpisały się na temat osiągnięć Cartusii. Chór wygrał m.in. wojewódzkie eliminacje XVI Ogólnopolskiego Konkursu Chórów A’Cappela. W kolejnym etapie – międzywojewódzkim zajął wysokie II miejsce. Z roku na rok Cartusia była coraz lepsza. Każdy konkurs, festiwal, koncert był sukcesem – bo jeśli nie nagrodę przywozili do Kartuz chórzyści, to nowe doświadczenia, wiedzę i przede wszystkim dobre wspomnienia. Dzieci dzięki chórowi rozwijały swoje zainteresowania, owocnie spędzały wolny czas, zwiedzały świat (w Rzymie widziały się nawet z papieżem Janem Pawłem II), a także zawiązały przyjaźnie, które trwają do dziś…

Najważniejsze to robić to, co się kocha

Jubileuszowy koncert w kartuskiej Kolegiacie. fot.A.Frankowska

Jubileuszowy koncert w kartuskiej Kolegiacie. fot.A.Frankowska

„Mam szczęście robić w życiu to, co kocham” – powtarzała dyrygentka. Ale nie tylko ona tak myślała. To szczęście dzieliły z nią również dzieci. I choć nie mówiły tego głośno, tak właśnie czuły. Jakaż była ich radość, gdy dowiedziały się, że wyśpiewane i nagrane przez nie kolędy, osiągnęły status złotej płyty. Podczas jej wręczenia w styczniu 1999 roku okazało się, że jest to platyna! Ta i wiele innych nagród wisi dziś na ścianie jednej z sal „Kaszubskiego Dworu’, gdzie Cartusia znalazła „dach nad głową” – miejsce do prób, spotkań, zabaw i koncertów.

Dziesięć lat Cartusii

„To było tak niedawno” – powtarzają dziewczęta, które dziś są mamami. Wówczas jako studentki przyszły zaśpiewać wielki koncert z kilkunastoma koleżankami, które postanowiły nie rezygnować w swoim życiu z muzyki. Jubileuszowe spotkanie odbyło się w kościele p.w. Św. Wojciecha w Kartuzach. Z reaktywowaną Cartusią zaśpiewała Kakofonia – chór złożony z dorosłych muzykujących osób, również prowadzony przez Małgorzatę Kuchtyk.

Czy w trwaniu, czy to we wrzątku zdarzeń
Twarze, twarze, wciąż widzę Wasze twarze
Płyną tu, gdzieś z głębi wspomnień
Z otchłani snu idą nocą do mnie
Z jasnym śmiechem lub smutku makijażem
Twarze, twarze, wciąż widzę wasze twarze
W ciszy łąk i zdań różańcu
Twarzy krąg w niepowstrzymanym tańcu
Dzięki losie za to, żeś dał mi w darze
Twarze, twarze te bliskie twarze

- zaśpiewał ponad stuosobowy chór. Zaśpiewał dla, jak na każdym koncercie, pełnej świątyni. To było i jest niesamowite, że mieszkańcy Kartuz zawsze tłumami przychodzili na występy młodych artystów. Czy to koncert kolęd, czy rozważania wielkopostne – zawsze kościoły były pełne słuchaczy. Podczas artystycznych poetycko-muzycznych wieczorów w Centrum Kultury, rozrywkowych występów w Galerii Refektarz, a także – przecież niełatwych w odbiorze – koncertów chóralnej muzyki sakralnej sale pełne były publiczności.
Tak było i tym razem – 21 listopada br. podczas koncertu z okazji piętnastej rocznicy powstania chóru.

Szczęśliwe twarze

Małgorzata Kuchtyk (na pierwszym planie). fot.A.Frankowska

Małgorzata Kuchtyk (na pierwszym planie). fot.A.Frankowska

Znów pełen słuchaczy kościół p.w. NMP w Kartuzach delektował się muzyką – teraz już żeńskiego, kilkunastoosobowego chóru Cartusia. Dziewcząt słuchały ich dawne koleżanki i koledzy z chóru, przyjaciele z Duderstadt, u których wiele razy chór gościł i występował, władze miasta i powiatu, którzy honorowo przyszli z bukietami kwiatów i prezentami, a także najbliżsi chórzystek i… stali fani, bo i takich w Kartuzach nie brakuje.

Na koncert jubileuszowy młode panie przygotowały utwory religijne. Wykonały je oczywiście perfekcyjnie. Przy pianinie przygrywał im ten, który „lubi Gosię i dziewczynki, więc chce z nimi grać i już” (tak brzmiała treść jednego z podań złożonych na ręce dyrektora Centrum Kultury) – Zbigniew Kosmalski, na co dzień pianista Teatru Muzycznego w Gdyni. A chórem dyrygowała ta, bez której jubileuszu by nie było oraz która „kocha dziewczyny i może z nimi pracować do końca życia”…

Dziewczyny macie to na piśmie :-)

ex-sopran Ania Frankowska

Komentarze do artykułu Komentarze [10]

  • 4 lata temu # Ania

    Bardzo fajnie napisane :) dzięki Ania

  • 4 lata temu # phi

    nima sie nad czym zachwycac

  • 4 lata temu # Super,

    tak trzymajcie dziewczyny, bo Kartuzy oprócz zakorkowanego miasta i brudu nie mają już wiele do pokazania. Gratulacje !!!!!

  • 4 lata temu # wyrostek

    Tekst napisany na wyrost. Nie widzę tu żadnej młodzieży... Czyżby idea pracy z dziećmi i nad dziećmi upadła?

  • 4 lata temu # do phi

    to zrob cos zachwycajacego i pochwal sie innym.Czekamy z niecierpliwoscia

  • 4 lata temu # Dorota Richards

    Bardzo nam sie podobalo.Gratuluje ,dziekuje i czekam na kolejne wystepy.

  • 4 lata temu # Malgorzata A. Winter-Walker

    Dwa dni temu napisałam swój komentarz na temat chóru 'Cartusia' pod artykułem 'Starostwo dostanie certifikat ISO'. Chór 'Catusia' na pewno na ISO zasługuje ale jak na razie dostanie na sukienki.

  • 3 lata temu # Świadek

    ciekawe dlaczego nikt nie napisał o byłym meżu pani Kuchtyk, który od początku istnienia chóru Cartusia, wspierał jej działania

  • 2 lata temu # Agnes

    a ja nie lubię pani Kuchtyk

  • 2 lata temu # luli

    nie ważne czy osobiście lubię, czy nie lubię, ale ogromnie podziwiam....Pani Małgorzata Kuchtyk miała ogromną siłę, by przez tyle lat trzymać grupę
    ludzi, którzy razem chcieli coś robić, tak po prostu, trochę inaczej... - i to w Kartuzach. Pamiętam, że był warunek, ze dyrygentka mogła przejąć chór po ksiedzu, pod warunkiem, że będą mogli śpiewać pieśni kościelne (heh, dziwny warunek). W Kartuzach poza plotami, zawiścią niewiele może się utrzymać. Fakt, że tekst na temat chóru napisany bardzo sztucznie i tendencyjnie i może bardzo zrażać, mnie zniechęcił. Brzmi jak tekst propagandowy, albo z gazetki szkolnej o wycieczce co pani kazała napisać ;)

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się, abyś mógł korzystać z tego samego pseudonimu i aby Twój komentarz był wyróżniony.

Captcha

HTML jest niedozwolony. Tekst zaczynający się od http:// będzie automatycznie linkowany.