Zamknij

Mieszkańcy Pomieczyna uczcili rocznicę Marszu Śmierci KL Stutthof

15:41, 16.02.2019 | nadesłane/DK, oprac.W.D.
REKLAMA
Skomentuj
fot.nadesłane/DK

Była msza święta, modlitwy na cmentarzu nad mogiłą więźniów, przemówienia, a także poczęstunek. Mieszkańcy Pomieczyna jak co roku wspominają więźniów KL Stutthof, którzy zginęli w Marszu Śmierci.

W Pomieczynie w gminie Przodkowo wyjątkowo czci się pamięć ofiar dramatycznego Marszu Śmierci KL Stutthof, a także pamięć mieszkańców, którzy wykazali się heroiczną odwagą w ratowaniu tychże więźniów. W tym roku uroczystość odbyła się już po raz piąty. Organizatorami jest parafia pw. św. Józefa w Pomieczynie wraz ze Stowarzyszeniem Rodzina Kolpinga w Pomieczynie.

Ewakuacja przez Niemców obozu koncentracyjnego Stutthof odbyła się na przełomie stycznia i lutego 1945 roku i biegła przez miejscowości: Sztutowo, Cedry, Pruszcz Gdański, Kolbudy, Żukowo, Przodkowo, Pomieczyno i dalej aż do Lęborka. Pochłonęła tak wiele ofiar, że została nazwana "Marszem Śmierci". Na przekór bezdusznym oprawcom miejscowa ludność starała się pomóc więźniom. Pomieczyno wiodło w tym prym, o czym można przeczytać w wydanym przez Stowarzyszenie Rodzina Kolpinga zbiorze wywiadów ze świadkami pod wspólnym tytułem "Stutthof jidze".

- Dziś wspominamy wydarzenie, jakie miało miejsce na początku lutego, gdy przechodził tędy Marsz Śmierci. Wspominamy słowa, które wówczas biegły z domu do domu: "Stutthof jidze". Mało kto zastanawiał się wówczas, jakiej narodowości byli więźniowie, jakiego zawodu, ile mieli lat, czy byli to starcy czy młodzi, kobiety czy mężczyźni. Wszyscy wiedzieli natomiast, że są to ludzie, którym inni ludzie zgotowali taki los. Gdy patrzymy na to z perspektywy czasu, wszyscy zgodnie potępiamy oprawców, wszyscy jesteśmy przekonani, że "nigdy więcej wojny", "nigdy więcej niszczenia godności drugiego człowieka". Święty Paweł w Liście do Koryntian pisał, że przyczyną wszystkich dramatów jest brak miłości. A brak miłości to brak cierpliwości, brak łaskawości, to sytuacja, gdy jeden człowiek zazdrości drugiemu, gdy robi wszystko dla własnego poklasku, to także stawianie na pierwszym miejscu własnego egoizmu, bo egoizm jest zaprzeczeniem miłości - mówił podczas homilii ksiądz proboszcz Henryk Zieliński, pełniący również funkcję prezesa Stowarzyszenia Rodzina Kolpinga.

Po uroczystej mszy świętej nastąpił przemarsz na cmentarz do mogiły więźniów tą samą trasą, którą przed siedemdziesięciu cztery laty przechodził Marsz Śmierci. Na czele pochodu szli strażacy z OSP Pomieczyno, a podczas procesji mężczyźni z róż różańcowych odmawiali różaniec. Przenikliwy ziąb, jaki panował tego dnia, pozwalał choć trochę wczuć się w sytuację więźniów idących w dwudziestopniowym mrozie i wysokim śniegu. Następnie zaproszone delegacje złożyły kwiaty pod pomnikiem poległych więźniów. Wśród nich byli Andrzej Wyrzykowski, wójt gminy Przodkowo, Mieczysław Woźniak i Leon Czerwiński, radni powiatu kartuskiego, europoseł Michał Marusik z małżonką, przedstawiciele szkół, stowarzyszeń, Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego oddziału przodkowskiego i szemudzkiego, itd.

- "Ludzie ludziom zgotowali ten los", te słowa Zofii Nałkowskiej można do znudzenia powtarzać i wciąż są jak najbardziej aktualne. Zadajemy sobie pytanie: jak to się stało, że doszło do tak okropnego odczłowieczenia, które sprawiło, że miejsce miały takie tragedie. Niestety, ludzie wciąż nie wyciągnęli wniosków z tej strasznej historii. Dzisiejszy świat wciąż jest przepełniony nienawiścią, agresją, brakiem miłości. Wystarczy przypomnieć, co wydarzyło się niedawno w Gdańsku… Dzięki Bogu, że poprzez takie uroczystości jak dzisiejsza przyczyniamy się do utrwalania pamięci o tamtych wydarzeniach, a tym samym do tego, by takim katastrofom zapobiec w przyszłości – powiedział wójt Andrzej Wyrzykowski.

Po zakończeniu oficjalnych uroczystości goście przeszli do budynku Szkoły Podstawowej w Pomieczynie, gdzie mogli rozgrzać się sycącym żurkiem, posilić chlebem ze smalcem i pysznym ciastem.

Poczęstunek ufundował samorząd przodkowski. Na ścianach wisiały przejmujące obrazki przedstawiające sceny z Marszu Śmierci, które uczniowie namalowali w ramach konkursu plastycznego.

(nadesłane/DK, oprac.W.D.)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

majka2majka2

4 0

wśród idacych wiezniow był mój Ojciec.mowil ze zyczliwym Kaszubom zawdzięcza zycie.gdyby nie jedzenie które podrzucali,zreszta narazajac się,nie przezylby.byl więźniem politycznym i w obozie przezyl pieklo.wspominal ze Kaszubi wysylali tez więźniom paczki zywnosciowe.nawet osobom obcym.pochodzil z Mazowsza i nie miał nikogo na Pomorzu,wiec zdziwil się ze ktoś nieznany przyslal mu jedzenie.pewno ktorys ze wspolwiezniow podeslal jego nazwisko .Ojciec wspominal,ze w czasie marszu to często dzieci podbiegaly do nich i wciskaly gotowane ziemniaki czy chleb.byly szybsze i sprytniejsze.Ojciec przezyl.trafil później do radzieckiego szpitala i gdzie jakos go podleczyli.zdrowia w pelni nigdy nie odzyskal.zmarl w wieku 62 lat, 25 lat po wojnie .w Jego imieniu dziekuje Tym,ktorzy ratowali jak mogli uczestnikow Marszu,jesli już nie zyja to ich rodzinom.dali swiadectwo prawdziwej wiary i patriotyzmu. 00:58, 18.02.2019

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

Daria88Daria88

0 0

Piękne świadectwo. Czy mogłabym prosić o jakiś kontakt? Chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej. 03:52, 20.02.2019


© expresskaszubski.pl | Prawa zastrzeżone