Express Kaszubski - O tym się mówitag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:o-tym-sie-mowi-feed2009-08-05T21:59:07+02:00Lech Wałęsa odpoczywa na Kaszubach?tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:walesa-odpoczywa-na-kaszubach2009-08-05T10:24:38+02:00Ania Frankowska
Jak piękna pogoda, to na Kaszuby – taką opcję wybiera pewnie sporo osób z pobliskich miast. Czyżby Lech Wałęsa myślał podobnie? Coś w tym jest, skoro o dziewiątej rano, były prezydent robił zakupy w sklepie w Ostrzycach. Zdjęcie z ekspedientkami umieścił na swoim blogu.
<p><strong>Jak piękna pogoda, to na Kaszuby – taką opcję wybiera pewnie sporo osób z pobliskich miast. Czyżby Lech Wałęsa myślał podobnie? Coś w tym jest, skoro o dziewiątej rano, były prezydent robił zakupy w sklepie w Ostrzycach. Zdjęcie z ekspedientkami umieścił na swoim blogu.</strong></p><p>- Pan prezydent Lech Wałęsa robił u nas zakupy i zapytał ekspedientki, czy chcą mieć z nim zdjęcie – relacjonują pracownicy firmy Mestwin, której sklep znajduje się w Ostrzycach.</p>
<p>Zdjęcie z porannej wizyty w Ostrzycach Lech Wałęsa umieścił na swoim blogu <a href="http://lechwalesa.blip.pl/">lechwalesa.blip.pl</a></p>
<div class="centered">
<p><a href="http://lechwalesa.blip.pl/"><img src="/pictures/2009-08/wakacje-z-walesa.jpg" title="Teresa Liegmann i Wioletta Gruchała dziś miały w sklepie niecodziennego klienta. źródło. lechwalesa.blip.pl" alt="Teresa Liegmann i Wioletta Gruchała dziś miały w sklepie niecodziennego klienta. źródło. lechwalesa.blip.pl" /></a></p>
<p class="caption">Teresa Liegmann i Wioletta Gruchała dziś miały w sklepie niecodziennego klienta. źródło. lechwalesa.blip.pl</p>
</div>
<p>Ania Frankowska</p>
Trzynastego w piątek... Czy Kaszubi są przesądni?tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:trzynastego-w-piatek-czy-kaszubi-sa-przesadni2009-02-13T12:14:41+01:00Ania Frankowska
Kiedyś Kaszubi przywiązywali nowo narodzonym dzieciom i młodym zwierzętom w gospodarstwie czerwone kokardy. Ten symbol miał je chronić przed złym urokiem. W noc świętojańską gospodynie zamykały okiennice, żeby przelatujące na sabat czarownice, nie zajrzały im w okna. Ile zostało z tych wierzeń? Czy nadal jesteśmy przesądni?
<p><strong>Kiedyś Kaszubi przywiązywali nowo narodzonym dzieciom i młodym zwierzętom w gospodarstwie czerwone kokardy. Ten symbol miał je chronić przed złym urokiem. W noc świętojańską gospodynie zamykały okiennice, żeby przelatujące na sabat czarownice, nie zajrzały im w okna. Ile zostało z tych wierzeń? Czy nadal jesteśmy przesądni?</strong></p><p>Nikt już nie pamięta, kto ogłosił liczbę „13” pechową, a kiedy trzynasty dzień miesiąca wypadł w piątek, kto powiedział: „gorzej być już nie może”. Ale przed tym, co złe, lepiej się strzec, więc na wszelki wypadek drabinę ominiemy długim łukiem, a czarne koty pogonimy kijem, by nie śmiały nam przebiec drogi.</p>
<p>Przesądy to element każdej kultury. Na Kaszubach wróżby odgrywały ogromną rolę przy okazji np. wesela. Deszcz w dzień ślubu przynosił szczęście i bogactwo. W publikacji J. Tredera <em>Kaszubi. Wierzenia i twórczość. Ze Słownika Sychty, Gdańsk 2000</em> czytamy: „Kąsk deszczu mòże napadac brutce we wińc, razã z deszczã srebro, złoto padô” (Trochę deszczu może napadać pannie młodej we wianek, razem z deszczem srebro, złoto pada).</p>
<p>W kulturę Kaszubów wdarły się z czasem wierzenia z kultury polskiej i światowej. Stąd nasz lęk przed przebiegającym przez drogę czarnym kotem i radość na widok kominiarza. A także ta feralna data trzynastego w piątek. Ale do tych przesądów, podobnie jak i do innych, warto podejść z dystansem. Takiego zdania jest Franciszek Kwidziński, kierownik Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca „Kaszuby” z Kartuz:</p>
<p>- Oczywiście, że Kaszubi mają swoje przesądy, ale ja w nie nie wierzę – mówi, – bo ze wszystkim jest tak, jak z trzynastym w piątek. Po prostu jeśli tego dnia stanie się nieszczęście, to spycha się je właśnie na tę datę. A to przecież tylko przypadek. Naprawdę to dzień, jak każdy inny.</p>
<p>A Wy, drodzy Czytelnicy, co sądzicie na ten temat? Zapraszam do dyskusji :-)</p>
<p>Ania Frankowska</p>
Poskarżyli się na działalność proboszcza z Niestępowatag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:poskarzyli-sie-na-dzialalnosc-proboszcza-z-niestepowa2008-09-04T18:36:17+02:00Wojciech Drewka
Rada Sołecka Sulmina napisała list do metropolity gdańskiego, w którym skarży się na działalność proboszcza parafii w Niestępowie. Zdaniem autorów listu, ksiądz doprowadził do skłócenia i podziałów wśród mieszkańców wsi. Proboszcz z Niestępowa nie chce komentować sprawy.
<p><strong>Rada Sołecka Sulmina napisała list do metropolity gdańskiego, w którym skarży się na działalność proboszcza parafii w Niestępowie. Zdaniem autorów listu, ksiądz doprowadził do skłócenia i podziałów wśród mieszkańców wsi. Proboszcz z Niestępowa nie chce komentować sprawy.</strong></p><p>“(…) nie możemy pogodzić się z polityką ks. Alojzego Weltrowskiego, który zamiast ekumeniki i działania zmierzającego do skupienia społeczności wokół Kościoła, prowadzi politykę intryg i „napuszczania” na siebie mieszkańców wsi Sulmin oraz dezawuowania Rady Sołeckiej, co zaowocowało skłóceniem i podziałem mieszkańców naszej wsi" – to fragment listu, który Rada Sołecka Sulmina przesłała do arcybiskupa metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia.</p>
<h3>List do arcybiskupa</h3>
<p>Skarga została wysłana w połowie sierpnia.</p>
<p>- Jeszcze nie mamy odpowiedzi z archidiecezji, ale czekamy – mówi Ewa Bałon, sołtys Sulmina.</p>
<p>Pytana o motyw do napisania listu przyznaje, że sprawa dotyczy działalności członków rady sołeckiej w Caritas, która trwała do września ubiegłego roku. Później, na wniosek proboszcza parafii w Niestępowie, organizacja rozwiązała umowę z tymi osobami, a koło zaczęło działać przy kościele.</p>
<p>Kilka tygodni temu pojawiły się informacje, jakoby sołtys Sulmina dopuściła się nieprawidłowości przy współpracy z Caritas. Ewa Bałon stwierdziła, że <a href="/o-tym-sie-mowi/2008/08/soltys-sulmina-ktos-chce-zniszczyc-moje-dobre-imie">ktoś chce podkopać jej autorytet</a>.</p>
<h3>Awantura wokół Caritas</h3>
<p>- Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby i ksiądz miał swój udział w tym całym zamieszaniu – mówi Ewa Bałon. – Przecież poprzednio to także on wywołał awanturę z Caritasem. Zabronił nam prowadzenia działalności charytatywnej, bo według mnie niewygodnym było dla niego, że w Sulminie coś się w tej dziedzinie dzieje, a przy parafii nie. Sprawił, że Caritas rozwiązał z nami umowę i przejął całą działalność. Boli nas to, bo poświęcaliśmy się dla sprawy.</p>
<div class="centered">
<p><a href="/pictures/2008-09/balon-pismo-glodz-wieksze.jpg"><img src="/pictures/2008-09/balon-pismo-glodz2.jpg" title="Pismo Rady Sołeckiej Sulmina - kliknij aby powiększyć." alt="Pismo Rady Sołeckiej Sulmina - kliknij aby powiększyć." /></a></p>
<p class="caption">Pismo Rady Sołeckiej Sulmina – kliknij aby powiększyć.</p>
</div>
<p>Dlaczego dopiero teraz rada sołecka zdecydowała się napisać list do arcybiskupa?</p>
<h3>Donos przelał czarę goryczy</h3>
<p>- Myśleliśmy o tym już dawno, ale nie chcieliśmy robić nic pod wpływem emocji – tłumaczy Ewa Bałon. – Doszliśmy jednak do wniosku, że nadszedł czas, by coś z tą sprawą zrobić, tym bardziej, że ktoś wywołał temat donosem na temat jakichś domniemanych nieprawidłowości. Nie chodzi nam tylko o to, jak my zostaliśmy potraktowani, ale o całokształt tego co dzieje się w parafii, bo nie widzę by ksiądz zrobił dla niej cokolwiek.</p>
<p>Ksiądz Alojzy Weltrowski, proboszcz parafii w Niestępowie nie chciał komentować listu z Sulmina.</p>
<p>- Nie ma żadnych informacji w tym względzie. Do widzenia! – powiedział odkładając słuchawkę telefonu.</p>
<p>Do sprawy wrócimy.</p>
<p>fot.str.gł: źródło:<a href="http://www.niestepowo.pl/article.php?13">www.niestepowo.pl</a> – <a href="http://www.diecezja.gda.pl/">www.diecezja.gda.pl</a></p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Dzikie składowisko w środku miasta!tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:dzikie-skladowisko-w-srodku-miasta2008-08-30T23:53:46+02:00nadesłane
W centrum Kartuz powstaje dzikie wysypisko śmieci. I to nad jeziorem, przy bardzo uczęszczanej ulicy. Czy nikt nie widzi problemu? – pyta nasz Czytelnik.
<p><strong>W centrum Kartuz powstaje dzikie wysypisko śmieci. I to nad jeziorem, przy bardzo uczęszczanej ulicy. Czy nikt nie widzi problemu? – pyta nasz Czytelnik.</strong></p><p>“Oto więc mamy wysypisko w samym centrum Kartuz. Już niejeden z przyjezdnych miał wątpliwą przyjemność doświadczyć zapachów i widoku, który rozpościera się przy ul. Jeziornej, na parkingu przy stacji paliw.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-08/smieci-jeziorna-widok.jpg" title="Tego mini wysypiska nie da się nie zauważyć. fot.nadesłane" alt="Tego mini wysypiska nie da się nie zauważyć. fot.nadesłane" /></p>
<p class="caption">Tego mini wysypiska nie da się nie zauważyć. fot.nadesłane</p>
</div>
<p>Straż miejska, czy pracownicy Urzędu Gminy jakby nie dostrzegają problemu, a tymczasem w miejscu, które uchodzi za ciekawe ze względu na urokliwe zachody słońca nad jeziorem, powstaje wysypisko śmieci.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-08/smieci-jeziorna-wor.jpg" title="fot.nadesłane" alt="fot.nadesłane" /></p>
<p class="caption">fot.nadesłane</p>
</div>
<p>Jest to rzekomo światełko w tunelu dążenia do segregacji odpadów, tymczasem wielu mieszkańców Kartuz i okolic urządziło sobie w tym miejscu składowisko zwykłych śmieci produkowanych przez gospodarstwa domowe.</p>
<p>Z ekologią moim skromnym zdaniem (a także wielu moich znajomych) nie ma to nic wspólnego. Przy kontenerach panuje fetor, a dodatkowo wystarczy kilka podmuchów wiatru, by to składowisko znalazło się na szerokości ulicy Jeziornej, powodując zagrożenie w ruchu drogowym.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-08/smieci-jeziorna-wszystkie.jpg" title="Kim są właściciele tych worków? fot.nadesłane" alt="Kim są właściciele tych worków? fot.nadesłane" /></p>
<p class="caption">Kim są właściciele tych worków? fot.nadesłane</p>
</div>
<p>Czy jest to odpowiednie miejsce na składowanie odpadów w miejscowości, która pragnie przyciągać rzesze turystów? Nie jestem pewien…" <br />
<em>(nazw.aut.do wiad. red.)</em></p>
<hr />
<p>Takiej treści list wraz ze zdjęciami otrzymaliśmy od naszego Czytelnika. O sprawie śmieci składowanych przy pojemnikach do segregacji odpadów już pisaliśmy. Komendant kartuskiej <a href="/aktualnosci/2008/08/koniec-poblazania-dla-zasmiecaczy-kartuz">Straży Miejskiej zapowiadał bezwzględną walkę z zaśmiecaczami.</a></p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-08/smieci-jeziorna-wszystkie2.jpg" title="fot.nadesłane" alt="fot.nadesłane" /></p>
<p class="caption">fot.nadesłane</p>
</div>
<p>Problem jednak narasta i jak widać na zdjęciach, właścicieli tych śmieci zapowiedzi komendanta nie wzruszyły. Dlatego do sprawy wrócimy.</p>
<p><em>(W.D.)</em></p>
<p>nadesłane</p>
Pielęgniarka, która nie przyjęła Dawidka na SOR wróci do pracytag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:pielegniarka-ktora-nie-przyjela-dawidka-na-sor-wroci-do-pracy2008-08-29T12:54:20+02:00Wojciech Drewka
Pielęgniarka oddziałowa kartuskiego szpitala, która odmówiła przyjęcia na oddział półrocznego Dawidka z Kolonii, co przyczyniło się do śmierci dziecka, wróci do pracy – informuje Polska Dziennik Bałtycki.
<p><strong>Pielęgniarka oddziałowa kartuskiego szpitala, która odmówiła przyjęcia na oddział półrocznego Dawidka z Kolonii, co przyczyniło się do śmierci dziecka, wróci do pracy – informuje Polska Dziennik Bałtycki.</strong></p><p>Likwidator szpitala, Karol Góralski poinformował <a href="http://www.kartuzy.naszemiasto.pl/wydarzenia/891448.html">w rozmowie z dziennikiem</a>, że przyjmie pielęgniarkę do pracy, ale już na innym stanowisku. Jak powiedział Góralski, kobieta ma pracować w szpitalu przynajmniej do czasu zakończenia postępowania sądowego w związku ze śmiercią półrocznego Dawidka.</p>
<p>Pielęgniarka oddziałowa została zawieszona w obowiązkach po tym, jak na początku marca odmówiła przyjęcia półrocznego chłopczyka na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Dziecko zmarło. Biegli orzekli, że pomiędzy nieudzieleniem pomocy Dawidkowi, a przyczyną jego śmierci jest bezpośredni związek.</p>
<p>W lipcu kartuska <a href="/aktualnosci/2008/07/pielegniarka-i-lekarka-uslysza-ostrzejsze-zarzuty">prokuratura zaostrzyła zarzuty</a> stawiane pielęgniarce oraz lekarce z przychodni w Kartuzach, która pierwsza oceniała stan zdrowia dziecka. Obie kobiety usłyszały zarzut nieudzielenia pomocy dziecku.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Sołtys Sulmina sięga po dokumentytag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:soltys-sulmina-siega-po-dokumenty2008-08-19T23:49:55+02:00Wojciech Drewka
- Chcę uciąć wszelkie spekulacje na temat mojej działalności w Caritas, dlatego postanowiłam zaprezentować dokumenty – mówi Ewa Bałon, sołtys Sulmina, na którą padło podejrzenie o oszustwa przy rozdysponowywaniu darów z Caritas. Sołtys przesłała nam dowody wpłat na poczet kosztów przechowywania żywności w magazynie. Na ten cel, jak mówi, zbierała datki do puszek.
<p><strong>- Chcę uciąć wszelkie spekulacje na temat mojej działalności w Caritas, dlatego postanowiłam zaprezentować dokumenty – mówi Ewa Bałon, sołtys Sulmina, na którą padło podejrzenie o oszustwa przy rozdysponowywaniu darów z Caritas. Sołtys przesłała nam dowody wpłat na poczet kosztów przechowywania żywności w magazynie. Na ten cel, jak mówi, zbierała datki do puszek.</strong></p><div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-08/balon-ewa-glowkasrednie.jpg" title="Ewa Bałon, sołtys Sulmina. fot.W.Drewka" alt="Ewa Bałon, sołtys Sulmina. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Ewa Bałon, sołtys Sulmina. fot.W.Drewka</p>
</div>
<p>Tygodnik „Głos Kaszub”, który dwa tygodnie temu napisał o sprawie i mianem oszusta określił sołtysa, którym interesuje się kartuska policja, w najnowszym wydaniu gazety wycofuje się z tak ostrych sformułowań i oddaje głos bohaterce domniemanej „afery”.</p>
<p>Sołtys Sulmina, Ewa Bałon, której właśnie dotyczy policyjne postępowanie w sprawie domniemanych nieprawidłowości w związku z rozprowadzaniem darów z Caritas Archidiecezji Gdańskiej, zdecydowanie odpiera wszelkie zarzuty. <a href="/o-tym-sie-mowi/2008/08/soltys-sulmina-ktos-chce-zniszczyc-moje-dobre-imie">Pisaliśmy o tym w ubiegłym tygodniu</a>.</p>
<p>Jej zdaniem, ktoś celowo próbuje zniszczyć jej dobre imię.</p>
<p>– Jeśli będę musiała udowadniać, że nie było żadnych nieprawidłowości, to proszę bardzo, nie mam nic do ukrycia. Mam czyste sumienie. – powiedziała w rozmowie z nami tydzień temu. – Domyślam się jednak, że osoba, która napisała na mnie donos nie bardzo orientowała się w sprawie mojej współpracy z Caritas. Domyślam się nawet komu może zależeć na zniszczeniu mojego dobrego imienia i podkopaniu autorytetu.</p>
<p>W wywiadzie dla „Głosu Kaszub” Ewa Bałon stwierdziła, że ktoś mógł wprowadzić policjantów w błąd.</p>
<p>- „Robiliśmy wszystko zgodnie z zaleceniami Caritasu i za przyzwoleniem oraz wiedzą mieszkańców” – stwierdziła.</p>
<p>Dziś Ewa Bałon przesłała nam dowody wpłaty z 2006 i 2007 roku z tytułu uiszczanej przez nią opłaty magazynowej.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-08/balon-kwity-2006pojedyn1.jpg" title="Dowód uiszczenia opłaty magazynowej z 2006 roku. (nadesłane/E.Bałon)" alt="Dowód uiszczenia opłaty magazynowej z 2006 roku. (nadesłane/E.Bałon)" /></p>
<p class="caption">Dowód uiszczenia opłaty magazynowej z 2006 roku. (nadesłane/E.Bałon)</p>
</div>
<p>- Wciąż są jakieś wątpliwości, jakieś niedopowiedzenia, dlatego chcę, żeby ludzie zobaczyli, że taka opłata istniała i że są na to jasne dowody – mówi Ewa Bałon.</p>
<p>Jak podkreśla sołtys Sulmina, Caritas pobierał od osób zajmujących się dystrybucją darów opłatę na pokrycie kosztów ich magazynowania. Początkowo było to kilka złotych, ale z czasem, jak relacjonuje Ewa Bałon, opłata ta zaczęła wzrastać.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-08/balon-kwity-2007-pojedyn.jpg" title="A to już przykładowy dokument z 2007 roku. (nadesłane/E.Bałon)" alt="A to już przykładowy dokument z 2007 roku. (nadesłane/E.Bałon)" /></p>
<p class="caption">A to już przykładowy dokument z 2007 roku. (nadesłane/E.Bałon)</p>
</div>
<p>- Poinformowałam o tym na jednym ze spotkań sołeckich i ludzie zgodzili się, żebyśmy po prostu do puszki zbierali dobrowolne datki na opłaty magazynowe – powiedziała nam Ewa Bałon. – Kładłam więc kwitek z zapisaną potrzebną kwotą i na niego puszkę. Kto chciał to dawał. Jedni wrzucali coś do puszki, inni nie. Ale nie było tak, że jeśli ktoś nie wrzucił nic, to nie otrzymał darów. Jeśli uzbierała się potrzebna kwota, to było dobrze, ale kiedy brakowało, dokładaliśmy z własnych kieszeni.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-08/balon-kwity-2006-2.jpg" title="Tego rodzaju dowodów wpłaty otrzymaliśmy więcej... (nadesłane/E.Bałon)" alt="Tego rodzaju dowodów wpłaty otrzymaliśmy więcej... (nadesłane/E.Bałon)" /></p>
<p class="caption">Tego rodzaju dowodów wpłaty otrzymaliśmy więcej… (nadesłane/E.Bałon)</p>
</div>
<p>To prawdopodobnie ta kwestia jest przedmiotem postępowania prowadzonego przez kartuską policję. „Głosowi Kaszub” udało się jednak ustalić w Caritas, że „puszki i datki przy odbieraniu darów są codziennością” a chętni mogą w ten sposób wspierać działalność statutową organizacji.</p>
<p>Do sprawy wrócimy.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Sołtys Sulmina: Ktoś chce zniszczyć moje dobre imiętag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:soltys-sulmina-ktos-chce-zniszczyc-moje-dobre-imie2008-08-11T16:50:43+02:00Wojciech Drewka
Ewa Bałon, sołtys Sulmina i radna gminy Żukowo, zaprzecza, by doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości podczas jej współpracy z Caritas. – Ktoś po prostu próbuje mnie zniszczyć donosami, ale ja mam czyste sumienie i mam konkretne dokumenty z mojej współpracy z organizacją – mówi Ewa Bałon.
<p><strong>Ewa Bałon, sołtys Sulmina i radna gminy Żukowo, zaprzecza, by doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości podczas jej współpracy z Caritas. – Ktoś po prostu próbuje mnie zniszczyć donosami, ale ja mam czyste sumienie i mam konkretne dokumenty z mojej współpracy z organizacją – mówi Ewa Bałon.</strong></p><p>Jeden z kartuskich tygodników napisał ostatnio, że przedmiotem zainteresowania kartuskiej policji jest działalność sołtys Sulmina, która miała się dopuścić rzekomo oszustwa przy rozdzielaniu pomocy z Caritas Archidiecezji Gdańskiej.</p>
<h3>Sołtys: policji u mnie nie było</h3>
<p>Jarosława Krefta, rzecznik kartuskiej policji potwierdza, że postępowanie w takiej sprawie jest prowadzone. Rzecz w tym, że Ewa Bałon, sołtys Sulmina o niczym nie wie.</p>
<div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-08/balon-ewa-srednie.jpg" title="Ewa Bałon, sołtys Sulmina. fot.W.Drewka" alt="Ewa Bałon, sołtys Sulmina. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Ewa Bałon, sołtys Sulmina. fot.W.Drewka</p>
</div>
<p>- Z gazety i od dziennikarzy się dowiedziałam, że jest jakaś sprawa, ale byłam przekonana, że nie mnie dotyczy, bo nie podano żadnych szczegółów, a do mnie nikt z policji do tej pory się nie zwracał, więc nawet nie wiem za bardzo, do czego mam się ustosunkowywać – mówi Ewa Bałon.</p>
<p>Co sprawdza policja?</p>
<p>- Postępowanie dotyczy niekorzystnego rozporządzania cudzym mieniem oraz pobierania opłat w wysokości 5 zł za dary od rodziny – mówi Jarosława Krefta. – Pani sołtys według własnego uznania decydowała jakie dary Caritasu przydzieli konkretnej rodzinie. W tym przypadku wchodzi w grę zarzut oszustwa zagrożony karą pozbawienia wolności do 8 lat.</p>
<h3>Śmiać się, czy płakać?</h3>
<p>Ewa Bałon pytana o tę sprawę, sięga po teczkę z dokumentami.</p>
<p>- To są wszystkie kwity, które zbierałam podczas współpracy z Caritas – mówi. – W umowie z organizacją jest wyraźnie napisane, że to przedstawiciel Caritas, a ja nim byłam, rozporządza darami i decyduje, komu je przyznać. Są pewne wytyczne, które wskazują, że dary można przyznać ze względu na złą sytuację materialną, chorobę, czy zdarzenia losowe. Nigdy nie zdarzyło się, by ktokolwiek dostał dary dopiero po uiszczeniu opłaty.</p>
<p>Sołtys Sulmina nie kryje zaskoczenia i rozgoryczenia w związku z zarzutami do jej pracy społecznej.</p>
<p>- Ja własnym samochodem i za własne pieniądze rozwoziłam te dary, za darmo pomagali też członkowie naszej rady sołeckiej, z własnej kieszeni pokrywali koszty związane z rozładunkiem towarów – mówi Ewa Bałon. – Zarzuty, jakobyśmy uzależniali przekazanie darów od wniesienia opłaty są niedorzeczne. Tak samo jak to co napisano w tej gazecie, że rzekomo rozdawałam dary za głosy wyborcze. Już nie wiem czy śmiać się, czy płakać.</p>
<p>Ewa Bałon wyjaśnia, że osoby, które otrzymywały pomoc miały możliwość wrzucenia dobrowolnego datku na pokrycie kosztów związanych z magazynowaniem towarów.</p>
<h3>Co łaska do puszki</h3>
<p>- Zaczęto od nas pobierać opłaty magazynowe i kiedy były to kwoty rzędu 30, 40 złotych, byliśmy w stanie sami to zapłacić, ale kiedy było to już 100 złotych, to zaczynało być już trudniej – mówi Ewa Bałon. – Poinformowałam o tym na jednym ze spotkań sołeckich i ludzie zgodzili się, żebyśmy po prostu do puszki zbierali dobrowolne datki na opłaty magazynowe. Mam na to dokument. Kładłam więc kwitek z zapisaną potrzebną kwotą i na niego puszkę. Kto chciał to dawał. Jedni wrzucali coś do puszki, inni nie. Ale nie było tak, że jeśli ktoś nie wrzucił nic, to nie otrzymał darów. Jeśli uzbierała się potrzebna kwota, to było dobrze, ale kiedy brakowało, dokładaliśmy z własnych kieszeni, ale było już lżej.</p>
<p>Sołtys Sulmina podkreśla, że nie współpracuje już z Caritas od jesieni ubiegłego roku. Nie kryje, że powodem zerwania współpracy było nieporozumienie z księdzem z Niestępowa.</p>
<h3>Caritas: Nie było nieprawidłowości</h3>
<p>- Nie układało się między mną, a księdzem i chociaż działaliśmy niezależnie od parafii, w pewnym momencie zdecydował on o wyznaczeniu nowej osoby odpowiedzialnej za rozprowadzanie żywności z Caritas – opowiada Ewa Bałon. – Cóż, było nam trochę przykro, bo poświęciliśmy dla tej działalności bardzo wiele. Użyczaliśmy swoich samochodów, nikt też nie liczył swojego prywatnego czasu, bo wiedzieliśmy, że chcemy pomagać i czuliśmy, że robimy coś dobrego. Ale w końcu umowa z Caritas została rozwiązana.</p>
<p>Ksiądz Ireneusz Bradtke, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej przesłał do sołtys Sulmina oświadczenie, w którym czytamy:</p>
<p>„(…)Caritas Archidiecezji Gdańskiej w ramach tej współpracy nie dostrzegła żadnych nieprawidłowości. Szanując jednak wolę księdza proboszcza, który wyznaczył nową osobę odpowiedzialną za rozprowadzanie żywności, przychylam się do jego decyzji (…)”.</p>
<p>- Cieszę się teraz, że mam to pismo – mówi Ewa Bałon. – Jeśli będę musiała udowadniać, że nie było żadnych nieprawidłowości, to proszę bardzo, nie mam nic do ukrycia. Mam czyste sumienie. Domyślam się jednak, że osoba, która napisała na mnie donos nie bardzo orientowała się w sprawie mojej współpracy z Caritas. Domyślam się nawet komu może zależeć na zniszczeniu mojego dobrego imienia i podkopaniu autorytetu.</p>
<h3>Postępowanie trwa</h3>
<p>Sołtys Sulmina mówi, że czeka na jakieś oficjalne pismo z policji. Nie wiadomo jednak, czy w ogóle je dostanie. Jak powiedział Dariusz Głuszewski, naczelnik sekcji dochodzeniowo-śledczej kartuskiej KPP, w tej chwili toczy się postępowanie przygotowawcze.</p>
<p>- Na tym etapie zawiadomienia o wszczętym postępowaniu otrzymują jedynie zgłaszający i ewentualnie pokrzywdzeni, zaś osoby, których postępowanie dotyczy otrzymują zawiadomienia w momencie, gdy zostaje podjęta decyzja o wszczęciu dochodzenia – tłumaczy. – Na tym etapie trudno powiedzieć, czy sprawa zostanie umorzona, czy też będą podejmowane jakieś dalsze czynności.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Szymbark wygrywa ze wszystkimtag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:szymbark-wygrywa-ze-wszystkim2008-08-06T12:38:41+02:00Wojciech Drewka
Nikt nie potrafi powiedzieć ilu turystów od początku wakacji odwiedziło Kaszuby i powiat kartuski, ale jeżeli chodzi o miejsca, które cieszą się największym zainteresowaniem, to niekwestionowanym liderem jest Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Turyści chętnie odwiedzają Wieżycę, a miejsca na nocleg szukają w Chmielnie, Ostrzycach i Gołubiu.
<p><strong>Nikt nie potrafi powiedzieć ilu turystów od początku wakacji odwiedziło Kaszuby i powiat kartuski, ale jeżeli chodzi o miejsca, które cieszą się największym zainteresowaniem, to niekwestionowanym liderem jest Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Turyści chętnie odwiedzają Wieżycę, a miejsca na nocleg szukają w Chmielnie, Ostrzycach i Gołubiu.</strong></p><p>- Niestety nie ma ewidencji dotyczącej liczby turystów odwiedzających nasz powiat, bo po prostu jest to nie do sprawdzenia – mówi Wojciech Okroj, prezes Stowarzyszenia Turystyczne Kaszuby. – Pewne dane szacunkowe mogą mieć gminy, które pobierają tak zwany podatek klimatyczny, ale to też będą tylko szczątkowe informacje. W przyszłym roku prawdopodobnie będziemy mogli powiedzieć o ruchu turystycznym na Pomorzu, bo takie dane zbiera Instytut Turystyki w Warszawie.</p>
<div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-08/dom-dogory-srednie.jpg" title="&quot;Dom do góry nogami&quot; cieszy się niezmiennym zainteresowaniem turystów. fot.W.Drewka" alt="&quot;Dom do góry nogami&quot; cieszy się niezmiennym zainteresowaniem turystów. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">„Dom do góry nogami” cieszy się niezmiennym zainteresowaniem turystów. fot.W.Drewka</p>
</div>
<p>Wojciech Okroj podkreśla, że można pokusić się jedynie o oceny ruchu turystycznego na Kaszubach pod względem rezerwacji miejsc noclegowych.</p>
<p>- W lipcu obłożenie było dobre, a kiedy zaczęły się upały, to większość miejsc była zajęta – mówi Wojciech Okroj. – Tradycyjnie największym zainteresowaniem cieszyło się Chmielno, Ostrzyce i Gołubie. Jeśli zaś chodzi o najczęściej odwiedzane miejsce, to bez wątpienia jest to Szymbark i tamtejsze Centrum Edukacji i Promocji Regionu, ale należy wziąć pod uwagę, że wiele osób przyjeżdża tam na kilka godzin, lub pół dnia.</p>
<p>Jak się dowiedzieliśmy w kartuskim punkcie Informacji Turystycznej liczba zapytań o CEPR w Szymbarku i <a href="/aktualnosci/2007/05/spacer-po-suficie">Dom do góry nogami</a>, świadczy o tym, że miejsce to niezmiennie znajduje się w czołówce atrakcji na Kaszubach.</p>
<p>- Nie da się ukryć, że Szymbark wygrywa ze wszystkim – mówi pracownica IT w Kartuzach. – Niezmiennie dużym zainteresowaniem cieszy się też wieża widokowa na Wieżycy.</p>
<p>Wójt gminy Stężyca, Czesław Witkowski podczas jednej z uroczystości w Szymbarku przyznał, że miejscowość tę odwiedza do 8 tys. osób dziennie. Liczba ta dotyczy prawdopodobnie weekendów, ale jak się dowiedzieliśmy średnio w ciągu tygodnia przez Szymbark, a co za tym idzie Centrum Edukacji i Promocji Regionu przewija się około 5 tys. ludzi dziennie.</p>
<p>Wojciech Okroj przyznaje, że Stowarzyszenie Turystyczne Kaszuby nosi się z zamiarem wykorzystania tego miejsca co promocji także innych atrakcji w regionie.</p>
<p>- Pierwszy pomysł jest taki, by na terenie Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku postawić drogowskazy wskazujące na przykład na Kartuzy i tutejszą Kolegiatę, i odwrotnie, by podobne znaki znalazły się w Kartuzach i wskazywały na atrakcje w Szymbarku – mówi. – Ta sprawa wymaga ustaleń i uzgodnień związanych z lokalizacją, ale liczymy, że uda się to zrealizować w przyszłym roku.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Szpital: Nieoczekiwany balast do likwidacjitag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:szpital-nieoczekiwany-balast-do-likwidacji2008-07-29T08:30:27+02:00Wojciech Drewka
Prędzej czy później powiat kartuski będzie musiał spłacić pół miliona dodatkowych zobowiązań kartuskiego szpitala, które pojawiły się w ostatnim czasie i, jak wynika z oświadczenia starosty kartuskiego, były zaskoczeniem dla władz powiatu. Mimo to proces likwidacji szpitala i tworzenia niepublicznego zakładu w jego miejsce postępuje.
<p><strong>Prędzej czy później powiat kartuski będzie musiał spłacić pół miliona dodatkowych zobowiązań kartuskiego szpitala, które pojawiły się w ostatnim czasie i, jak wynika z oświadczenia starosty kartuskiego, były zaskoczeniem dla władz powiatu. Mimo to proces likwidacji szpitala i tworzenia niepublicznego zakładu w jego miejsce postępuje.</strong></p><p>Kartuski szpital działa jak dotychczas, ale od prawie miesiąca jest placówką w likwidacji. Jednocześnie, o czym już pisaliśmy, organizuje się spółka – Powiatowe Centrum Zdrowia, która przejmie szpital.</p>
<h3>Nowe stare długi</h3>
<p>Jakkolwiek cały proces ma być niezauważalny dla pacjentów, to nie brakuje spekulacji i pytań o sytuację placówki. W ubiegłym tygodniu starosta kartuski Janina Kwiecień zdecydowała się przedstawić opinii publicznej stan prac nad przekształceniem placówki. Starosta kartuski na spotkaniu z dziennikarzami przyznała, że choć szpital działa płynnie, w ostatnim czasie pojawiły się informacje, które zaskoczyły Zarząd Powiatu i kierownictwo placówki.</p>
<div class="alignright">
<p><img src="/pictures/2008-05/szpital-napis-srednie.jpg" title="fot. W.Drewka" alt="fot. W.Drewka" /></p>
<p class="caption">fot. W.Drewka</p>
</div>
<p>Chodzi o zadłużenie szpitala. Jak poinformowała Janina Kwiecień, na koniec czerwca wynosiło ono ponad 14,224 mln zł. Jeżeli wziąć pod uwagę kwotę znajdującą się na koncie szpitala oraz to co jeszcze powinno spłynąć z NFZ, pozostaje zadłużenie na poziomie 10,266 mln zł.</p>
<p>- Niestety dodatkowo są jeszcze zobowiązania, o których dowiedzieliśmy się później – powiedziała Janina Kwiecień. – Są to zobowiązania wynikające z wyroków sądowych dotyczących zaległości w wypłacie tak zwanego dodatku 313. Pozwów pracowniczych w tej sprawie było 150. Do zapłaty pozostaje kwota 500 tysięcy złotych.</p>
<p>Karol Góralski, likwidator szpitala stwierdził, że nie ma jasnego terminu, w jakim ta kwota powinna zostać zapłacona.</p>
<p>- Od kilku wyroków się odwołaliśmy, no i do tej pory, choć wyroki są prawomocne, żaden z pracowników nie poszedł z tym do komornika – powiedział Karol Góralski.</p>
<h3>Sposób zatrudnienia</h3>
<p>To jednak nie wszystko. Jak poinformowała Janina Kwiecień, pracownicy oddziału ratunkowego złożyli też do sądu pozwy o wypłaty zaległych dodatków 20-procentowych. Na razie jednak nie ma wyliczeń, jakiej wysokości mogą to być roszczenia.</p>
<p>Nierozstrzygnięta zostaje też sprawa podwyżek wynagrodzenia wynegocjowanych przez Związek Zawodowy Lekarzy jeszcze z byłym dyrektorem szpitala. Lekarze zapowiedzieli, że roszczeń nie wycofują, ale z kierowaniem sprawy do sądu jeszcze się wstrzymają. Sprawa wisi jednak na włosku.</p>
<p>Starosta kartuski, Janina Kwiecień przyznała, że uwzględnienie roszczeń lekarzy i innych grup pracowniczych jest niemożliwe do realizacji, bo wszelka próba ich spełnienia oznacza jedno – koniec szpitala. Poważnym problemem pozostaje też kwestia zatrudnienia pracowników w spółce.</p>
<p>- Mamy obawy, że jeśli zatrudnimy pracowników na zasadzie 23 prim, czyli jeśli przejdą do spółki na obecnych zasadach zatrudnienia, z obecnym uposażeniem i ze wszystkimi wynegocjowanymi uzgodnieniami płacowymi, to dla spółki na „dzień dobry” oznacza to do zapłaty kwotę ponad 4 milionów złotych – powiedziała Janina Kwiecień. – Do tego należałoby jeszcze uwzględnić 2,6 miliona złotych odpraw pracowniczych. Tego chcemy jednak uniknąć i to jest przedmiotem naszych rozmów z pracownikami.</p>
<h3>Załoga ma zdecydować</h3>
<p>Pracownicy szpitala otrzymali propozycję, w myśl której sami mają zwolnić się ze szpitala i zatrudnić w nowej spółce.</p>
<p>- Zwróciłam się do załogi z prośbą o przemyślenie tej sprawy – powiedziała Janina Kwiecień. – Chodzi o to, by pracownicy sami zwolnili się z dotychczasowego zakładu i zatrudnili w nowym na wynegocjowanych zasadach. Wówczas jest szansa, że całe przedsięwzięcie się uda.</p>
<p>Jaka będzie decyzja załogi szpitala? Rozmowy trwają, a Karol Góralski, likwidator szpitala, podkreśla, że podstawowym zadaniem jest teraz obniżenie kosztów zatrudnienia, które w tej chwili stanowią 80 proc. wszystkich kosztów szpitala. W nowej formie ma to być poziom 60 proc. Czy to oznacza redukcję zatrudnienia?</p>
<p>- Na razie nic nie wskazuje na to, żebyśmy mieli kogokolwiek zwalniać – mówi Karol Góralski. – Pewne przesunięcia i reorganizacje na pewno będą. Na pewno zmieniony zostanie system pracy.</p>
<p>Janina Kwiecień, starosta kartuski wierzy w otwartość i przychylne podejście załogi do wprowadzanych zmian.</p>
<p>- Wszystko co nowe budzi niepokój – mówi Janina Kwiecień. – W grę wchodzą też pewne przyzwyczajenia. Jest grupa, która w sposób otwarty podchodzi do nowych propozycji, ale są też osoby, które od razu idą do sądu nie bacząc, że chodzi o ich zakład pracy, że podcinają gałąź, na której siedzą. Uważam jednak, że przeważy świadomość o tym, że należy coś zmienić, żeby wprowadzić oszczędności, że każdy ponosi odpowiedzialność za miejsce pracy.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Czas złożyć wniosek o świadczenia rodzinne tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:czas-skladania-wnioskow-o-swiadczenia-rodzinne2008-07-28T17:24:30+02:00Ania Frankowska
Te osoby, które złożą wniosek o świadczenia rodzinne do końca lipca, będą mogły liczyć we wrześniu na wypłatę pieniędzy w terminie. Wnioski złożone po 1 sierpnia, mogą zostać rozpatrzone nieco później, wobec czego wypłata zasiłków może opóźnić się o miesiąc.
<p><strong>Te osoby, które złożą wniosek o świadczenia rodzinne do końca lipca, będą mogły liczyć we wrześniu na wypłatę pieniędzy w terminie. Wnioski złożone po 1 sierpnia, mogą zostać rozpatrzone nieco później, wobec czego wypłata zasiłków może opóźnić się o miesiąc.</strong></p><div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-07/wniosek-o-zasilek-rodzinny.jpg" title="fot. W. Drewka" alt="fot. W. Drewka" /></p>
<p class="caption">fot. W. Drewka</p>
</div>
<p>W Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Kartuzach kolejek nie ma, więc nie ma też problemu z załatwieniem tam formalności. Nieco czasu jednak trzeba postać w Urzędzie Skarbowym, bo do wniosku o zasiłek rodzinny wymagane jest zaświadczenie o osiągniętych dochodach za 2007 rok.</p>
<p>Z informacji petentów wynika, że na dokument w Urzędzie Skarbowym w Kartuzach czekało się dziś pół godziny. Na wypełnienie i pozostawienie kartuskim GOPS-ie gotowego wniosku, trzeba było poświęcić natomiast zaledwie kilka minut.</p>
<p>Wniosek o świadczenie rodzinne dotyczy kolejnego roku szkolnego. Może się o to świadczenie ubiegać rodzic dla dziecka uczęszczającego do szkoły podstawowej, gimnazjum lub szkoły ponadgimnazjalnej. W przypadku nauki dziecka w szkole ponadgimnazjalnej, dodatkowo wymaga się od składającego wniosek, zaświadczenia o kontynuowaniu nauki przez ucznia. Zaświadczenie takie wystawia sekretariat szkoły.</p>
<p>Poza tym osoby utrzymujące się z gospodarstwa rolnego, muszą do wniosku dołączyć nakaz płatniczy za 2007 rok.</p>
<p>Rodzic ma czas na złożenie wniosku do końca września. Formularze należy pobierać w Gminnych Ośrodkach Pomocy Społecznej.</p>
<p>Ania Frankowska</p>
R. Dambek: To nie stowarzyszenie stawiało krzyżtag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:r-dambek-to-nie-stowarzyszenie-stawialo-krzyz2008-07-23T09:58:47+02:00Wojciech Drewka
Roman Dambek, prezes Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia im. TOW „Gryf Pomorski” stwierdził w wypowiedzi dla „Polski Dziennika Bałtyckiego”, że to nie stowarzyszenie postawiło krzyż w Gołubiu. Został on uznany za samowolę budowlaną i ma zostać rozebrany. Jeśli nie stowarzyszenie postawiło krzyż, to kto?
<p><strong>Roman Dambek, prezes Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia im. TOW „Gryf Pomorski” stwierdził w wypowiedzi dla „Polski Dziennika Bałtyckiego”, że to nie stowarzyszenie postawiło krzyż w Gołubiu. Został on uznany za samowolę budowlaną i ma zostać rozebrany. Jeśli nie stowarzyszenie postawiło krzyż, to kto?</strong></p><p>Pisaliśmy już, że Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Kartuzach nakazał Kaszubsko-Kociewskiemu Stowarzyszeniu im. Tajnej Organizacji Wojskowej „Gryf Pomorski” <a href="/aktualnosci/2008/07/stowarzyszenie-bedzie-musialo-zabrac-krzyz-z-golubia">rozbiórkę krzyża postawionego na brzegu jeziora</a> w Gołubiu.</p>
<p>Inspektor stwierdził, że krzyż został postawiony bez niezbędnych uzgodnień i jest samowolą budowlaną. Stowarzyszenie ustawiło krzyż w marcu br. w proteście przeciwko przeniesieniu pomnika Józefa Dambka z prywatnej działki w Gołubiu na teren tamtejszej szkoły. Wcześniej wokół pomnika toczył się ostry spór między właścicielami nieruchomości, na której się znajdował, a stowarzyszeniem, które nie zgadzało się na jego przeniesienie.</p>
<p>Kiedy w marcu, nocą ustawiono nowy krzyż na przeciw wspomnianej działki, właściciele nieruchomości zgłosili sprawę do prokuratury i Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Odbyła się wizja lokalna w Gołubiu. Stowarzyszenie miało dostarczyć niezbędne dokumenty potrzebne do legalizacji krzyża. Nie zrobiło tego. Stąd decyzja nadzoru budowlanego.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-07/krzyz-golubie-manifa-duze.jpg" title="Zdjęcie z marcowej manifestacji pod krzyżem. fot.W.Drewka" alt="Zdjęcie z marcowej manifestacji pod krzyżem. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Zdjęcie z marcowej manifestacji pod krzyżem. fot.W.Drewka</p>
</div>
<p>Wczoraj Roman Dambek, prezes Kaszubsko-Kociewskiego Stowarzyszenia im. TOW „Gryf Pomorski” odmówił rozmowy z Expressem Kaszubskim na ten temat. Cytuje go za to „Polska Dziennik Bałtycki”.</p>
<p>„Nie wiemy jeszcze nic o decyzji inspektora budowlanego. Poza tym to nie stowarzyszenie było inwestorem. Krzyż postawiony został z inicjatywy i przez mieszkańców Gołubia, pomagało im kilku naszych członków. W maju zwróciliśmy się do marszałka Jana Kozłowskiego, by umożliwił nam legalizację posadowienia krzyża nad jeziorem. Niestety, do dzisiaj nie mamy żądnej odpowiedzi. Wielka szkoda, bo miejsce to upamiętnia ważny fragment historii tych ziem.” – powiedział Roman Dambek dziennikowi.</p>
<p>Podczas <a href="/aktualnosci/2008/03/pralat-jankowski-poswiecil-nowy-krzyz-w-golubiu">wiecu zorganizowanego w marcu pod krzyżem</a> to stowarzyszenie przyznało się do jego posadowienia. Na inwestora wskazują też jednoznacznie ustalenia Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. W uzasadnieniu jego ostatniej decyzji czytamy:</p>
<p>“(…)W toku prowadzonego postępowania administracyjnego ustalono, że na terenie w/w działki, w pasie nadbrzeżnym Jeziora Dąbrowskiego, posadowiony został w marcu 2008 roku przydrożny krzyż, o konstrukcji drewnianej. Inwestor Kaszubsko-Kociewskie Stowarzyszenie TOW „Gryf Pomorski” nie zgłosił zamiaru realizacji w/w robót budowlanych właściwemu organowi – tj. staroście kartuskiemu".</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Prawko w powiecie - projekt zmiany przepisów odrzuconytag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:prawko-w-powiecie-pomysl-odrzucony2008-07-17T12:48:03+02:00Wojciech Drewka
Propozycja wprowadzenia zmian umożliwiających lokalizowanie w miastach powiatowych ośrodków egzaminujących kandydatów na kierowców nie zyskała akceptacji posłów z Komisji Infrastruktury.
<p><strong>Propozycja wprowadzenia zmian umożliwiających lokalizowanie w miastach powiatowych ośrodków egzaminujących kandydatów na kierowców nie zyskała akceptacji posłów z Komisji Infrastruktury.</strong></p><p>Poselski projekt autorstwa posła Piotra Stanke z PiS przewidywał możliwość tworzenia w miastach powiatowych <a href="/aktualnosci/2008/01/za-malo-swiatel-i-skrzyzowan-by-zdobyc-prawko-w-kartuzach">ośrodków prowadzących egzaminy na prawa jazdy</a>. Miałoby to odciążyć ośrodki wojewódzkie i ograniczyć kolejki oczekujących na egzamin na prawo jazdy. Początkowo, jak podkreślał poseł Piotr Stanke, pomysł został zaaprobowany także przez posłów Platformy Obywatelskiej.</p>
<p>Projekt poddany został pierwszemu czytaniu na posiedzeniu sejmowej Komisji Infrastruktury. I tam upadł.</p>
<p>Jak poinformował Andrzej Trepkowski, społeczny asystent posła Piotra Stanke, 13 posłów głosowało przeciw projektowi, zaś 11 było „za”. Na <a href="http://orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/poskomprocla?OpenAgent&6&267&INF">stronie internetowej Komisji Infrastruktury</a> widnieje informacja, że przyjęte zostało sprawozdanie o odrzuceniu projektu.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Powiat kartuski: Rachunek bezrobotnych tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:rachunek-bezrotnych2008-07-09T16:37:04+02:00Ania Frankowska
Największe bezrobocie w Kartuskiem notuje gmina Kartuzy. Na koniec czerwca Powiatowy Urząd Pracy naliczył 675 osób bezrobotnych, z czego aż połowa to mieszkańcy miasta. Najmniejsze bezrobocie jest w gminie Przodkowo. Na całym jej terenie mieszka zaledwie 27 osób, które nie mają pracy.
<p><strong>Największe bezrobocie w Kartuskiem notuje gmina Kartuzy. Na koniec czerwca Powiatowy Urząd Pracy naliczył 675 osób bezrobotnych, z czego aż połowa to mieszkańcy miasta. Najmniejsze bezrobocie jest w gminie Przodkowo. Na całym jej terenie mieszka zaledwie 27 osób, które nie mają pracy.</strong></p><p>Drugą gminą, po kartuskiej, która notuje najwyższy stopień bezrobocia, jest Żukowo. Tam zamieszkuje 430 osób bezrobotnych. Ale liczba ta spadła w stosunku do ubiegłego miesiąca o 35 osób. Odwrotna sytuacja jest w gminie Kartuzy – tu przybyło od maja do końca czerwca 21 osób, które nie mają pracy.</p>
<p>Pocieszający jest fakt, że w ciągu ostatniego pół roku bezrobocie zmalało we wszystkich gminach powiatu kartuskiego.</p>
<p>- Sądzę, że liczba ta jeszcze się zmniejszy – mówi zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Kartuzach, Jan Geras. – Rząd planuje wprowadzić sporo zmian, m.in. szkolenia dla osób, które pozostają bezrobotne dłużej, niż pół roku oraz w przypadku odmów podjęcia pracy utratę statusu bezrobotnego na dziewięć miesięcy, a nie na trzy, jak było dotychczas.</p>
<p>Razem w powiecie kartuskim mieszka 2219 osób zarejestrowanych jako bezrobotne.</p>
<p>Ania Frankowska</p>
Mirachowo. Iskrzy na linii mieszkańcy - Energatag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:mirachowo-iskrzy-na-linii-mieszkancy-energa2008-07-04T12:52:05+02:00Wojciech Drewka
Mieszkańcy Mirachowa i okolicznych miejscowości nie zgadzają się na poprowadzenie przez ich działki linii energetycznej. Na spotkaniu z przedstawicielami Energii, które odbyło się w Mirachowie, padł wniosek o przygotowanie alternatywnego przebiegu linii. Sołtys Bącza Jadwiga Bulczak mówi, że mieszkańcy rozważają powołanie komitetu protestacyjnego przeciwko budowie linii energetycznej.
<p><strong>Mieszkańcy Mirachowa i okolicznych miejscowości nie zgadzają się na poprowadzenie przez ich działki linii energetycznej. Na spotkaniu z przedstawicielami Energii, które odbyło się w Mirachowie, padł wniosek o przygotowanie alternatywnego przebiegu linii. Sołtys Bącza Jadwiga Bulczak mówi, że mieszkańcy rozważają powołanie komitetu protestacyjnego przeciwko budowie linii energetycznej.</strong></p><p>- Nie ma zgody na budowę linii energetycznej na waszych działkach, popieramy was i jesteśmy po waszej stronie – krzyczał do zebranych Szkole Podstawowej w Mirachowie kartuski radny Edmund Kotłowski.</p>
<p>Chodzi o napowietrzną linię energetyczną z Żarnowca do Sierakowic, która ma przebiegać przez kilka gmin. Dziś odbyło się drugie spotkanie z mieszkańcami, których działki Energa chce wykorzystać do postawienia słupów energetycznych.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-07/mirachowo-patrza-duze.jpg" title="Właściciele działek byli ciekawi przebiegu linii energetycznej. fot.W.Drewka" alt="Właściciele działek byli ciekawi przebiegu linii energetycznej. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Właściciele działek byli ciekawi przebiegu linii energetycznej. fot.W.Drewka</p>
</div>
<h3>Emocje w Mirachowie</h3>
<p>Wczoraj odbyła się dyskusja w Linii, dziś w Mirachowie. Emocji nie brakowało. Z planowanej budowy linii niezadowoleni są nie tylko rolnicy, ale też właściciele domków letniskowych i domów jednorodzinnych.</p>
<p>- W Bączu ludzie mają bardzo małe gospodarstwa, a jeśli jeszcze na polach i łąkach dojdą im słupy energetyczne, to jak mają gospodarzyć – mówiła Jadwiga Bulczak, sołtys Bącza.</p>
<p>- Dlaczego nie możecie budować linii przez las, tylko musicie stawiać słupy na terenach zamieszkanych – oburzali się mieszkańcy.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-07/mirachowo-spotkanie-duze.jpg" title="Przedstawiciel Kaszubskiego Parku Krajobrazowego skrytykował mieszkańców za to, że próbują podpierać się ochroną przyrody, ale jednocześnie są za zniszczeniem lasu, który stanowi o istnieniu w tym regionie parku krajobrazowego. fot.W.Drewka" alt="Przedstawiciel Kaszubskiego Parku Krajobrazowego skrytykował mieszkańców za to, że próbują podpierać się ochroną przyrody, ale jednocześnie są za zniszczeniem lasu, który stanowi o istnieniu w tym regionie parku krajobrazowego. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Przedstawiciel Kaszubskiego Parku Krajobrazowego skrytykował mieszkańców za to, że próbują podpierać się ochroną przyrody, ale jednocześnie są za zniszczeniem lasu, który stanowi o istnieniu w tym regionie parku krajobrazowego. fot.W.Drewka</p>
</div>
<p>Wiktor Łącki, dyrektor biura rozwoju majątku Energa Operator Gdański powiedział, że koncern nie brał nawet pod uwagę poprowadzenia linii przez las, dlatego, że zakłada iż nie ma szans na uzyskanie zgody od Lasów Państwowych na takie posunięcie.</p>
<h3>W planach od 24 lat</h3>
<p>- Poza tym wiązałoby się ono ze znaczną degradacją środowiska, a to przecież też jest jeden z argumentów podnoszonych przez sprzeciwiających się budowie linii energetycznej – powiedział.</p>
<p>Sprawa jest o tyle złożona, że, jak powiedział Wiktor Łącki, linia energetyczna musi powstać.</p>
<p>- Ta linia jest w planach od 1984 roku – mówił Łącki. – Ona w zasadzie już powinna istnieć. Ta linia jest niezbędna z uwagi na ważność tego regionu. Bez niej może się zdarzyć tak, że część mieszkańców, szczególnie nowobudowanych domów, czy gruntów przewidzianych pod budownictwo będzie pozbawiona prądu, bo po prostu nie będzie gdzie ich podłączyć.</p>
<p>Wiktor Łącki pytany przez dziennikarzy, co się stanie, jeśli jednak właściciele działek nie zgodzą się na lokalizację słupów na swoim terenie mówi, że istnieje droga administracyjna.</p>
<h3>I tak mogą postawić słupy</h3>
<p>- Oczywiście mogę sobie wyobrazić taką sytuację i w najgorszym przypadku może nam grozić to co się stało w Szczecinie, to znaczy, jeśli tej linii nie będzie, to w przypadku awarii zasilania, duża liczba mieszkańców może być przez dłuższy czas pozbawiona energii elektrycznej – powiedział. – Jesteśmy jednak zobligowani do budowy linii i jeśli będzie tak, że rozmowy z właścicielami działek nie przyniosą rezultatów, to będziemy się odwoływali do postępowania administracyjnego. Wówczas starosta lub marszałek województwa wydają zgodę na tymczasowe użytkowanie gruntów pod inwestycję celu publicznego bez pytania o zgodę właściciela.</p>
<p>Planowana linia energetyczna ma mieć długość 40 km. Będzie nią przesyłane napięcie 110 kV. Z zapewnień projektantów i przedstawicieli koncernu Energa wynika, że nie ma przeszkód do stawiania budynków o wysokości do 12 metrów pod linią, ani zagrożenia dla zdrowia mieszkańców.</p>
<h3>Dlaczego dopiero teraz?</h3>
<p>To jednak nie przekonało ludzi z Mirachowa i okolic. Uważają, że dzisiejsze spotkanie powinno było odbyć się dużo wcześniej, jeszcze na etapie koncepcji przebiegu linii energetycznej. Podobnego zdania była burmistrz gminy Kartuzy, Mirosława Lehman.</p>
<p>- Argumenty mieszkańców są zrozumiałe i słuszne – powiedziała. – Dziwię się, że inwestor nie zorganizował konsultacji z mieszkańcami jeszcze na etapie przygotowywania studium przebiegu linii. Wówczas można by było wiele wątpliwości rozwiązać.</p>
<p>Burmistrz Mirosława Lehman poprosiła przedstawicieli Energii o przygotowanie alternatywnej trasy przebiegu linii. Przedstawiciele koncernu zgodzili się sporządzić taki projekt, ale zapowiedzieli, że wielkich możliwości zmiany trasy przebiegu linii nie ma.</p>
<h3>Inny pomysł</h3>
<p>Mieszkańcy są zdeterminowani. Jak powiedziała sołtys Bącza, Jadwiga Bulczak, nie chodzi nawet o odszkodowania za ustawione słupy.</p>
<p>- Dlaczego Energa nie może poprowadzić tej linii energetycznej na przykład wzdłuż nieczynnej linii kolejowej do Lęborka, albo istniejącymi w tamtej okolicy terenami popeegerowskimi – pytała. – Ludzie tutaj chcą normalnie żyć i nie zgadzają się na budowę linii.</p>
<p>Jadwiga Bulczak stwierdziła, że rozważane jest powołanie komitetu protestacyjnego przeciwko budowie linii energetycznej.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Szkoła życiatag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:szkola-zycia2008-06-20T15:01:03+02:00Ania Frankowska
Wolontariusze z Kartuz, którzy brali udział w warsztatach i szkoleniach profilaktycznych, odebrali wczoraj świadectwa. Zadowoleni z rocznej pracy, zamierzają dalej pomagać innymi i uczyć się… życia.
<p><strong>Wolontariusze z Kartuz, którzy brali udział w warsztatach i szkoleniach profilaktycznych, odebrali wczoraj świadectwa. Zadowoleni z rocznej pracy, zamierzają dalej pomagać innymi i uczyć się… życia.</strong></p><div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-06/wolontariusze-swiadectwa.jpg" title="Jedna z wolontariuszy, Marlena Pakur odbiera świadectwo ukończenia programu profilaktycznego. fot. A. Frankowska" alt="Jedna z wolontariuszy, Marlena Pakur odbiera świadectwo ukończenia programu profilaktycznego. fot. A. Frankowska" /></p>
<p class="caption">Jedna z wolontariuszy, Marlena Pakur odbiera świadectwo ukończenia programu profilaktycznego. fot. A. Frankowska</p>
</div>
<p>- Poruszaliśmy tematy dotyczące problemów codziennego życia – mówi Alicja Lewandowska, psycholog i terapeuta, która prowadziła zajęcia w wolontariuszami w Kartuzach. – Uczyliśmy się m.in., jak radzić sobie ze stresem, jak być asertywnym.</p>
<p>Autorem programu profilaktycznego był Mariusz Bielawa, koordynator Kartuskiego Centrum Wolontariatu. Wraz z Alicją Lewandowską i burmistrzem Kartuz, Mirosławą Lehman wręczył swoim podopiecznym świadectwa za udział w zajęciach.</p>
<p>Młodzież spotykała się na warsztatach raz w miesiącu. Swoją wiedzę wykorzystywała w kontaktach z innym, także z tymi, którym pomaga:</p>
<p>- Staram się pomagać innym, a te zajęcia mi to ułatwiają – mówi Ala, wolontariuszka. Jestem bardzo zadowolona i od nowego roku szkolnego zamierzam również uczęszczać na nie.</p>
<p>W zajęciach mógł wziąć każdy, kto działa jako wolontariusz przy Kartuskim Centrum (siedziba Centrum Kultury w Kartuzach).</p>
<p>Ania Frankowska</p>
Rodzina i przyjaciele pożegnali Dankętag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:po-tragedii-na-kaszubskiej-drodze-pozegnali-danke2008-06-11T12:40:10+02:00Ania Frankowska
Rodzina, przyjaciele i znajomi pożegnali 27-letnią Dankę Bladowską, która zginęła w wypadku drogowym. Tragedia zdarzyła się w piątek w Glinnem (trasa Kartuzy-Sierakowice). Na samochód młodej kobiety najechała ciężarówka. Ciało Danki zostało złożone na cmentarzu w Sianowie.
<h3>Po tragedii w Glinnem</h3>
<p><strong>Rodzina, przyjaciele i znajomi pożegnali 27-letnią Dankę Bladowską, która zginęła w wypadku drogowym. Tragedia zdarzyła się w piątek w Glinnem (trasa Kartuzy-Sierakowice). Na samochód młodej kobiety najechała ciężarówka. Ciało Danki zostało złożone na cmentarzu w Sianowie.</strong></p><div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-06/danka-zaloba-srednie.jpg" title="Danka miała 27 lat. Zostawiła męża z miesięczną córeczką. fot. nadesłane" alt="Danka miała 27 lat. Zostawiła męża z miesięczną córeczką. fot. nadesłane" /></p>
<p class="caption">Danka miała 27 lat. Zostawiła męża z miesięczną córeczką. fot. nadesłane</p>
</div>
<p>Danka Bladowska mieszkała z mężem w Staniszewie. W <a href="http://expresskaszubski.pl/o-tym-sie-mowi/2008/06/ktokolwiek-widzial">piątkowy wieczór</a> jechała z Kartuz po swoją miesięczną córeczkę, którą zostawiła u siostry w Sierakowicach. Nie dojechała. Nie wiadomo jeszcze, jak doszło do wypadku. Wiadomo natomiast, że młoda kobieta <a href="http://expresskaszubski.pl/aktualnosci/2008/06/zderzenie-aut-w-glinnem">nie miała szans na przeżycie</a>. Na jej pas zjechała ciężarówka i zmiażdżyła prowadzony przez nią samochód.</p>
<p>Msza żałobna odbyła się wczoraj w Sianowie. Oprócz rodziny i przyjaciół, przyszło sporo znajomych jej i jej najbliższych.</p>
<p>Za pośrednictwem naszej gazety mąż Łukasz z córeczką, rodzice i teściowie oraz rodzeństwo Danki serdecznie dziękuje wszystkim za wsparcie w tych ciężkich chwilach:</p>
<p>- Dziękujemy za pomoc w pogrzebie, za liczne przybycie, a przede wszystkim za wszystkie wyrazy wsparcia.</p>
<p>Przypominamy, że policja poszukuje <a href="http://expresskaszubski.pl/aktualnosci/2008/06/komunikat-policji-szukamy-swiadkow-wypadku">świadków zdarzenia</a>, w którym zginęła Danka. <br />
Sprawą zajmuje się kartuska prokuratura.</p>
<p>Ania Frankowska</p>
Ktokolwiek widział... Dlaczego zginęła Danka?tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:ktokolwiek-widzial2008-06-09T12:48:41+02:00Ania Frankowska
Miała 27 lat. Miesiąc temu urodziła śliczną córeczkę. Na Uniwersytecie Gdańskim czeka na nią dyplom. Już nigdy go nie odbierze, nigdy nie przytuli swojego dziecka. Dlaczego Danka zginęła? Kto był winny tragicznym zdarzeniom na drodze w Glinnem, gdzie ciężarówka zgniotła jej auto? Zrozpaczony mąż Danki, Łukasz Bladowski prosi wszystkich, którzy widzieli, co się wydarzyło, o kontakt z policją lub prokuraturą.
<p><strong>Miała 27 lat. Miesiąc temu urodziła śliczną córeczkę. Na Uniwersytecie Gdańskim czeka na nią dyplom. Już nigdy go nie odbierze, nigdy nie przytuli swojego dziecka. Dlaczego Danka zginęła? Kto był winny tragicznym zdarzeniom na drodze w Glinnem, gdzie ciężarówka zgniotła jej auto? Zrozpaczony mąż Danki, Łukasz Bladowski prosi wszystkich, którzy widzieli, co się wydarzyło, o kontakt z policją lub prokuraturą.</strong></p><div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-06/danka-bladowska-zaloba.jpg" title="Przyjaciele i krewni Danki nie mogą uwierzyć w jej śmierć. &quot;Była taka młoda, uśmiechnięta, pełna życia&quot; - mówią. fot. nadesłane" alt="Przyjaciele i krewni Danki nie mogą uwierzyć w jej śmierć. &quot;Była taka młoda, uśmiechnięta, pełna życia&quot; - mówią. fot. nadesłane" /></p>
<p class="caption">Przyjaciele i krewni Danki nie mogą uwierzyć w jej śmierć. „Była taka młoda, uśmiechnięta, pełana życia” – mówią. fot. nadesłane</p>
</div>
<p>- Tego dnia Danka jechała z naszej budowy z Somonina do Sierakowic – opowiada załamany pan Łukasz. – Wkrótce mieliśmy wprowadzić się do nowego domu.</p>
<p>Państwo Bladowscy mieszkali w Staniszewie. Tego wieczoru, gdy doszło do wypadku Danka jechała po swoje maleństwo do Sierakowic.</p>
<p>- Zostawiła malutką u siostry i chciała ją odebrać – wyjaśnia pan Łukasz, który w momencie tragedii był w pracy.</p>
<p>Okoliczności wypadku, do którego <a href="/aktualnosci/2008/06/zderzenie-aut-w-glinnem">doszło w miejscowości Glinne</a>, bada prokuratura. Wiadomo, że w Fiata Danki uderzyła ciężarówka, która wcześniej wpadła w poślizg i zjechała na jej pas ruchu. Nieoficjalnie mówi się o tym, że wypadek mógł spowodować inny pojazd.</p>
<p>- Dlatego proszę tych, którzy cokolwiek widzieli, by zgłosili się na policję lub do prokuratury – apeluje ojciec miesięcznej dziewczynki, która pozostała bez mamy.</p>
<p>Oto numery kontaktowe:<br />
Policja w Kartuzach /0-58/ 694-92-22<br />
Prokuratura /0-58/ 681-26-12</p>
<p>Ania Frankowska</p>
Zawsze "Łocz jor drink"!tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:locz-jor-drink2008-06-04T12:31:00+02:00Wojciech Drewka
Uważaj na to co pijesz! Pilnuj swojego napoju, tak by nikt nie mógł nic do niego dodać, a jeśli jesteś na imprezie, nie przyjmuj drinków od nieznajomych – apelują organizatorzy akcji „Pilnuj drinka”.
<p><strong>Uważaj na to co pijesz! Pilnuj swojego napoju, tak by nikt nie mógł nic do niego dodać, a jeśli jesteś na imprezie, nie przyjmuj drinków od nieznajomych – apelują organizatorzy akcji „Pilnuj drinka”.</strong></p><p>„Pilnuj drinka” to Akcja Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii wspierana przez policję. Akcja ma na celu zwrócić uwagę, szczególnie młodym ludziom, na coraz częstsze przypadki wykorzystywania w pubach, dyskotekach tzw. pigułek gwałtu i rozboju.</p>
<p>Są to silne środki odurzające, występujące w postaci proszku lub płynu, dodawane do napoju osoby, która tracąc świadomość staje się często ofiarą gwałtu, kradzieży lub rozboju.</p>
<div class="centered">
<p><a href="/pictures/2008-06/plakat-drink-wiekszy.jpg"><img src="/pictures/2008-06/plakat-drink-duzy.jpg" alt="" /></a></p>
</div>
<p>- Ta sprawa z oczywistych względów dotyczy przede wszystkim kobiet i młodych dziewczyn, które bardzo często zostają wykorzystane właśnie po spożyciu napoju, do którego ktoś wcześniej dodał narkotyku – mówi Jarosława Krefta, rzecznik kartuskiej policji. – Chodzi o to, by zwrócić uwagę ludzi biorących udział w różnego rodzaju imprezach, by nie przyjmowali napojów od nieznajomych, by dosłownie pilnowali swojego drinka, tak by nikt nie mógł nic do niego dodać. Warto zdawać sobie sprawę z istnienia takiego zagrożenia.</p>
<p>Organizatorzy akcji ostrzegają, że środek obezwładniający może być dodany do napoju praktycznie wszędzie, w pociagu, czy szkole, dlatego np. podczas podróży z nieznajomymi warto mieć na oku swoją butelkę z wodą, czy sokiem.</p>
<p>Jak czytamy na <a href="http://www.pilnujdrinka.pl/">www.pilnujdrinka.pl</a>, środki zwane „pigułkami gwałtu” to substancje bezbarwne i bezzapachowe, a po zmieszaniu z napojem praktycznie nie da się ich wyczuć. Organizatorzy akcji apelują więc, by na wszelkiego rodzaju imprezy wybierać się z kimś zaprzyjaźnionym, tak by w każdej chwili, kiedy niewielkiej ilości alkoholu pojawi się uczucie oszołomienia, móc poprosić o pomoc.</p>
<p>Więcej szczegółów na <a href="http://www.pilnujdrinka.pl/">www.pilnujdrinka.pl</a>.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Czy sąd da wiarę mężowi pani senator?tag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:czy-sad-da-wiare-mezowi-pani-senator2008-05-28T08:56:37+02:00Wojciech Drewka
Cztery lata Grażyna i Mirosław Kurowscy próbują wyegzekwować od Krzysztofa Mielewczyka, męża senator Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk (PiS), to, co sąd nakazał mu wykonać względem nich w trybie natychmiastowym. We wtorek przed sądem Kurowscy znów spotkali się w tej sprawie z Mielewczykiem. Rozstrzygnięcie nie nastąpiło. Dziś kolejna sprawa.
<p><strong>Cztery lata Grażyna i Mirosław Kurowscy próbują wyegzekwować od Krzysztofa Mielewczyka, męża senator Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk (PiS), to, co sąd nakazał mu wykonać względem nich w trybie natychmiastowym. We wtorek przed sądem Kurowscy znów spotkali się w tej sprawie z Mielewczykiem. Rozstrzygnięcie nie nastąpiło. Dziś kolejna sprawa.</strong></p><p>Konflikt między Kurowskimi, a Mielewczykiem trwa już piąty rok. Sami zainteresowani wymieniają bodaj pięć wątków i spraw, które cały czas się toczą. Wszystkie dotyczą sklepu i działki, którą w sąsiedztwie posiadłości Krzysztofa Mielewczyka w Borczu (gm. Somonino) mają Grażyna i Mirosław Kurowscy.</p>
<h3>Pisma, donosy, skargi</h3>
<p>Wjazd na teren Mielewczyka łączy się z wjazdem na parking przed sklepem prowadzonym przez Kurowskich. Kilka lat temu zrobiło się głośno o konflikcie między sąsiadami bo Krzysztof Mielewczyk zagrodził Kurowskim wjazd na ich działkę. Towar do swojego sklepu musieli dostarczać przez płot.</p>
<div class="centered">
<p><img src="/pictures/2008-05/kurowscy-razem-duze.jpg" title="Grażyna i Mirosław Kurowscy, właściciele sklepu z Borcza. fot.W.Drewka" alt="Grażyna i Mirosław Kurowscy, właściciele sklepu z Borcza. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Grażyna i Mirosław Kurowscy, właściciele sklepu z Borcza. fot.W.Drewka</p>
</div>
<p>- To rzeczywiście był dla nas szczególnie trudny okres, ale to nie wszystko co nas spotkało – mówi Grażyna Kurowska. – Kilka lat temu pan Mielewczyk odciął nam wodę i zablokował odpływ kanalizacji. Zrobił to, bo rury szły po jego terenie. Potem zgłosił do Sanepidu, że nasz sklep nie spełnia wymogów sanitarnych.</p>
<p>Kurowscy złożyli pozew do sądu w sprawie wody, kanalizacji oraz wjazdu na posesję. Ostatecznie zapadł wyrok natychmiastowej wykonalności, który nakazywał Krzysztofowi Mielewczykowi przywrócenie wszystkiego do stanu poprzedniego, a więc podłączenie mediów i naprawdę nawierzchni wjazdu.</p>
<h3>Natychmiast, czyli za 4 lata</h3>
<p>Po czterech latach, po apelacji Kurowskich, kartuski sąd ponownie zajął się sprawą. Dlaczego? Jak mówi Grażyna Kurowska, Krzysztof Mielewczyk nie wypełnił zapisów wyroku.</p>
<p>Powiedziała to w miniony wtorek przed kartuskim sądem. Na rozprawę z obrońcą stawił się też Krzysztof Mielewczyk.</p>
<p>- Dwa z punktów zapisanych w wyroku zostały wykonane, ale nie przez pana Mielwczyka – oświadczyła przed sądem Grażyna Kurowska. – Wjazd na naszą posesję został wyremontowany przez Rejon Dróg w czasie modernizacji nawierzchni w Borczu. W tej chwili na wjeździe znajduje się nawierzchnia asfaltowa. W związku z tym nie domagamy się przywrócenia jej do stanu poprzedniego, ale informuję, że prace te nie zostały wykonane przez pana Mielewczyka. To samo dotyczy betonowego murku, który znajdował się przy naszej posesji.</p>
<h3>Zapchało się?</h3>
<p>Grażyna Kurowska oświadczyła jednak, że mimo nakazu odblokowania kanalizacji i przyłączenia wody, żadna z tych spraw nie została zrealizowana. Na pytanie sądu, dlaczego tak się stało, Krzysztof Mielewczyk oświadczył, że Kurowscy mijają się z prawdą.</p>
<p>- Zapisy wyroku zostały wykonane już dawno – stwierdził Mielwczyk. – Podejrzewam, że państwo Kurowscy robili dużo manipulacji przy kanalizacji i jest ona po prostu zapchana. Należy ją udrożnić. Instalacja nie była przecież używana przez wiele miesięcy i miała prawo się zapchać. Uważam zatem, że ten wniosek jest nieuzasadniony. Co do wody, to wiem, że państwo Kurowscy mają ją od kilku lat, więc nie widzę podstaw, by im wodę z mojej sieci sprzedawać. Jeśli jednak chcą, niech założą sobie licznik i będę im sprzedawał wodę. Co się zaś tyczy wjazdu na posesję, to poprawę nawierzchni sfinansowałem częściowo z własnej kieszeni. Część finansowałem ja, część zarząd dróg.</p>
<p>Na oświadczenie Krzysztofa Mielewczyka Grażyna i Mirosław Kurowscy reagowali pobłażliwymi uśmiechami.</p>
<p>- Niech pan powie, kiedy pan udrożnił tę kanalizację, bo przecież żadne prace ziemne nie były wykonywane – pytała Grażyna Kurowska.</p>
<h3>Bez rozstrzygnięcia</h3>
<p>- Daty nie pamiętam, ale już kilka lat temu na moje polecenie wykonywane były roboty i odblokowany został beton nałożony w rurze – stwierdził Krzysztof Mielewczyk. – Woda także została włączona, ale kiedy zobaczyłem, że cały mój trawnik pływa, bo państwo Kurowscy mają odciętą rurę, to zamknąłem dopływ wody.</p>
<p>Kurowscy byli wyraźnie rozbawieni wyjaśnieniami Mielewczyka i nie dawali za wygraną.</p>
<p>- To ciekawe co pan mówi o tej kanalizacji, bo rok temu była tam wizja lokalna i nic nie było drożne, więc jak to możliwe, że robiliście coś kilka lat temu – pytał przed sądem Mirosław Kurowski.</p>
<p>Krzysztof Mielewczyk stwierdził na to, że nie ma obowiązku interesować się stanem kanalizacji. Nie przedstawił jednak w sądzie żadnego dokumentu, który potwierdzałby wykonanie przez niego prac. Sprawa nie została rozstrzygnięta. Sędzia poinformowała, że postanowienie ogłosi 5 czerwca.</p>
<h3>Nie mogę się dogadać</h3>
<p>Krzysztof Mielewczyk po wyjściu z sali proszony o komentarz stwierdził, że podstawą całego konfliktu jest niemożność porozumienia się z sąsiadami.</p>
<p>- Próbowałem, ale nie ma szans by porozumieć się z państwem Kurowskich, z nimi nie ma żadnej rozmowy – powiedział. – Próbowałem poprawić otoczenie tam w Borczu, poprawić bezpieczeństwo pieszych poprzez budowę chodnika. Wysyłałem robotników, by zbierali śmieci, które pojawiały się przy drodze. Starałem się prosić sąsiadów, by i oni co jakiś czas uprzątnęli swoje otoczenie, ale nie było żadnego odzewu. Przeciwnie, to mnie wciąż oskarżano o zatruwanie środowiska, pisano donosy na mnie. A ja nie dostałem jeszcze żadnego mandatu, czy upomnienia w związku z prowadzoną przeze mnie działalnością. W końcu zrezygnowałem z robienia czegokolwiek. Zagrodziłem wjazd, bo stwierdziłem, że nie chcę pana Kurowskiego na swoim terenie.</p>
<h3>Bo powiedzieli „nie”?</h3>
<p>Kurowscy mają odmienne zdanie na temat przyczyn i genezy konfliktu.</p>
<p>- Wie pan dlaczego nas to wszystko spotyka? Bo pan Mielewczyk chciał kupić naszą działkę, a myśmy się nie zgodzili – mówi Mirosław Kurowski. – Na początku było w porządku. Pan Krzysztof z panią senator nawet robili zakupy w naszym sklepie. Potem raz, drugi, trzeci zaczął przychodzić i proponować, żebym sprzedał mu działkę. Ja się zastanawiałem, ale oferował cenę, która nie pokryłaby nawet tego, co ja sam zapłaciłem za ten grunt. Nie zgodziłem się. Wtedy zaczęły się nasze kłopoty. Grodzenie wjazdu, odcięcie kanalizacji i wody. Mamy zdjęcia, na których widać jak robotnicy zaślepiają rurę kanalizacyjną. Nie było żadnych prac przy jej odblokowaniu. Pan Mielewczyk miał natychmiast to wszystko naprawić, ale nie zrobił tego do tej pory.</p>
<p>Dziś kolejna sprawa: właściciele sklepiku – kontra Mielewczyk. Tym razem chodzi o ustalenie służebności drogi – wjazdu na działkę Kurowskich. O szczegółach poinformujemy.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>
Poseł Z. Kozak (PiS): Starosta powinna zrezygnować z podwyżkitag:expresskaszubski.pl,2008-04-12:posel-z-kozak-starosta-powinna-zrezygnowac-z-podwyzki2008-05-21T17:05:08+02:00Wojciech Drewka
Kartuscy działacze Prawa i Sprawiedliwości nie pozostawiają suchej nitki na radnych powiatu kartuskiego i staroście Janinie Kwiecień. Ostro krytykują radnych za brak reakcji na skandal z Juliuszem Zielonką. – W naszej opinii ta sprawa jest celowo wyciszana, podczas gdy powinna być omówiona na sesji Rady Powiatu, bo w tle pojawiają się poważne nieprawidłowości w szpitalu – stwierdził poseł Zbigniew Kozak.
<p><strong>Kartuscy działacze Prawa i Sprawiedliwości nie pozostawiają suchej nitki na radnych powiatu kartuskiego i staroście Janinie Kwiecień. Ostro krytykują radnych za brak reakcji na skandal z Juliuszem Zielonką. – W naszej opinii ta sprawa jest celowo wyciszana, podczas gdy powinna być omówiona na sesji Rady Powiatu, bo w tle pojawiają się poważne nieprawidłowości w szpitalu – stwierdził poseł Zbigniew Kozak.</strong></p><p>Działacze kartuskiego Prawa i Sprawiedliwości, w której wziął udział poseł PiS Zbigniew Kozak, wyrazili „zaniepokojenie” sprawą <a href="/aktualnosci/2008/05/juliusz-z-przed-sadem-jest-mi-wstyd-z-powodu-tego-co-zaszlo">skandalu z byłym członkiem Zarządu Powiatu Kartuskiego</a> Juliuszem Zielonką oraz kwestią wskazywanych przez niego nieprawidłowości w kartuskim szpitalu.</p>
<div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-05/trepkowski-srednie.jpg" title="Andrzej Trepkowski szef PiS w powiecie kartuskim. fot.W.Drewka" alt="Andrzej Trepkowski szef PiS w powiecie kartuskim. fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Andrzej Trepkowski szef PiS w powiecie kartuskim. fot.W.Drewka</p>
</div>
<h3>„Partyjniacy” i układ w radzie</h3>
<p>- Ostatnie wydarzenia były bardzo głośne i chciałbym przedstawić opinii publicznej nasze wątpliwości, bo obecna rada powiatu to, w mojej opinii układ okrągłego stołu, w którym rządzą komisarze stanu wojennego, partyjniacy i pezetpeerowcy – zaczął Andrzej Trepkowski, pełnomocnik PiS w powiecie kartuskim.</p>
<p>Stwierdził, że widoczny jest zupełny brak opozycji, a nad poważnymi sprawami przechodzi się bez dyskusji do porządku dziennego.</p>
<p>- <a href="/aktualnosci/2008/05/za-wczesnie-na-podwyzke-dla-starosty">Podwyżka dla pani starosty</a> to skandal, bo powiat nie ma na drogi, nie ma na szpital, a na zwiększenie uposażenia pani starosty pieniądze są – grzmiał Andrzej Trepkowski.</p>
<p>Pytany później przez dziennikarzy, skąd tak ostry ton i informacje o pezetpeerowskiej przeszłości radnych powiatowych miał kłopoty z uzasadnieniem.</p>
<p>- Nie jest żadną tajemnicą, że pan wicestarosta był w stanie wojennym komisarzem, a moim zdaniem tacy ludzie nie powinni sprawować teraz funkcji, a pan Woźniak (wiceprzewodniczący Rady Powiatu kartuskiego – przyp. red.l) był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – stwierdził.</p>
<p>Pytany, czy to w jakikolwiek sposób dyskwalifikuje wymienione osoby nie odpowiedział jednoznacznie.</p>
<p>- Nie boję się mówić wprost, mogę mówić otwarcie, bo doświadczyłem stanu wojennego… – powiedział jedynie.</p>
<h3>„Sprawa Zielonki jest wyciszana”</h3>
<p>Poseł Zbigniew Kozak także ostro wypowiadał się na temat władz kartuskiego starostwa.</p>
<div class="alignleft">
<p><img src="/pictures/2008-05/kozak-srednie.jpg" title="Poseł Zbigniew Kozak (PiS). fot.W.Drewka" alt="Poseł Zbigniew Kozak (PiS). fot.W.Drewka" /></p>
<p class="caption">Poseł Zbigniew Kozak (PiS). fot.W.Drewka</p>
</div>
<p>- Sprawa <a href="/aktualnosci/2008/05/radny-juliusz-z-odwolany-z-funkcji">ostatniego skandalu z panem Zielonką</a> budzi nasze niepokoje chociażby dlatego, że alkohol spożywany był w miejscu kompletnie do tego nie przeznaczonym, na imprezie poświęconej otwaraciu warsztatów dla osób niepełnosprawnych – powiedział. – I tutaj dziwi zachowanie radnych powiatowych, bo ta sprawa powinna być omówiona i przeanalizowana, a tymczasem widzimy, że jest chowana „pod kołdrę”, jest wygaszana. Rada powinna głębiej zainteresować się całą sprawą nie po to by wydać wyrok, ale po to by wysłuchać opinii wszystkich i móc wyciągnąć wnioski. Bo jeśli rzeczywiście, jak mówi pan Zielonka, został pobity dlatego, że wiedział o nieprawidłowościach w szpitalu, a do tego interweniujący policjanci zrobili z niego przestępcę, to trudno się dziwić jego wzburzeniu. Nie usprawiedliwia to oczywiście jego zachowania i tego, że nadużył alkoholu.</p>
<p>Poseł Zbigniew Kozak odniósł się też do <a href="/aktualnosci/2008/05/j-matkowski-pozwe-do-sadu-juliusza-zielonke">rzekomych nieprawidłowości w kartuskim szpitalu</a>, na które wskazuje Juliusz Zielonka (według Zielonki w tajemnicy podpisana została umowa na podwyżki dla lekarzy, a były dyrektor zaciągnął niekorzystny dla szpitala kredyt).</p>
<p>- Jeśli mówi się o podwyżce tylko dla wybranych lekarzy, to jest to jawna korupcja – stwierdził poseł Zbigniew Kozak. – Istotne jest, że pani starosta potwierdziła zarzuty dotyczące umowy oraz niekorzystnej pożyczki i tak naprawdę nic w tym kierunku nie zostało zrobione.</p>
<p>Andrzej Trepkowski stwierdził, że nie wierzy iż starosta Janina Kwiecień nie wiedziała o wspomnianych nieprawidłowościach.</p>
<h3>Cofnąć podwyżkę dla starosty</h3>
<p>- Starosta powinna o tym wiedzieć, a jeśli nie widziała, to świadczy o złych procedurach, o tym, że pani starosta źle dobrała sobie ludzi – wtórował poseł Zbigniew Kozak.</p>
<p>Poseł pytany o oczekiwania wobec rady powiatu w kontekście tych spraw stwierdził, że radna nie powinna była przyznawać staroście podwyżki.</p>
<p>- W tej chwili powinno nastąpić cofnięcie podwyżki dla starosty – powiedział Zbigniew Kozak. – Już choćby to co się wydarzyło, a także wątpliwości wokół szpitala wskazują na to, że zwiększenie wynagrodzenia dla starosty było błędnym założeniem. Samo wykonanie budżetu jest czymś oczywistym i nie predysponuje jeszcze do przyznania nagrody.</p>
<p>Wojciech Drewka</p>