Po raz trzeci z Kartuz wyruszyła Ekstremalna Droga Krzyżowa. W nocnej wędrówce i modlitwie biorą udział setki osób. Najwytrwalsi z nich pokonają 32 km.
Dystans około 40 kilometrów pieszo, w milczeniu i modlitwie - takie wyzwanie po raz kolejny podjęli uczestnicy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej w Kartuzach.
Ekstremalna Droga Krzyżowa w Kartuzach rozpoczęła się mszą św. o godz. 20.30 w kościele pw. św. Kazimierza. Następnie uczestnicy ruszyli w nocną wędrówkę. Do przejścia jest trasa św. Brunona licząca 32 km. Wiedzie z Kartuz przez Prokowo, Sianowska Hutę, Sianowo, Garcz, Łapalice, zamek w Łapalicach, przez Bilowo z powrotem do Kartuz.
- Trasa EDK - wiedzie przez trzy kartuskie parafie: św. Kazimierza, Wniebowzięcia N.M.P., św. Wojciecha oraz inne miejscowości jak np. Sianowo (Sanktuarium Maryjne M. B. Królowej Kaszub), a także szlaki polne i ścieżki leśne - czytamy na stronie wydarzenia. - Polecana jest tym uczestnikom, którzy pragną przejść szlak z wyrzeczeniem (wzniesienia) oraz ciszą (ścieżki leśne).
Na trasie obowiązuje reguła całkowitego milczenia. Niektórzy z uczestników przygotowali własne nieduże krzyże, który będą niesione podczas drogi. Po drodze czekają ich stacje, podczas których czytać będą rozważania.
[FOTORELACJA]29642[/FOTORELACJA]
Ekstremalna Droga Krzyżowa powstała w 2009 roku w środowisku ks. Jacka Stryczka, prezesa zarządu Stowarzyszenia Wiosna (pomysłodawcy m.in. Szlachetnej Paczki).
EDK nie dogadza, ale wymaga. Proponuje przekraczanie własnych ograniczeń. 40 km oznacza, że ma być daleko. Nocą, być poza strefą komfortu (np. snu). Samotnie lub w skupieniu, bo to czas na własne przemyślania. Okazało się, że działa - czytamy na stronie EDK. - Najważniejsze jest pragnienie zmiany. Nocna droga jest tylko narzędziem. Jest to czas na skupienie, samotność. Rozważania stacji drogi krzyżowej są inspiracją do przemyśleń.
- Prawdziwym celem EDK jest zmiana życia, a nie tylko nocna przygoda - twierdzą pomysłodawcy wydarzenia.
Za tydzień, 11 kwietnia, EDK odbędzie się także w Sierakowicach.
[ZT]64978[/ZT]
Cudownie23:07, 04.04.2025
Uwielbiam tę religię. Robi się tam tak dużo, żeby nic nie zrobić. Widzisz człowieka w potrzebie, nie pomagasz mu, tylko się za niego modlisz. Nie pomożesz staremu sąsiadowi ogarnąć obejście, podwieźć do lekarza czy zrobić zakupy. Za to pójdziesz centralnie bez sensu w czymś takim. Szkoda, że jesteście takimi mistrzami uników i oszukiwania samych siebie. A nie, czekaj, przecież to ma służyć tylko wam, prawda?
0 0
Spójrz na siebie. A potem oceniaj innych.