Express Kaszubski feed

ExpressKaszubski.pl – strona główna REKLAMA REDAKCJA KONTAKT REJESTRACJA LOGOWANIE »

Lasy Państwowe

Kilkanaście godzin oczekuje na wymarzony kadr. "To uczy pokory do świata natury"

Opublikowany: 2016-02-17 16:11 Autor: Magda Dzienisz

Niekiedy brodzi po kolana w wodzie, innym razem czołga się w gąszczu zarośli. W takich warunkach potrafi spędzić kilkanaście godzin, oczekując na wymarzone ujęcie. - Znajomi nazywają mnie bezkrwawym łowcą - śmieje się Marcin Zawadzki z Nadleśnictwa Kartuzy, pasjonat fotografii przyrodniczej.

Wszystko zaczęło się nad doliną Drwęcy – to właśnie tam, w niewielkim Golubiu-Dobrzyniu, 26-letni dziś Marcin Zawadzki stawiał pierwsze kroki w fotografii przyrodniczej.

Marcin Zawadzki. fot. archiwum prywatne

- Całą zabawę z fotografią zaczynałem od robienia zdjęć danielom i do tej pory są to zwierzęta, które najbardziej lubię fotografować – mówi. – Nie są one zbytnio płochliwe, jednak potrafią przysporzyć problemów, jeśli chcemy je sfotografować z bliska. Jakby nie było, są to dzikie zwierzęta. Najlepszy moment do ich uchwycenia to bekowisko – okres godowy, podczas którego, obserwując chmary danieli, możemy dokładnie dostrzec relacje między poszczególnymi osobnikami.

Dzika przyroda tak zafascynowała Marcina, że nie widział innego wyboru, jak połączyć swoją pasję z życiem zawodowym. Krokiem tym okazało się studiowanie leśnictwa. W trakcie nauki coraz dokładniej zgłębiał świat dzikich zwierząt.

Daniel uchwycony przez Marcina. fot. archiwum prywatne/Marcin Zawadzki

- Podczas studiów dzięki wielu wyprawom poznałem mnóstwo wybitnych ludzi: fotografów, leśniczych, myśliwych czy ornitologów – wymienia.

To dzięki ich wskazówkom, a także swojej ciężkiej pracy dzisiaj może pochwalić się szeregiem fotograficznych sukcesów, takich jak: zwycięstwo w Ogólnopolskim Konkursie Fotografii Przyrodniczej im. Włodzimierza Puchalskiego w kategorii ruch, pierwsze miejsce w konkursie organizowanym przez Polski Związek Łowiecki z okazji 90-lecia tej organizacji, wyróżnienie w Międzynarodowym Festiwalu Fotografii Przyrodniczej „Sztuka Natury”.

Sam mówi, że świat dzikich zwierząt za każdym razem prowadzi go w coraz to nowsze miejsca. Między innymi dlatego trafił na staż do Nadleśnictwa Kartuzy.

- Nie znalazłem się tu przypadkowo. Od dwóch lat mieszkam w Gdańsku. Przez ten czas poznałem okolice Trójmiasta, a w szczególności okolice Kartuz. Jest tu wiele rezerwatów i ciekawych malowniczych lasów – podkreśla.

Czapla w locie. fot. archiwum prywatne/Marcin Zawadzki

Bezkrwawy łowca

Znajomi określają go jako bezkrwawego łowcę, a także świetnego towarzysza wypraw terenowych, z którym nigdy nie można się nudzić.

- Czasem też żartują, że dziki uczą mnie wspinaczki po drzewach, a przydrożne ptaki spostrzegawczości i refleksu za kierownicą samochodu – śmieje się Marcin.

Niemal każde zdjęcie okupione jest wielkim trudem. Złapanie wymarzonego ujęcia wymaga dużo czasu.

- Wykonanie dobrych zdjęć danego gatunku ptaków czy ssaków poprzedzone jest wieloma wyprawami w teren, czasami kilkudniowymi obserwacjami i szukaniem naszego bohatera. Cała zabawa w fotografii przyrodniczej zaczyna się wówczas, gdy uda nam się zlokalizować rewir danego zwierzaka – opowiada Marcin. – Niejednokrotnie wracając z takich wypraw rozmyślamy, jak zbliżyć i niezauważenie wtopić się w środowisko dzikiego zwierzęcia. Wszystko po to, żeby go nie spłoszyć i nie wyrządzić mu krzywdy, a przy tym sfotografować w jego naturalnym środowisku.

Dzik. fot. archiwum prywatne/Marcin Zawadzki

Ma w zanadrzu kilka sztuczek, aby zwabić dzikie zwierzęta i uchwycić je na zdjęciu.

- Sposobów wabienia jest mnóstwo. Właściwie większość gatunków naszej fauny jesteśmy w stanie zwabić w taki sposób, żeby chociaż je zobaczyć. Na przykład derkacz świetnie reaguje na głos puszczony z nagrania mp3. Gatunek ten potrafi podejść do wabiącego na kilka metrów, chociaż jego wypatrzenie w gęstej trawie nie jest już takie proste – mówi fotograf. – A na przykład odgłos takiego gatunku ptaka, jak bąk, przypomina dźwięk powietrza wydobywającego się z butelki, w którą dmuchamy. I w taki łatwy sposób możemy próbować wabienia. Nieco łatwiej wygląda sprawa przywoływania drapieżników, chociażby lisów. Każdy z nas jest w stanie osłuchać się z dźwiękiem pisku myszy czy kniazienia zająca. Wystarczy poćwiczyć w domu, po czym można próbować wabienia dzikich czworonogów. Do tego celu służą też specjalne wabiki.

Do zatrzymania w kadrze młodych lisów Marcin przygotowywał się… dwa tygodnie – tyle czasu trwały obserwacje, podpatrywanie nory. Następnie podjął decyzję o zasiadce przy norze, która trwała cały dzień. Na szczęście decyzja ta okazała się owocna w przepiękne zdjęcia.

fot. archiwum prywatne/Marcin Zawadzki

Fotograficzne łowy nie są łatwe…

Na uchwycenie upragnionego kadru wpływ mają także bogata wiedza teoretyczna oraz doświadczenie, które nabywa się podczas kolejnych wypraw.

- Oczekiwanie na dziką zwierzynę, to niejednokrotnie godziny, a nawet dni, spędzone w skrajnych warunkach i środowiskach. Czasami jest to brodzenie po kolana w wodzie o niskiej temperaturze, a innym razem czołganie się w gąszczu zarośli. Długie wyczekiwanie na wymarzone ujęcia, niekiedy w takich warunkach jak mróz, wilgoć, silny wiatr, uczą pokory i cierpliwości do świata natury – podkreśla.

fot. archiwum prywatne/Marcin Zawadzki

Czasami, aby zrobić zdjęcie, trzeba wiele poświęcić. Niekiedy jednak chęć uchwycenia w kadrze piękna przyrody może okazać się zgubna. Tak było podczas jednej z ubiegłorocznych wypraw Marcina nad stawy. Piękno zachodzącego słońca, wspaniałe światło i szpaki kołujące nad wodą tworzyły tak zachwycający widok, że grzechem byłoby ich nie uwiecznić. Marcin postanowił zwodować specjalny pływak, z którego fotografuje ptactwo na zbiornikach wodnych. Ubrany w specjalistyczne spodniobuty i przykryty siatką maskującą wszedł do stawu i zaczął brodzić w wodzie do głębokości piersi…

- Postanowiłem podejść jak najbliżej do szpaków, aby sfotografować je lecące nad wodą w świetle zachodzącego słońca. Jak się okazało zbiornik wodny już przy samym brzegu był bardzo głęboki. Brodzenie w takiej wodzie wymaga uwagi i skupienia – wyjaśnia. – Na swojej drodze miałem do pokonania mała przeszkodę – rybacką łódkę. Zdeterminowany popchnąłem ją, aby przejść do miejsca, z którego chciałem fotografować. Pamiętam, że przy tej łódce poziom wody był już bardzo wysoki i niewiele brakowało, aby woda wdarła się do środka woderów. Z każdym krokiem walczyłem z poziomem wody. Po dłuższym czasie w końcu dotarłem na wystarczającą odległość i zacząłem fotografować.

Jak się jednak okazało piękne promienie zachodzącego słońca zaczynały gasnąć, a latające szpaki jak na złość nie chciały współpracować z otaczającą scenerią – to latały nad głową fotografa, to nad trzcinami.

Szpaki na tle zachodzącego słońca. fot. archiwum prywatne/Marcin Zawadzki

- Zdałem sobie sprawę, że nic z tego nie wyjdzie. Postanowiłem zawrócić i wyjść z wody. Doszedłem do łódki i wtedy zaczęły się problemy. Okazało się, że wiatr ustawił łódź prostopadle do brzegu uniemożliwiając mi wyjście. Otoczony trzcinami, stojąc w głębokiej wodzie, postanowiłem, tak jak wcześniej, złapać się łodzi i ją odepchnąć. Nagle poczułem, że pod moimi nogami zaczyna brakować dna, a łódka wyślizguje mi się z dłoni. Zachowawszy zimną krew złapałem się pływaka, który zanurzył się pod wodę, jednak cały fotograficzny sprzęt znajdował się jeszcze parę centymetrów nad wodą. Widząc, że aparat zbliża się jednak coraz niżej do lustra wody, postanowiłem puścić pływak i machać nogami. To jednak okazało się złym pomysłem – po uwolnieniu pływaka utworzyła się fala, która odepchnęła mnie od brzegu na kolejne kilka metrów. W tym momencie nie zostało mi już nic innego, jak ratować sprzęt odpinając się z woderów i nurkując, aby odbić się od dna – opowiada Marcin. – Powtarzałem tę czynność kilka razy i po chwili znalazłem się na brzegu. Byłem cały mokry i bez żadnych dobrych zdjęć, jednak z uratowanym aparatem i obiektywem. Mogłoby się wydawać, że to już koniec mojego dramatu, jednak czekał mnie jeszcze powrót do oddalonego o prawie 30 km domu.

„To nie aparat robi zdjęcia, a człowiek”

Jak podkreśla Marcin, sprzęt w fotografii przyrodniczej to nie tylko sam aparat i obiektywy.

- Z czasem rośnie ilość rozmaitego sprzętu takiego jak statywy, lampy błyskowe, filtry, siatki maskujące, czatownie itp. Na co dzień fotografuję obiektywem 400mm f 5.6. Jest to podstawowy obiektyw, który po opanowaniu podstawowych technik podchodu daje spore możliwości. Nie ma się co oszukiwać – jest to sprzęt średniej klasy. Obiektywy wyższej klasy, o większych ogniskowych, dają dużo większy komfort pracy, jednak swoje kosztują. Osobiście wychodzę z założenia, że to nie aparat robi zdjęcia tylko człowiek – twierdzi fotograf.

fot. archiwum prywatne

Marcin fotografuje codziennie, teraz także bogatą florę i faunę Nadleśnictwa Kartuzy.

- Uważam, że w terenie możemy przeżyć naprawdę nieprzewidywalny spektakl – mówi. – Odkrywamy tym samym cząstkę tajemnicy przyrody w naturalnym i najprawdziwszym wydaniu. A jeśli los zdecyduje inaczej, wtedy pozostaje nam tylko być pokornym i potraktować to jako kolejną lekcję budującą nasze doświadczenie w fotografii, a nierzadko i w życiu.

Efekty jego fotograficznych łowów, także tych z kartuskich lasów, będziemy mogli zobaczyć już wkrótce. Nadleśnictwo Kartuzy zamierza zorganizować wystawę fotografii Marcina. O szczegółach poinformujemy niebawem.

Czytaj również

Komentarze do artykułu Komentarze [11]

  • 15 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # i o takich ludziach. ....

    ...należy pisać
    P.S Dajcie więcej zdjęć!

  • 6 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Gratuluję cierpliwości

    oraz życzę zooma o długości pańskiego wzrostu oraz mega-nokto obiektywów.

  • 7 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Cudowne

    Zdjęcia są przepiękne, a fotograf utalentowany. Podobają mi się zwłaszcza słowa, że to nie aparat robi zdjęcia, a człowiek. Sądząc po ujęciach jest pan wrażliwym, czułym na piękno otaczającego świata młodym człowiekiem. Na pewno odwiedzę wystawę zdjęć!

  • 7 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # fotoreporter

    Sam jestem fotoreporterem w jednej z gazet trójmiejskich i gratuluje Panu Marcinowi zazdroszcząc jednocześnie pracy. Moja wygląda dokładnie odwrotnie. Wszystko, szybko, szybko... Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów a na wystawie będę pierwszy!

  • 6 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Gratki Marcin więcej proszę

    Każdy ma swoje hobby. Gratuluję Panu Marcinowi wytrwania. Jako wędkarz wiem że cierpliwość jest najważniejsza. Pozdrawiam i ciekawych ujęć życzę.

  • 4 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # pozdrawiam

    Pasja,to jest to !

  • 4 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # @Cudowne

    słowa, że to nie aparat robi zdjęcia, a człowiek, są starą prawdą, wręcz mottem wielu fotografów, operatorów, montażystów, a zwłaszcza dobrych nauczycieli w tych zawodach... to nie kamera robi zdjęcia, ale operator... jak odróżnić operatora od kamerzysty? kamerzysta ma kamerę, a operator umie nią się posługiwać... to nie program montuje, ale montażysta...
    stare prawdy, mówiące że to nie sprzęt czyni dzieło, ale umiejętności twórcy :)

  • 2 0 1 rok temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Zenon Koprowski

    Gratuluję wspaniałych zdjęć i życzę wytrwałości w poszukiwaniu kolejnych ciekawych ujęć.
    Najwspanialsze jest to , że potrafiłeś połączyć swoją pasję z wyborem uczelni i przyszłą pracą zawodową , bez wątpienia to jest gwarancją Twoich kolejnych sukcesów.

  • 1 0 6 miesięcy temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Ettf

    Tylko zazdrościć takiej pasji. Moje gratulacje

  • 1 0 6 miesięcy temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # JAN LABUDDA-KARTUZY

    ....i to jest to....pasja!!!!...GRATULUJE!!!!

  • 0 0 6 miesięcy temu Zgłoś ten komentarz do moderacji # Stajszevsczi Boys

    Lubię piękno, a utrwalone na ciekawych fotografiach, to po prostu czar.
    Gratuluję pasji, która daje wiele zadowolenia Autorowi i podziwiającym artystyczne spojrzenie na otaczający nas świat przyrody.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się, abyś mógł korzystać z tego samego pseudonimu i aby Twój komentarz był wyróżniony.

Captcha

HTML jest niedozwolony. Tekst zaczynający się od http:// będzie automatycznie linkowany.