Zamknij

Spóźnione reakcje, nieodczytany SMS. NIK o działaniach wojewody ws. nawałnicy

11:02, 22.01.2019 | W.D.
REKLAMA
Skomentuj
fot.archiwum/W.Drewka

Brak zdecydowanych działań w odpowiednim momencie, spóźnione reakcje i brak ostrzeżenia dla ludności - taki obraz wyłania się z raportu NIK poświęconego w dużej mierze pamiętnej nawałnicy z sierpnia 2017 roku. Wyjątkowo krytycznie oceniono wojewodę pomorskiego Dariusza Drelicha, który nie podejmował natychmiastowych działań, bo... nie odczytał SMS-a o zagrożeniu.

Brak zdecydowanych działań w odpowiednim momencie, spóźnione reakcje i brak ostrzeżenia dla ludności - taki obraz wyłania się z raportu NIK poświęconego w dużej mierze pamiętnej nawałnicy z sierpnia 2017 roku. Wyjątkowo krytycznie oceniono wojewodę pomorskiego Dariusza Drelicha, który nie podejmował natychmiastowych działań, bo... nie odczytał SMS-a o zagrożeniu.

Jak informuje Gazeta Wyborcza Trójmiasto, Najwyższa Izba Kontroli sprawdzała funkcjonowanie systemu ochrony ludności w ramach zarządzania kryzysowego i obrony cywilnej i właśnie opublikowała raport w tej sprawie. Kontrolerzy szczególnie przyjrzeli się działaniom wojewody pomorskiego, podległym jemu służbom oraz jednostkom samorządu, w kontekście pamiętnej nawałnicy z sierpnia 2017 roku.

Na Kaszubach nie trzeba nikomu przypominać o nocy z 11 na 12 sierpnia 2017, gdy nawałnica, określana przez meteorologów mianem bow echo, przemieszczała się z prędkością do 90-100 km/h, pokonując trasę z Pruszcza Gdańskiego do Gdyni w około 20 minut. Towarzyszyły jej silne porywy wiatru sięgające nawet ponad 120 km/h.

Zniszczenia w Sierakowicach. fot.archiwum/W.Drewka

W powiecie kartuskim nawałnica spowodowała największe straty na terenie gmin Sulęczyno i Sierakowice. Uszkodzonych zostało wiele domów, obiektów gminnych, dróg i tysiące hektarów lasów - państwowych i prywatnych. Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego oszacował straty w całym województwie na 2,66 mld zł.

Z raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że zawiódł przede wszystkim system ostrzegania o nadchodzącym zagrożeniu. Komunikaty o niebezpiecznych zjawiskach nie trafiały do odpowiednich osób i służb zarówno na szczeblu wojewódzkim jak i samorządowym, bo... było już po godzinach pracy. Oto fragment z ustaleń NIK:

Ważny komunikat IMGW dotyczący woj. pomorskiego z 11 sierpnia 2017 r. z godz. 23:09, ostrzegający o porywach wiatru w Chojnicach przekraczających 110 km/h (huragan) nie został dostarczony do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, lecz do sekretariatu Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Pomorskiego UW, w którym o tej godzinie nikt już nie pracował. Jednocześnie, pomimo skali i intensywności prognozowanego wcześniej (jeszcze przed komunikatem z godz. 23:09) i faktycznie zaistniałego zagrożenia, Wojewoda Pomorski nie podjął decyzji o wzmocnieniu obsady dyżurnych WCZK, pomimo że przyjęte procedury przewidywały możliwość takiego działania.

Kontrolerzy NIK zwrócili uwagę, że system powiadamiania za pomocą wiadomości SMS okazał się nieskuteczny, ponieważ dyżurni z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego nie mieli jak sprawdzić, czy wiadomość dotarła do adresata i czy została odczytana:

Zastrzeżenia NIK znalazły potwierdzenie w przypadku raportów WCZK przekazanych Wojewodzie w dniach 11-12 sierpnia 2017 r., w szczególności tym z godz. 00:25 informującym o faktycznych skutkach nawałnicy i ofiarach śmiertelnych. Wojewoda Pomorski, pomimo otrzymania wiadomości tekstowych SMS, nie podjął żadnych działań. Informacje takie zostały przekazane także Zastępcy Dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, który również nie zareagował po ich otrzymaniu.

Ale, jak czytamy w ustaleniach NIK, nawet gdy wojewoda pomorski znał już skutki nawałnicy, nie podjął żadnych zdecydowanych działań:

Wojewoda Pomorski o skutkach nawałnicy dowiedział się w trakcie rozmowy telefonicznej z Komendantem Głównym PSP o godzinie 5:00 w dniu 12 sierpnia 2017 r. Również i po tej godzinie nie zostały podjęte przedsięwzięcia określone w WPZK, ponieważ, jak zeznał Wojewoda, jedynie monitorował sytuację będąc w kontakcie ze służbami. Nie potrafił jednak w trakcie przesłuchania wskazać, na czym konkretnie ten monitoring polegał.

fot.archiwum/Nadleśnictwo Kartuzy

NIK zwraca również uwagę, że wojewoda pomorski Dariusz Drelich (PiS) za późno wystąpił o pomoc wojska. Pisaliśmy o tym wielokrotnie, zwłaszcza, że o takie wsparcie i apelowali do wojewody także samorządowcy z pow. kartuskiego - m.in. wójt gminy Sulęczyno. Wojewoda pomorski zasłynął za to stwierdzeniem, że "do zbierania gałęzi, do zamiatania liści nie będziemy wzywać wojska". Dopiero po kilku dniach wysłano wojsko w okolice Rytla, ale mieszkańcy uznali, że pomoc przyszła zbyt późno:

W ocenie NIK, Wojewoda Pomorski stanowczo za późno (tj. 14 sierpnia 2017 r.) wystąpił o pomoc do Sił Zbrojnych RP. Zwłaszcza biorąc pod uwagę skalę zniszczeń, jaka miała miejsce na terenie województwa. Tym bardziej, że w wyniku analizy sytuacji i jej potencjalnych skutków można było przewidzieć, że wystąpią wtórne zagrożenia będące rezultatem przejścia nawałnicy. W toku kontroli ustalono, że Wojewoda Pomorski o zagrożeniu powodziowym na terenie gminy Czersk, do usunięcia którego niezbędna była pomoc Sił Zbrojnych RP, dowiedział się już 13 sierpnia 2017 r. od Burmistrza Czerska.

Pisaliśmy też wielokrotnie, że wojewoda pomorski w dotkniętej przez nawałnicę gminie Sulęczyno pojawił się dopiero po tygodniu od katastrofalnej burzy. Mimo licznych zastrzeżeń, a nawet żądania dymisji, zgłaszanego przez posłów PO jeszcze długo przez raportem Najwyższej Izby Kontroli, wojewoda pomorski nie poniósł żadnych konsekwencji.

Lista zastrzeżeń NIK w sprawie systemu ochrony ludności jest bardzo długa i dotyczy zarówno służb na szczeblu wojewódzkim, jak i organizacji zarządzania kryzysowego na poziomie powiatów i gmin. Cały raport na ten temat można przeczytać na stronie nik.gov.pl.

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

KaszebaKaszeba

14 4

No przecież według pisowskiego wojewody Drelicha nawałnica, to było tylko kilka gałęzi i liści do sprzątnięcia. To po co miałby reagować? 12:18, 22.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

podstawapodstawa

14 0

Trzeba się zastanowić, co to jest "zarządzanie kryzysowe" i do czego służy. Czy nie lepiej powiązać to z PSP? Przecież to strażacy wiedzą najlepiej, co się dzieje w terenie. Może komendant psp (wojewódzki?) powinien mieć możliwość w skrajnych sytuacjach wystąpić o pomoc wojska? I to nie przez Warszawę, ale lokalnie.

Ostrzeżenia już działają. Jakiś czas temu w powiecie kartuskim ludzie dostawali sms-y, że ma się coś dziać. Z tego wynika, że wnioski zostały wyciągnięte i nastąpiła poprawa. Idziemy do przodu. 12:25, 22.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

pytajnik?pytajnik?

13 5

Nie rozumiem jednego - jak wobec tak krytycznych ustaleń taki facet może dalej pełnić funkcję wojewody. Przecież tutaj powinna być natychmiastowa dymisja i powołanie kogoś bardziej kompetentnego. Jeśli ten się nie sprawdził w sytuacji kryzysowej - trudno, pakuje się, a na jego miejsce wchodzi ktoś bardziej ogarnięty. Tak powinno być w normalnym kraju. 12:29, 22.01.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

AAAAAAAAAAAAAAAA

3 6

Trzeba naprawiać system, a nie wymieniać w ciemno ludzi. Rzeczywiście Drelich zbagatelizował sytuację, ale drugi raz raczej nie popełni tego samego błędu. 13:28, 22.01.2019


SomsiadSomsiad

1 1

To wszystko przez palenie śmieci w piecach. Nasz dobosz wam wytłumaczy. 12:40, 22.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

234234

1 1

Ale innych to potrafią rozliczać. 18:26, 22.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

DdfDdf

1 0

Takie sprostowanie. Cały front poruszał się z prędkością ok 100 km/h. Jednak taka prędkość nie wyrzadziła takich szkód. Za to odpowiadały lokalne"zrzuty" zimnych mas powietrza, który mogły osiągać nawet 300 km/h. Z tego powodu obok kompletnie powalonych połaci lasu stały zupełnie nie naruszone. No i mawiało gałęzi i liści.... 22:03, 22.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Sąsiad.Sąsiad.

2 0

A za auto dalej nikt nie zapłaćił!Dlaczego ?skoro płacili OC.Jest ktoś w stanie odpowiedzieć? 16:45, 24.01.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Polityk2Polityk2

0 0

Poprostu nieodpowiednia osoba na tym stanowisku. Zero wyczucia i reakcji w takiej sytuacji. 21:50, 19.02.2019

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
© expresskaszubski.pl | Prawa zastrzeżone