Strażacy z OSP Mściszewice i OSP Kistowo (gm. Sulęczyno) tłumaczą, dlaczego zdecydowali się manifestacyjnie opuścić Zjazd Oddziału Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. - Chcieliśmy pokazać, że nie zgadzamy się na naruszanie zasad i stosowanie praktyk, które ograniczają nasz wpływ na podejmowane decyzje - mówią.
Ogromne poruszenie wywołała publikacja o "buncie" wśród strażaków z gminy Sulęczyno. To sytuacja bez precedensu nie tylko w skali gminy, ale i powiatu kartuskiego. Podczas Zjazdu Oddziału Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych część delegatów w proteście opuściła zebranie.
Z udziału w obradach zrezygnowali strażacy z OSP Mściszewice i Kistowo, a więc druhowie dwóch z trzech jednostek OSP działających na terenie gminy Sulęczyno. Na sali pozostali jedynie delegaci OSP Sulęczyno.
::news{"type":"see-also","item":"81470"}
Sytuacja wywołała wielką konsternację wśród zebranych strażaków. Druhowie, którzy manifestacyjnie opuścili obrady, zakwestionowali podział mandatów uprawniających do udziału w zjeździe. Ich zastrzeżenia, zgłaszane wcześniej, nie zostały uwzględnione. Uznali więc, że nie będą brali udziału w wyborach nowego Zarządu Gminnego.
Mimo wątpliwości kontynuowano obrady i wybory Zarząd Gminnego Oddziału Związku OSP oraz członków poszczególnych komisji.
Od tamtej pory emocje wcale nie opadły. Strażacy z OSP Mściszewice i OSP Kistowo przyznają, że liczyli na jakiekolwiek rozmowy w sprawie zaistniałej sytuacji, ale nikt się z nimi nie kontaktował.
- Po zabraniu zapanowała kompletna cisza. Nikt z Zarządu Gminnego nie próbował się kontaktować, porozmawiać, czegokolwiek wyjaśnić. Jest tak, jak podejrzewaliśmy: mieliśmy być tylko członkami zebrania, bez wpływu na cokolwiek. Dlatego zdecydowaliśmy się wyjść z zebrania, bo nasz udział nie miał kompletnie żadnego sensu - mówią druhowie z OSP Mściszewice i Kistowo z którymi się spotkaliśmy.
Chętnie dzielą się swoimi przemyśleniami na temat szczegółów sprawy, które mogą być mgliste dla tych, którzy nie znają dokładnie zasad obowiązujących w strukturach OSP na poziomie gminy i powiatu.
- W naszej gminie są trzy jednostki OSP: Sulęczyno, Kistowo i Mściszewice. Ze spotkania wyszli przedstawiciele dwóch jednostek. Zostali delegaci z jednej. A mimo to mieli kworum, czyli mogli kontynuować obrady. Czy już samo to nie jest trochę dziwne? Już ten fakt daje do myślenia w kwestii podziału mandatów na Zjazd Gminny, bo chyba nie ma przypadku w Polsce, by jedna jednostka OSP mogła decydować o wszystkim w całej gminie - mówią przedstawiciele "zbuntowanych" jednostek OSP.
Warto wyjaśnić, że Ochotnicze Straże Pożarne działają na zasadzie stowarzyszeń, które zrzeszają się w Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. Każda jednostka wybiera swoje władze, a następnie wybierane są władze gminne i powiatowe Związku OSP.
Każda jednostka ma swoich przedstawicieli w Zarządzie Oddziału Gminnego oraz typuje delegatów na Zjazd Gminny oraz powiatowy ZOSP RP. Liczba członków zarządu oraz liczba delegatów uzależniona jest ściśle od tego ile osób (członków zwyczajnych) liczy dana jednostka OSP.
Istnieje - obowiązujący dla wszystkich ochotników w Polsce - procentowy wskaźnik, który pozwala obliczyć liczbę przedstawicieli i delegatów dla danej jednostki. Wszystko to jest opisane w uchwałach Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej.
I właśnie na te zasady powołują się strażacy z OSP Mściszewice i Kistowo.
- Cały problem polega na tym, że błędnie podana została liczba członków naszej jednostki - mówią strażacy z OSP Kistowo. - Wpisano, że jest nas 31, a powinno być 48. To oczywiście wpłynęło na liczbę przysługujących nam delegatów na Zjazd Gminny. Domyślamy się skąd wziął się błąd. Ktoś po prostu spisał liczbę osób biorących udział w naszym zebraniu, a nie faktyczną liczbę uprawnionych. I w tym momencie pojawił się problem. Porozumieliśmy się w tej sprawie z OSP Mściszewice i postanowiliśmy działać razem.
Strażacy podkreślają, że próbowali sprawę wyjaśnić. Świadczy o tym pismo, które w marcu br. zostało skierowane do Zarządu Oddziału Powiatowego ZOSP RP w Kartuzach.
Wskazali w nim, że błędnie przeliczono liczbę delegatów na Zjazd Gminny przyznając im po 2 mandaty. A - jak twierdzą - delegatów powinno być więcej. Zarząd Oddziału Powiatowego ZOSP RP przyznał druhom z Mściszewic i Kistowa rację.
Uchylił w części decyzję Zarządu Oddziału Gminnego w Sulęczynie i nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy wskazując, w jaki sposób poprawnie należało przeliczyć liczbę delegatów z poszczególnych jednostek OSP.
- Zarząd Gminny zajął się sprawą, ale tam znów powołano się na nieaktualne dane. Uchwała miała być poprawiona, a nie podjęta ponownie. Próbowaliśmy się odwoływać, rozmawiać, sygnalizować, ale bezskutecznie. Doszło nawet do tego, że telefonicznie nakłoniono jednego z delegatów żeby zrezygnował. On zrobił to w dobrej wierze, by uniknąć zamieszania, ale dopiero po czasie zorientowaliśmy się, że chodziło o to, by siła naszych głosów na Zjeździe Gminnym była jak najmniejsza - opowiadają strażacy. - Zdecydowaliśmy więc, że nie będziemy brali udziału w takich wyborach. Zarządy w naszych jednostkach są młode. Zastąpiliśmy wieloletnich działaczy i raczej oczekiwaliśmy od Zarządu Gminnego jakiegoś wsparcia, podpowiedzi i zwyczajnej współpracy. Nie spodziewaliśmy się, że tak zostaniemy potraktowani. Chcielibyśmy działać uczciwie, mieć "porządek w papierach", stąd ten nasz ruch i opuszczenie zebrania, które zostało nazwane "buntem".
Edmund Kwidziński, prezes Zarządu Oddziału Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Kartuzach podkreśla, zaistniała sytuacja powinna zostać wyjaśniona podczas Zjazdu Gminnego.
- Szkoda, że strażacy z Kistowa i Mściszewic wyszli. Gdyby zostali i przedstawili swoje argumenty, być może byłby to sygnał dla mnie, jako prowadzącego zebranie, do jego przerwania na czas wyjaśnienia sprawy - mówi Edmund Kwidziński. - Analizowałem sprawę w momencie, gdy wpłynęło odwołanie od strażaków ze Mściszewic. Zarząd Gminny w Sulęczynie miał się ponownie przyjrzeć sprawie i to rzeczywiście zrobił. Pod uchwałą podpisali się przedstawiciele wszystkich jednostek, nikt nie wniósł uwag. Sytuacja na Zjeździe Gminnym była więc nieco zaskakująca i wywołała spore poruszenie. Mam nadzieję, że nowy Zarząd Gminy Związku OSP w Sulęczynie zdoła załagodzić spór.
Druhowie z OSP Mściszewice i Kistowo podkreślają, że nie zamierzają rezygnować z działalności i nadal są gotowi do działania.
- Oczywiście, że pojedziemy do każdej akcji. Przecież od lat współpracujemy ze strażakami z OSP Sulęczyno i tutaj nic się nie zmienia. Chcielibyśmy tylko uporządkować sprawy na poziomie Zarządu Gminnego OSP. Zależy nam na tym, by wszystko było po prostu jasno i uczciwie - mówią. - Na razie nie możemy się doprosić informacji o statucie, nie wiemy kto odpowiada za wprowadzanie danych do systemu informatycznego. Zależy nam na wyjaśnieniu tych kwestii.
Strażacy informują, że wystąpili pisemnie o informacje do Zarządu Gminnego OSP w Sulęczynie, by ustalić faktyczną liczbę członków poszczególnych jednostek i na tej podstawie wskazać przysługujące im liczby delegatów na Zjazd Gminny.
- Jeżeli zjazd, który się odbył został przeprowadzony w oparciu o nierzetelne dane, to prawdopodobnie będzie on nieważny - mówią. - Nie zamierzamy doprowadzać do zmiany Zarządu, czy do zmiany komendanta gminnego, bo to jest odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Zależy nam tylko na tym, by nasze jednostki miały należy głos podczas wyborów, żeby sytuacja była czytelna i żeby nie było niedomówień.
Edmund Kwidziński, prezes Zarządu Oddziału Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP w Kartuzach podkreśla jednak, że trudno będzie znaleźć podstawy do unieważnienia Zjazdu Gminnego OSP gminy Sulęczyno.
- Dzisiaj nie bardzo jest o co kruszyć kopie. Warto wiedzieć, że delegaci na zjazd gminny jedynie zatwierdzają skład Zarządu Gminnego, który został wybrany już wcześniej, bo został wskazany przez poszczególne jednostki. Trudno więc dzisiaj znaleźć przedmiot sporu - podkreśla.
Robert Roda, komendant gminny Ochotniczej Straży Pożarnej podkreśla, że jest zainteresowany zgodnym współdziałaniem ze wszystkimi strażakami w gminie.
- W mojej ocenie tak naprawdę naprawdę nie ma przedmiotu konfliktu. Zarówno ja, jak i przedstawiciele poszczególnych jednostek OSP w gminie Sulęczyno jesteśmy przecież zainteresowani współpracą. Potwierdzają to druhowie, z którymi spotkałem się w sprawie organizacji zawodów sportowo-pożarniczych. Jestem otwarty i zależy mi na tym, by zapanowała zgoda, bo zaistniała sytuacja niepotrzebnie generuje emocje - mówi Robert Roda. - Zjazd Gminny i wybory Zarządu Gminnego OSP mamy za sobą. To zamknięty rozdział. Jeżeli pojawił się błąd dotyczący liczby członków jednej z jednostek OSP zapisanych w systemie, to nic nie stoi na przeszkodzie, by podczas dorocznego zebrania jednostka ta po prostu zaktualizowała stan osobowy. Przed nami wiele działań, wiele wyzwań, więc wspólnie zadbajmy o dobre funkcjonowanie naszych jednostek.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz