Mieszkańcy, bo zadawali "niemerytoryczne pytania", lokalne media - bo pisały, internauci - bo komentowali, niektórzy radni - bo dociekali - to wszystko według wójta Mirosława Kuczkowskiego wpłynęło na klęskę konsultacji społecznych w sprawie praw miejskich Sierakowic. On sam nie ma sobie nic do zarzucenia. - Zrobiłem wszystko na 200 procent - mówił na dzisiejszej sesji.
Ci, którzy sądzili, że temat praw miejskich dla Sierakowic już przebrzmiał, a uchwała zamykająca ten proces pozwoli wystudzić emocje, byli w dużym błędzie. Szef sierakowickiego samorządu mocno podgrzał atmosferę na dzisiejszej sesji.
Stało się to przy okazji procedowania uchwały o odstąpieniu "od ubiegania się o nadanie statusu miasta miejscowości Sierakowice". Szef sierakowickiego samorządu spełnił obietnicę w sprawie zamknięcia całej procedury. Wcześniej zapowiedział, że jeśli mieszkańcy w konsultacjach społecznych negatywnie wypowiedzą się na temat zmiany statusu miejscowości, odstąpi od dalszych prac nad tą sprawą.
Wójt Sierakowic Mirosław Kuczkowski przedstawił dziś wyniki konsultacji. Mieszkańcy w ankietach wyrazili zdecydowany sprzeciw wobec pomysłu zmiany statusu miejscowości. Podczas każdego z 12. spotkań mieszkańcy powiedzieli jednoznacznie "nie". Negatywny wynik przyniosło także dodatkowe głosowanie dla tych, którzy nie oddali ankiet w trakcie konsultacji.
Warto przypomnieć, że za organizację konsultacji odpowiadał wójt gminy. Tymczasem w swoim dzisiejszym wystąpieniu za klęskę zorganizowanych przez siebie konsultacji społecznych obwinił... dosłownie wszystkich.
Miał pretensje do mieszkańców za - jego zdaniem - "niemerytoryczne pytania". W rzeczywistości to dzięki pytaniom i zaangażowaniu uczestników konsultacji na jaw wychodziły fakty, o których władze gminy "zapomniały" powiedzieć lub których nie było w przygotowanej prezentacji. Część mieszkańców przychodziła na spotkania z przygotowanymi wcześniej, precyzyjnymi zagadnieniami. Na wiele z nich nie było odpowiedzi.
Wójt Sierakowic miał pretensje do "stałej ekipy", która jeździła na każde spotkanie, chociaż od początku zapewniał, że konsultacje społeczne są otwarte i dostępne dla wszystkich. Mirosław Kuczkowski mówił też dzisiaj, że dowiedział się jakoby wielu mieszkańców nie chciało brać udziału w "czymś takim". Nie sprecyzował dokładnie co miał na myśli.
W rzeczywistości uczestnicy wielu spotkań od razu na początku wypełniali ankiety i oddawali głosy, nie czekając nawet na wypowiedzi władz gminy. Ale ci, którzy nie chcieli uczestniczyć w dyskusji, mogli przyjść w wyznaczony dzień do Urzędu Gminy i tam oddać głos. Z takiej opcji skorzystały 103 osoby, ale większość również zagłosowała przeciwko prawom miejskim.
Szef sierakowickiego samorządu krytykował lokalne media, portale i "fejsbuki". Miał pretensje do radnego Roberta Jakubka, który aktywnie brał udział w niemal wszystkich spotkaniach. Żalił się, że na jednym ze spotkań, gdy był chory, bo dopadła go grypa, to i tak "był atakowany". Twierdził, że byli radni, którzy tupali na jednym ze spotkań.
Wójt Sierakowic nie wspomniał w swoim wystąpieniu, że przed rozpoczęciem procedury nie przekazał radnym żadnych szczegółowych informacji na temat praw miejskich, żadnych informacji na temat kosztów związanych ze skutkami zmiany statusu miejscowości. Nie wspomniał też o tym, że gmina nie przygotowała dla mieszkańców analizy słabych i mocnych stron planowanego przedsięwzięcia, żadnych symulacji ani szczegółowych danych.
- Uważam, że to co na mnie spoczywało, jeżeli chodzi o pewną procedurę zachowałem w 200 procentach - mówił Mirosław Kuczkowski, wójt Sierakowic. - A był "najazd" na mnie pewnych portali, pewnych "fejsbuków", pewnych wypowiedzi, które poszły za daleko.
Wójt przyznał, że konsultacje były dla niego "gorzkie".
- Chcę tworzyć coś dobrego, ale ktoś tam opisze mnie znowuż, że wójt jest taki-owaki, że ma złe pomysły i że jest przeciwko ludziom. Oświadczam, że to nieprawda. Nie po to zostałem wybrany, nie po to tu głosowałem i powiedziałbym, że to ma być z Panem Bogiem - mówił Mirosław Kuczkowski.
Zarówno radny Witold Sildatk, jak i Radni Dobrej Zmiany, komentując sprawę podkreślali, że konsultacjom społecznym towarzyszyło wiele emocji. Radny Rafał Makurat stwierdził, jednak, że można było tego uniknąć, gdyby mieszkańcom przedstawione zostały fakty.
- Gdybyśmy na początku przedstawili ludziom fakty, plusy, minusy tego, że moglibyśmy być miastem, to sytuacja byłaby inna. Te nastroje byłyby odmienne i udział w konsultacjach mógłby inaczej wyglądać - mówił radny Rafał Makurat. - Myślę, że kolejne podejście do tej sprawy na pewno będzie prędzej czy później. Sierakowice z czasem pewnie będą miastem, ale tutaj sugestia, by lepiej się do tego przygotować, lepiej to wszystko rozpocząć.
Radna Dorota Skierka podkreśliła, że temat był "spalony" już na początku konsultacji.
- Mówiłam o tym na grudniowej sesji, bo podchodząc do samych konsultacji społecznych temat był już "spalony". A to dlatego, że od pierwszej sesji, na której rozmawialiśmy o prawach miejskich słyszeliśmy, że wszystko będzie, że wszystko w swoim czasie, ale nie było konkretów. Sprawa była nieprzepracowana, nieprzygotowana, "przespane" zostały całe wakacje i dlatego te emocje urosły do takiej rangi - mówiła Dorota Skierka.
Radni niemal jednogłośnie podjęli uchwałę w sprawie odstąpienia od dalszego procedowania sprawy praw miejskich. Niespodziankę sprawił w tym przypadku radny Robert Jakubek, który zagłosował... przeciw.
Podkreśla, że zrobił to w pełni świadomie, by zamanifestować swoje niezadowolenie z dzisiejszej "debaty" nad wynikiem konsultacji.
- Byłem przekonany, że podejmiemy tę uchwałę bez większych emocji, że będziemy starali się studzić nieco atmosferę, a tymczasem stało się coś odwrotnego. Dziś usłyszeliśmy, że za negatywne emocje wokół praw miejskich wytworzyli mieszkańcy, którzy przybywali na konsultacje, radni, którzy zabierali głos, ludzie, którzy mieli pytania. Ja się z tym kompletnie nie zgadzam. Dlatego postanowiłem zagłosować tak, a nie inaczej - mówi radny Robert Jakubek. - Moglibyśmy tego wszystkiego uniknąć, gdyby posłuchano nas wcześniej i gdyby odbyło się referendum, gdzie każdy w spokoju mógłby oddać głos. Od początku byłem za referendum. Gdybyśmy mogli wziąć udział w konsultacjach, a potem zagłosować w referendum, to uniknęlibyśmy tego, że ktoś patrzy, jak głosuje inna osoba, jak głosują sołectwa. Chciałem zagłosować za przyjęciem dzisiejszej uchwały, ale znowu wyniesiono ten temat na poziom bardzo agresywnej dyskusji, a tak naprawdę mieliśmy tę sprawę po prostu zamknąć.
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
35 3
Demokracja Panie Wójcie mówi to Panu coś?
13 1
Chciał być Kopernikiem Sierakowic. Chciał zatrzymać tę wiochę, a ruszyć w miasto :D
38 2
Po XXIV sesji Rady Gminy (24 lutego 2026), na której wójt Mirosław Kuczkowski zgłosił i przegłosował całkowite zaprzestanie procedury nadania praw miejskich – czas na refleksję. Zamiast przyznać, że konsultacje były słabo przygotowane (brak analiz kosztów zmiany statusu, symulacji podatkowych, konkretnych odpowiedzi), wójt przedstawia się jako ofiara „grupy pewnych mieszkańców”. To właśnie oni – według niego – byli na wszystkich 12 spotkaniach, zadawali pytania i rzekomo „straszyli” innych, co miało spowodować niską frekwencję. Aktywni mieszkańcy, którzy po prostu korzystali ze swojego prawa do dociekliwości, stali się winni całemu niepowodzeniu? To tłumaczenie brzmi trochę jak „wszyscy się bali, bo kilka osób pytało za głośno”.Na spotkaniach padały podstawowe pytania:ile realnie mogą wzrosnąć podatki po zmianie statusu?
jakie będą wymierne korzyści dla rodzin i przedsiębiorców?
gdzie są pełne analizy ekonomiczne?
Zamiast odpowiedzi – często personalne wycieczki. Zarzuty wobec radnego Roberta Jakubka, że „nie płaci podatków w gminie”, wielokrotne ataki na lokalne media (w tym Express Kaszubski), narzekanie na krytykę w internecie zanim w ogóle przeszedł do meritum. Na spotkaniu w Łyśniewie zwracał się do ludzi po nazwiskach w sposób, który sam został mu wytknięty jako naruszenie RODO – zamiast merytoryki, robił z siebie detektywa.Koszty konsultacji? Wójt do dziś nie potrafi (lub nie chce) podać żadnej konkretnej kwoty – nawet po ponownym pytaniu na sesji. Ile kosztowała komisja licząca głosy? Pracownicy gminy dostaną dzień wolny – ale to też koszt, bo w tym dniu mogliby normalnie pracować dla mieszkańców, a nie liczyć kartki. Po tylu miesiącach brak wyliczeń to lekka zagadka.Do tego:Park przy Ołtarzu Papieskim – przetarg ponad 10,9 mln zł, brak pełnego rozliczenia dla mieszkańców.
Centrum „Radosna Przystań” – wysokie koszty (w tym dach), a dyrektorkę Renatę Kuczkowską (żonę kuzyna wójta) powołano bez konkursu – bo „można”.
Tablica w Centrum Kultury – nadal wisi z nieprawdą historyczną.
Targowisko wiejskie – od lat spada liczba handlarzy i kupujących, wpływy z opłaty maleją, wójt zapowiada „zmiany” i „przeniesienie” – ale zero szczegółów, zero planu, zero konsultacji z ludźmi, którzy tam zarabiają na życie.
Panie wójcie – zamiast wysyłać groźby pozwów, zbierać screeny z pomocą pracowników urzędu, blokować komentarze na gminnym Facebooku, naruszać RODO i atakować personalnie tych, którzy pytają – proszę spojrzeć na to z innej strony.Gmina to nie GS prezesa Kuczkowskiego.
Tu są publiczne pieniądze, a nie kasa spółdzielni, w której Pan pewnie czuł się jak ryba w wodzie przez całe życie.
Tu nie wystarczy powiedzieć „bo tak zawsze było” albo „bo ja tak chcę”.
Tu trzeba tłumaczyć się z każdego złotego, szanować pytania mieszkańców i nie traktować ich jak klientów, którzy „za dużo gadają przy ladzie”.Może czas przestać zarządzać gminą jak GS-em z lat 90. i zacząć rządzić jak w XXI wieku?
Bo jak na razie to bardziej przypomina stare dobre czasy „ja tu rządzę, a wy macie milczeć i płacić” – tylko z doktorem w nazwie i blokadą komentarzy na fejsie.Dość tej komedii. Sierakowice zasługują na coś więcej.
33 2
Wojt obrał tą samą strategie co w kampanii samorządowej. Robi z siebie ofiarę, kreuje na wielkiego katolika wciskając frazy z Bogiem w wypowiedziach.
34 2
Pan wójt chyba jeszcze nie widział takiej pracy. Takie samowychwalające się przemówienia to może swojej urzędniczce wciskać. Przecież to mieszkańcy odwalili za wójta spory kawał pracy. Dał dowód braku kompetencji.
