Zamknij
REKLAMA

Zawsze pamiętaj o zapinaniu pasów. Z pewnością nie ujdzie to uwadze ubezpieczyciela

15:55, 10.12.2018 | materiał partnera
Skomentuj

Wszelkiego rodzaju wypadki komunikacyjne należą do najbardziej groźnych w skutkach. Duże prędkości osiągane przez uczestniczące w ruchu pojazdy, nierzadko ich niezadowalający stan techniczny, drogi, które, choć mogą mieć nie najgorszy stan nawierzchni, bywają niebezpieczne z innych przyczyn – wszystko to powoduje, że zdarzenia tego rodzaju zbierają w naszym kraju śmiertelne żniwo. Wielu ze zgonów, a także ciężkich obrażeń, można było uniknąć zapinając pasy.

Kawałek taśmy ratuje życie

Choć od wprowadzenia pełnego obowiązku używania pasów bezpieczeństwa (od 1983 do 1991 roku dotyczył on jedynie przednich siedzeń i terenu niezabudowanego) mija już trzecia dekada, wciąż nie wszyscy pamiętają o tym, by go przestrzegać – zwłaszcza ci, którzy podróżują na tylnych kanapach samochodów. Statystyki nie pozostawiają tymczasem wątpliwości. Jakże szybki i łatwy ruch wpięcia klamry do gniazda przy siedzeniu pozwala obniżyć ryzyko powstania ciężkich obrażeń o połowę, a śmiertelnych niewiele mniej. Dlaczego zatem dla wielu z pasażerów, a nierzadko także i kierowców, jest to taki problem? Nie będziemy próbowali tego dociekać.

Aby pas dobrze spełnił swoją rolę, należy pamiętać o tym, by, jeśli podróżujemy na przednim fotelu prawidłowo go ustawić (lepiej, jeśli jest dalej od deski rozdzielczej, oczywiście kierowca nie ma w tej kwestii wielkiego wyboru), a także, gdy mamy taką możliwość, właściwie ustawić wysokość jego górnego mocowania. Nie powinien on bowiem przebiegać po szyi.

Niezapinanie pasów kosztuje

Nie chodzi tylko mandat (dodajmy, że, wbrew dość powszechnemu mniemaniu, nie zapłaci go za pasażera kierowca, jeśli wcześniej go upomniał). Niezapięcie pasa może przynieść dotkliwe konsekwencje nawet podczas powolnej jazdy na osiedlowej drodze – wystarczy hamowanie z niewielkiej prędkości, nawet 10 km/h, by uwolniona przy tym siła rzuciła nami o deskę rozdzielczą lub szybę. Najbardziej dotkliwe bywają te sytuacje, gdy w zdarzeniu zawinił inny uczestnik ruchu. Bo choć za doznane obrażenia należy nam się odszkodowanie z jego polisy OC, to może się jednak okazać, że zostanie ono zaniżone, lub nie zobaczymy go w ogóle. Bądźmy pewni, że faktu nieużycia pasa zazwyczaj nie da się ukryć. W wielu nowoczesnych samochodach napinacze spowodują, że zostanie on zaciśnięty w położeniu zwiniętym i nie będzie już możliwe wyciągnięcie go do długości, której wymagałoby zapięcie podróżującego. A fakt ten z pewnością wykorzysta ubezpieczyciel, dowodząc, że poszkodowany przyczynił się do powstałych obrażeń. Niedawno, bo w 2018 roku w Sądzie Najwyższym zapadł w tej sprawie istotny wyrok dotyczący podróżującego na tylnej napie wyprzedzającego z nadmierną prędkością samochodu pasażera. Choć to nie on spowodował wypadek, ubezpieczyciel zaniżył odszkodowanie aż o połowę. Wypłaconą mu ostatecznie kwotę udało się podnieść, nadal jednak nie była ona pełna, a SN podtrzymał ocenę o rażącym niedbalstwie ze strony poszkodowanego. Jak zauważa specjalista z wrocławskiej kancelarii AIF, najczęściej spory z ubezpieczycielami, o ile przystępują do nich doświadczeni w tej dziedzinie prawnicy, nie są trudne do wygrania. Pod warunkiem, że nie popełnimy takich właśnie błędów, które będzie on mógł wykorzystać.

(materiał partnera)
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© expresskaszubski.pl | Prawa zastrzeżone