Szymbark. Sybiracy przyjechali, by przypomnieć...
W Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku jak co roku spotkali się Sybiracy oraz potomkowie zesłańców na Sybir z różnych regionów Polski. Tradycyjnie odbył się apel poległych, zaś w amfiteatrze można było obejrzeć poruszający spektakl zatytułowany "Serca moc". Po raz pierwszy też wręczono nagrody "Bursztynowe Drzewo".
W 71. rocznicę najazdu sowietów na Polskę we wrześniu 1939 roku, w Szymbarku spotkali ci, którzy przeżyli zesłanie na Sybir oraz potomkowie Sybiraków. Zjazd Sybiraków był okazją do wspomnień, ale dla wielu osób był to dzień wzruszeń.
- Napłakałam się dzisiaj bardzo i wciąż nie mogę powstrzymać łez – mówiła jedna z uczestniczek zjazdu, którą spotkaliśmy przy pomniku upamiętniającym ofiary wózek.

fot.W.Drewka
Bogdan Ancerewicz z Zarządu Wojewódzkiego Związku Sybiraków w Gdańsku chętnie dzielił się swoimi wspomnieniami.
- „Tam” był tylko śnieg, mróz i wiatr – mówił. – Dziś, kiedy jestem w Szymbarku o tym wszystkim co przeżyliśmy przypominają mi przede wszystkim te wagony i lokomotywa. Jechaliśmy dokładnie takimi ja te tutaj…

fot.W.Drewka
Uczestnicy piątkowego zjazdu w Szymbarku wzięli udział we mszy św. z udziałem biskupa Cyryla Klimowicza, ordynariusza diecezji syberyjskiej z Irkucka, największej na świecie. Po nabożeństwie i apelu poległych wystawiony został spektakl pod tytułem „Serca moc”, w którym zagrali aktorzy warszawscy i krakowscy. Przedstawienie poświęcone było postaci Hanki Ordonówny, polskiej piosenkarki i poetki, która w okresie II wojny światowej, po uwolnieniu z łagru zajmowała się organizowaniem pomocy dla dzieci.

fot.W.Drewka
To ona została przed wojną przez Kaszubów wyróżniona prestiżową nagrodą „Bursztynowe drzewo”. Organizatorzy Zjazdu Sybiraków postanowili przywrócić tę nagrodę wyróżniając nią działaczy artystów, działaczy kultury i społeczników. W tym roku nagrodę otrzymali m.in. Romuald Koperski, znany podróżnik, który ustanowił rekord świata w grze na fortepianie, a także aktorzy: Marzanna Graff-Oszczepalińska i Aleksander Mikołajczak.

fot.W.Drewka
W spotkaniu Sybiraków wzięli udział parlamentarzyści, wojewoda pomorski, a także samorządowcy powiatu kartuskiego. Janina Kwiecień, starosta kartuski dziękując Danielowi Czapiewskiemu, właścicielowi Centrum Edukacji i Promocji Regionu za doroczne zjazdy, przyznała, że sama jest dzieckiem sybiraczki.
- Urodziłam się właśnie w takim transporcie w drodze powrotnej, w takim wagonie jakie widzimy tutaj – mówiła wzruszona Janina Kwiecień.

fot.W.Drewka

W uroczystościach wziął udział Roman Zaborowski, wojewoda pomorski oraz samorządowcy powiatu kartuskiego i parlamentarzyści. fot.W.Drewka

fot.W.Drewka

fot.W.Drewka

fot.W.Drewka
A w Chmielnie pusto…
Niestety nie wszędzie tego dnia panowała atmosfera święta i wspomnień. Do naszej redakcji zadzwoniła pani Maria z Chmielna, która straciła rodzinę w Katyniu i Miednoje. W maju br. opowiedziała nam o swoich przeżyciach, ponieważ mimo wcześniejszego zaproszenia, nie pozwolono jej na udział w spotkaniu z uczniami chmieleńskiego gimnazjum. W piątek, jak mówi, znów było jej przykro.
- Mamy w Chmielnie posadzony „Dąb pamięci”, który upamiętnia mojego wuja, którego NKWD zamordowało w Miednoje, a ponieważ jest siedemdziesiąta pierwsza rocznica najazdu sowietów na Polskę, uznałam za swój obowiązek pójść pod ten dąb i zapalić znicz, czy złożyć kwiaty – opowiada pani Maria. – Było mi ciężko, ale poszłam. To co zobaczyłam na miejscu poruszyło mnie do głębi. Wyrzucono lampiony, które tam jakiś czas temu postawiłam, a teraz nie było tam nic, ani jednej świeczki, czy kwiatów, po prostu nic. Nie rozumiem po co szkoła zgodziła się posadzić ten dąb, skoro nikt o nim nie pamięta. To naprawdę bardzo przykre, bo za jakiś czas, kiedy nas już nie będzie, nikt nie będzie pamiętał o tym co się działo 17 września.
Pani Maria bardzo dokładnie pamięta 17 września 1939 roku. Oto fragment wspomnień, którymi się z nami podzieliła:
- Ja już mam 80 lat, ale powiem Panu, że do końca życia nie zapomnę tego co działo się 17 września niedaleko mojej rodzinnej miejscowości, w Zabłotowie. To była niedziela. W kościele na ostatnią mszę zgromadzili się uciekający polscy żołnierze. Niektórzy już bez pasów, bez oznaczeń wojskowych. I oni zaśpiewali „Boże coś Polskę”. W tej pieśni była taka żałość, taka prośba, jakby wołanie do samego Boga. Będę umierać, ale ta pieśń będzie mi dźwięczała w uszach – wzrusza się pani Maria. – O tym właśnie chciałam opowiedzieć młodzieży. Młodzi ludzie nie wiedzą o takich rzeczach, bo niby skąd, skoro nikt im nie opowiada. A oni chcą słuchać. Dopóki starczy sił bardzo chętnie będę opowiadała o tym co wiem i co widziałam. O ile będzie ktoś, kto zechce posłuchać…

2 lata temu # sybir
Jedna z najbardziej patriotycznych imprez na jakiej mozna byc.Ci ludzie byli bardzo wzruszeni.Obecny byl tez biskup z Irkutska na Syberii.
2 lata temu # zygi
Szymbark głównie ze zdzierstwem mi się kojarzy
nic poza
2 lata temu # Małgorzata A. Winter-Walker
Do gargamel,
O co ci chodzi w twojej żółci pełnej bezdennej głupoty?
2 lata temu # www
a gdzie nasza caryca i Arciszewska ??
2 lata temu # @zygi
a co? na wjeździe do wsi myto pobierają? jedź wtedy przez Koszalin lub Wilno, może taniej ...
impreza wspaniała - brawo Daniel !!!
2 lata temu # Małgorzata A. Winter-Walker
Wojtuś, nie mogę się oprzeć. Mamusia Pani Janiny Kwiecień, urodzonej w transporcie, zmarła 3 lata temu, a nie 63. Nie chcę myśleć jakby to się wszystko pododawało.
Transportem z Syberii, jeszcze dużo wcześniejszym, wracała moja Mamusia mająca wtedy 3 lata, podróż trwała ponad 2 lata, cała rodzina przeszła tyfus, była ograbiona i szantażowana, kolej stawała w lesie bo maszynista odmawiał, albo musiał odmawiać dalszej jazdy, ponieważ czerwono-armiści zatrzymywali lokomotywę i domagali się okupu. Maleńka siostrzyczka mojej Mamusi zmarła w transporcie. Moja Mamusia nie żyje już 17 lat.
Inscenizacja Hanki Ordonówny była doskonała, Romuald Koperski niezastąpiony w swojej wiedzy o Syberii i podróżach po Syberii, a na koniec ...większość ludzi już się nie doczekała, grał, troszkę przez prowadzącą program zapomniany, ale bardzo interesujący Maciej łączący booggie/jazz/klasykę i to nawet w duecie z kolegą.
I jeszcze jedna historia. Macieja Dziadek z Babcią też takim transportem z Syberii wracał. Jak Dziadek Maciejowi o tym opowiadał, to zawsze miał łzy w oczach, ponieważ Babcia zmarła w czasie podróży i została najzwyczajniej wyrzucona z transportu.
Co do Pani Marii, to znam Ją osobiście i wiem, że jest wspaniałą, mężną kobietą o wielkiej pamięci i wielkim darze opowiadania. Bardzo źle się stało, że organizatorzy nie sięgnęli to tych najbardziej lokalnych Sybiraków, których po prostu w Chmielnie się nie zauważa. Myślę, że następnym razem niewolno o Pani Marii zapomnieć.
Podsumowując, już bez łzawej nuty, uroczystości były bardzo udane.
2 lata temu # Wojciech Drewka
Dziękuję za uwagę, być może źle coś odsłuchałem, dlatego dla usunąłem ten fragment dopóki nie upewnię się jak powinno być prawidłowo. Pozdrawiam!
2 lata temu # winkiel
Pani Maria z Chmielna to wspaniała kobieta,ona potrafi godzinami opowiadać o tym co działo się w czasie wojny,ale w Chmielnie w szkole jakoś nikt nie chce tego słuchać a to dziwne bo młodzież powinna tą historią się interesować,ale im bardziej Pani Maria sprawę nagłaśnia tym bardziej dyrekcja szkoły nie chce jej zaprosić na apele czy inne pogadanki na temat wojny,bo z tych tekstów w gazetach i na portalu można tak wnioskować iż Pani Maria jest niemile widziana w szkole w Chmielnie.A to błąd panie Dyrektorze,warto tą Panią zaprosić, ja sam z zaciekawieniem niejednokrotnie słuchałem tych opowieści.
2 lata temu # Małgorzata A. Winter-Walker
Sorry Wojtuś,
Pewnie coś pewnie z moim słuchem nie tak, pozdrowionka.
2 lata temu # Małgorzata A. Winter-Walker
Do winkla,
W innych szkołach młodzież słuchała z wielkim zainteresowaniem.
Wnioskować można tylko jedno, że jest ktoś w naszym najbliższym otoczeniu Pani Maria, która to wszystko zna i pamięta, ale nikt nie może tego słuchać, bo nikt nie potrafi powiedzieć przepraszam za to, że się nie dopilnowało czy też pominąło.
Jest to wina Dyrekcji, organizacyjna, a nie Pana Drewki, że o tym pisze. Władze szkolne i inne organizacje potrafią wiele, ale przede wszystkim potrafią uparcie stać przy swoim i nigdy nie mówić przepraszam. Błędu nie ma w tym, że o czymś się mówi, błąd jest w tym, że nie mówi się przepraszam kiedy błąd się popełni. Taka zwykła polska rzeczywistość.
Gdybym domyślała się, wiedziała, że Pani Marii nie będzie na uroczystościach to bym sama ją przywiozła, żeby sprawić Jej i innym przyjemność. I właśnie za to Panią Marię serdecznie przepraszam.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Express Kaszubski nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy obraźliwych lub zawierających wulgaryzmy.
Dodaj swój komentarz