36 0
wójcie, Mirku, panie Kuczkowski : czas odejść. Tak po ludzku, z godnością. Inaczej - źle to widzę. Po co ci taczki i wyciąganie zza biurka. Twój czas minął, game over 🤣
Pozostałe komentarze
16 3
Ktoś tu ma zapędy na szefa miasta
29 6
Posłuchajcie sobie co ten facet wygaduje! Przecież to się w głowie nie mieści!!!!!
1 11
Mówisz o Robercie???
28 2
A wam co się wydawało że wójt powie że coś zaniedbał.Wszuscy są winni tylko nie on.Że radnych wykiwał to nie on.Przydała by się wiązanka ale mam więcej kultury niż on. TV
6 14
Nie rozwalajcie rodzin - to był bardzo dobry apel.
27 1
A znasz jego sytuacje rodzinną? Bo jego historia za ciekawa nie jest. Kreuje sie na wielkiego katolika i ofiarę. A sam ma dużo brudu za pazurami. Kilka rodzin mogłoby duzo opowiedzieć.
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
Naruszono regulamin portalu lub zgłoszono nadużycie. Komentarz został zablokowany przez administratora portalu.
3 4
Czemu osądzacie o jakieś kochanki nie wstyd wam Przecież powiedział Paj wojt Mirek że ma żonę i dzieci o kochance nic nie mówił.
3 23
bo znów chciał się wyróżnić, jak go słyszę to rzygam
6 3
Żebyś się nie ubrudził tymi wymiocinami, a taki elegancki jesteś
1 3
Mam takie samo odczucie. Żałony typek.
20 3
Jako jeden z uczestników „ekipy” która była na każdych konsultacjach chciałbym powiedzieć tak. Czy komuś przeszkadzało to że tam jeździliśmy i zadawaliśmy konkretne pytania bądź też analizowaliśmy zmiany narracji podczas spotkań między miejscowościami? Z tego co wiem mieliśmy nawet aprobatę mieszkańców bo dzięki nam dowiedzieli się jeszcze więcej konkretów. Ja osobiście pilnowałem własnej przyszłości jak i też przyszłości mieszkańców bo była ona pod wielkim znakiem zapytania. A zrzucanie winy na „ekipę” jest haniebne. Winni wszyscy którzy oczekiwali konkretów,analiz, rzetelności,faktów za i przeciw. Moje zdanie jest takie że nie robiliśmy nic złego lecz dociekaliśmy się informacji nam brakujących. Może kogoś uraziliśmy swoją obecnością w co śmiem wątpić. Atmosfera była by zupełnie inna lecz pokrzyżowało to samo przygotowanie i rozpoczęcie procesu. Moim zdaniem rozmowy z ludźmi powinny się rozpocząć znacznie szybciej i można było zorganizować jakieś spotkania wiejskie posłuchać opinii itd itd a potem procedować. A co do dobrej zmiany mam nadzieję że teraz nie zacznie się „wybielanie” przed przyszłymi wyborami
0 17
Tak. Przeszkadzało, zawłaszczaliście czas dedykowany dla mieszkańców poszczególnych sołectw. Ciężko było się przebić z własnym przekazem przez Wasze absorbujące uwagę zachowanie i zacietrzewienie. A panie które były np. w Łyśniewie to mistrzynie chaosu. Gratulacje.
10 1
Powiem ci tak. My byliśmy na sam koniec, pytania padały „czy ktoś jeszcze z mieszkańców chce zabrać głos?” Nikt ręki do góry ochoczo nie podniósł. Więc nie ściemniaj proszę cię. A nawet po naszych pytaniach angażowali się w dociekanie odpowiedzi. A jeśli masz na myśli że mielibyśmy zadawać pytania po wyjściu połowy uczestników to trochę mijało by się to z celem. Pozdrawiam
2 22
Jakubek daj spokuj
26 3
No dzisiaj to dał Pan czadu panie wójcie... kompletny odjazd, zero szacunku do mieszkańców. Porażka
7 1
Maszke, Zdanowicz, Krefta kogo jeszcze ominąłem?
7 0
Niestety tracimy specjalistów, myślicie, że to przypadek, że uciekają?
3 0
Oby reszta tych mądrzejszych też odeszła
0 0
Na początek sugerował bym odejście pana zacnego doktora Mirosława ze stanowiska. Świat stałby się piękniejszy a gmina mniej ośmieszana 🙂
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz