Platformy społecznościowe wzmacniają głosy radykalne i negatywne, a algorytmy dodatkowo premiują treści budzące emocje i lęk, co sprawia, że zniekształcany jest obraz rzeczywistych postaw społecznych - powiedziała PAP medioznawczyni Katarzyna Bąkowicz.
W ostatnich tygodniach w przestrzeni cyfrowej rozpowszechniano różne fałszywe informacje dotyczące m.in. migracji, polityki klimatycznej, sytuacji międzynarodowej oraz rzekomych działań instytucji i państw, często odwołujące się do lęków społecznych i napięć wokół „obcych”.
PAP zapytała medioznawczynię dr hab. Katarzynę Bąkowicz z Uniwersytetu SWPS, dlaczego tego typu fałszywe narracje najczęściej odwołują się do lęków przed „obcymi” i mają wyraźny charakter antyukraiński.
- Kiedyś wierzyliśmy, że to co się dzieje w szeroko rozumianym internecie czy w platformach społecznościowych jest lustrem poglądów społeczeństwa. Dziś wiemy, że to nieprawda. W platformach społecznościowych najłatwiej dochodzą do głosu ci, którzy prezentują poglądy radykalne albo sprzeczne z dominującym dyskursem, które jednocześnie dążą do przekonania innych do swoich racji - tłumaczy Bąkowicz.
Nie jest więc tak, że większość ludzi ma antyimigranckie poglądy - jak podkreśla ekspertka – ale osoby o takich przekonaniach częściej zabierają głos w sieci, co może stwarzać wrażenie ich przewagi w debacie publicznej.
- Gdy pojawia się temat kontrowersyjny, np. aborcja czy migracja, osoby, dla których jest on obojętny albo które mają niejednoznaczne lub umiarkowanie przychylne poglądy, zazwyczaj nie zabierają głosu w internecie lub wypowiadają się jedynie zdawkowo. Natomiast dyskusję przejmują osoby o poglądach skrajnych lub zdecydowanie krytycznych - powiedziała ekspertka.
Wynika to także z tego, że teorie spiskowe łatwo się rozpowszechniają, podczas gdy ich „przeciwwaga” – treści bardziej analityczne i poszukujące wyjaśnień – nie mają takiej samej siły przebicia. Są one zwykle bardziej złożone, mniej jednoznaczne i rzadziej wywołują silne emocje, przez co mogą być odbierane jako mniej atrakcyjne.
– Zarządzanie strachem zawsze pobudza emocje. Wykorzystują to także algorytmy platform cyfrowych, które dodatkowo wzmacniają widoczność tego typu treści w sieci – podkreśla Bąkowicz.
W opinii ekspertki platformy społecznościowe jedynie spotęgowały zjawisko znane wcześniej – media tradycyjne również często koncentrowały się na negatywnych informacjach, które najlepiej przyciągały uwagę, zgodnie z zasadą „good news is bad news”.
Dziś jednak, w warunkach nadmiaru informacji i działania „baniek informacyjnych” wzmacnianych przez media społecznościowe, za prawdę coraz częściej uznaje się nie to, co nią faktycznie jest, lecz to, co zyskuje największą akceptację w danej grupie.
– To jest niebezpieczne, bo kiedyś w mediach dominowały złe wiadomości, a dziś nie tylko dominują, ale także realnie wpływają na nasze postawy i poglądy – powiedziała Bąkowicz.
Stąd jej zdaniem największy problem z dezinformacją czy z narracjami o charakterze wykluczającym bierze się z tego, że nie ma dla nich przeciwwagi. W efekcie osoba o poglądach neutralnych, która zacznie przeszukiwać sieć, natrafia głównie na poglądy radykalne. To powoduje, że też się radykalizuje.
- Zło szerzy się tam, gdzie dobrzy ludzie nic nie robią - przyznaje Bąkowicz.
Z kolei narracja antyukraińska czy antyunijna jest jej zdaniem dodatkowo inspirowana przez Rosję. - To zakamuflowana działalność Rosji i środowisk jej sprzyjających, finansowanych pośrednio lub bezpośrednio. Wykorzystuje się przy tym mechanizmy działania algorytmów, które premiują nie treści „pro”, lecz „anty”. Ponieważ w Polsce przekazy prorosyjskie nie są popularne, w infosferze rzadziej pojawiają się treści wprost prorosyjskie, a jednocześnie stosunkowo niewiele jest też materiałów otwarcie krytycznych wobec Rosji.
Bąkowicz powiedziała, że treści sponsorowane przez Rosją mają coraz bardziej dosyć wysublimowany charakter. Mogą być nawet krytyczne w stosunku do Rosji, ale jednocześnie są antyukraińskie i antyunijne, a to jest najważniejsze. - Rosji nie chodzi o to, aby ją kochać, ale żeby rozbić jedność Zachodu i Unii Europejskiej. Wtedy łatwiej będzie bowiem rozgrywać państwa przeciw sobie - zaznacza ekspertka.
(pś/ bst/)
Info08:28, 06.07.2026
Może się zajmijcie kłamstwami które tłuką główne Portale i telewizja minionej epoki. Ale nie źle są media które jako jedyne dają możliwość zobaczenia tego co się dzieje
Twój nick08:40, 06.07.2026
jedyne kłamstwa to podają takie platformy społecznościowe jak expressantykaszubski, który działa na zlecenie polityki okupanta niemieckiego kłamie i manipuluje , jak powyższa dezinformacja
Kłamstwa, dezinformacje, to POwiela reżimowa TVP, TVN 24h kłamstwa na dobę i inne bolszewickie media.
Polska jest okupowana, nie po to agent mossadu Johnny Daniels przechadzał się po polskich mediach przed PLANdemią, aby kontrolować propagandę w polskojęzycznych mediach.
Gdyby nie media wiarygodne społecznościowe, to ludzie by dalje udawali uśmiechniętych głupków.
Jeśli chcesz dowiedzieć się co się dzieje na prawdę, to zajrzyj na kanał youtube np .>>> wideoprezentacje, albo platformę >>> banbye
dla słabo ogarniętych może być kanał zero, tylko, że on jest sterowany teraz wycofuje się z propagandy proukraińskiej, jest sterowany, ale dla takich lemingów, którzy chcą wyjść z tandety propagandy TVP, to na wstępie dobry portal, żeby przynajmniej przybliżyć jakieś rzetelniejsze informacje niż to co prezentuje reżim Tuska w mediach
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz