Do przyparafialnych organizacji należy w Polsce 2,5 mln osób. Aktywnie uczestniczą w życiu wspólnoty, a to cenny kapitał społeczny – powiedział PAP dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) dr hab. Marcin Jewdokimow.
Sieć parafii w Polsce jest bardzo gęsta. Według rocznika ISKK SAC „Annuarium Statisticum Ecclesia in Polonia", w 2024 r. było ich 10 352, w tym 9 664 parafie diecezjalne i 688 zakonnych. Rok wcześniej – 10 344, w tym 9 664 diecezjalne i 680 zakonnych.
Najwięcej mają: diecezja tarnowska (456), archidiecezja krakowska (450) i poznańska (416). Najmniej parafii jest na terenie diecezji drohiczyńskiej (98), archidiecezji białostockiej (113) i sosnowieckiej (162). W archidiecezji warszawskiej było ich 217, a w diecezji warszawsko-praskiej – 187.
W przypadku parafii zakonnych najwięcej mają ich archidiecezja krakowska – 56 i szczecińsko-kamieńska – 39. Najmniej – po trzy – jest w diecezji drohiczyńskiej i archidiecezji białostockiej oraz po cztery parafie w zamojsko-lubaczowskiej i łomżyńskiej.
Najwięcej wiernych przypadających na parafię zanotowano w archidiecezji warszawskiej – 5789 i diecezji warszawsko-praskiej – 5631, zaś najmniej – 1570 w archidiecezji białostockiej i 1626 w warmińskiej.
Parafie różnią się rozległością obszaru, który obejmują, liczbą wiernych, ich socjologiczną strukturą oraz czasem powstania. Są takie, których historia sięga średniowiecza, jak i mające zaledwie kilka lat.
– Choć ogólna liczba parafii w kraju rok do roku spada, to jednak są diecezje, gdzie budowane są nowe świątynie – powiedział PAP dyrektor ISKK dr hab. Marcin Jewdokimow. Dotyczy to zwłaszcza większych aglomeracji, gdzie powstają nowe osiedla, a co za tym idzie, pojawiają się wierni, którzy chcą mieć parafie. Widać to m.in. w stolicy i terenach leżących w jej pobliżu. W takim przypadku diecezja zakupuje grunt pod budowę kościoła i wydziela pod nową parafię teren z większej bądź dwóch parafii.
W diecezji warszawsko-praskiej na przykład erygowana została parafia bł. Stefana kard. Wyszyńskiego w Jabłonnie pod Warszawą, zaś w archidiecezji warszawskiej: parafia bł. Stefana Wyszyńskiego (maj 2024), którą wydzielono z parafii Wniebowzięcia NMP w Starych Babicach, parafia Błogosławionego Jerzego Popiełuszki Prezbitera Męczennika w Mysiadle oraz parafia pw. Centrum Rodziny Jana Pawła II na stołecznym Bemowie, której kamień węgielny pod budowę kościoła wmurowano 20 maja 2025 r. Z kolei w diecezji tarnowskiej liczba parafii zmniejszyła się o dziesięć.
Powodem kurczenia się sieci parafialnej w Polsce jest migracja wiernych do ośrodków miejskich. Trudno bowiem utrzymać kościół w parafii liczącej 300–400 osób. Innym problemem jest spadek liczby duchowieństwa. W związku z tym biskupi decydują się na łączenie kilku parafii w jedną, czego przykładem jest m.in. diecezja opolska.
Bp Andrzej Czaja już w maju 2022 r. w liście do wiernych zapowiedział, że w związku z tym, iż nie zdoła obsadzić personalnie wszystkich parafii, sześć zostanie połączonych z innymi.
Wtedy ksiądz w niedzielę celebruje msze w dwóch–trzech kościołach czy kaplicach. W archidiecezji poznańskiej np. w 2024 r. pięciu proboszczów objęło po dwie parafie, a kolejną przejął od diecezji zakon. Z podobnymi problemami borykają się m.in. archidiecezja częstochowska, diecezja łowicka, ełcka czy kaliska.
– W 2024 r. na jednego księdza w Polsce przypadało średnio blisko 1600 wiernych, podczas gdy w roku 2018 było to prawie 1550. To pokazuje, że duchowni są coraz bardziej obciążeni – powiedział dyrektor ISKK SAC.
Przyznał, że widoczne są duże różnice pomiędzy poszczególnymi diecezjami.
– W latach 2018–2024 np. w diecezji kaliskiej o ok. 10 proc. wzrosła liczba wiernych przypadających na jednego księdza. Podobnie zaobserwowano to w diecezji rzeszowskiej – o 9 proc., sosnowieckiej – o 9,3 proc., łowickiej – o 8,6 proc. i archidiecezji lubelskiej – o 8,4 proc. W tym samym czasie np. w archidiecezji warszawskiej, łódzkiej, warmińskiej, gliwickiej, radomskiej, ełckiej, kieleckiej, bydgoskiej czy drohiczyńskiej zmalała liczba wiernych przypadających na jednego księdza – zwrócił uwagę dr Jewdokimow.
Podkreślił, że zachodzące w kraju przemiany kulturowe wymagają dziś od księży innego podejścia do sprawowania posługi.
– W zależności od wieku wiernych, jak i regionu kraju, różne są ich oczekiwania co do funkcjonowania parafii. Jednym wystarczy skorzystanie z sakramentów, inni chcą zaangażować się w organizacje przyparafialne, katechezę dla dorosłych czy też skorzystać z poradni. Nasze badania pokazują również, że wierni oczekują jakościowych relacji z proboszczem, które będą oparte na zasadzie partnerstwa. Dotyczy to zwłaszcza rozeznawania duchowego – powiedział szef ISKK. – Pojawia się zatem pytanie, na ile proboszczowie, którzy uczyli się w seminariach duchownych 20, 30 czy 40 lat temu, są przygotowani do współpracy ze świeckimi, którzy mają odmienne oczekiwania niż dwie, trzy dekady temu – zaznaczył.
Pewnym odzwierciedleniem dynamiki życia parafialnego jest wskaźnik dominicantes i communicantes, a więc liczby osób, które uczestniczą w niedzielnej mszy św. i przystępują do komunii. Według autorów rocznika ISKK SAC za 2024 r. najwyższy wskaźnik dominicantes odnotowano w diecezji tarnowskiej (62,3 proc.), a najniższy w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej (17,59 proc.). W archidiecezji warszawskiej wyniósł on 19,85 proc. Z kolei udział procentowy kobiet w liturgii w 2024 r. sięgał 59,09 proc., a mężczyzn 40,91 proc. Ponadto w miejskich parafiach wskaźnik dominicantes wyniósł 29,56 proc., miejsko-wiejskich – 19,25 proc., zaś wiejskich – 51,19 proc.
– W diecezji tarnowskiej dominicantes jest powyżej 60 proc. To pokazuje, że jeżeli parafia liczy 10 tys. osób, to mamy blisko 6 tys. wiernych, którzy w różnym zakresie są w stanie pomóc w parafii – zwrócił uwagę dyrektor ISKK.
Podkreślił, że zaangażowanie wiernych to cenny kapitał społeczny.
– W Polsce mamy 2,5 mln członków w przyparafialnych organizacjach, które nie mają numeru REGON. Są to np. Wspólnoty Ruchu Światło-Życie, Akcja Katolicka, Wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej, wspólnoty charyzmatyczne, Kręgi Biblijne, Parafialne Koła Caritas czy Koła Żywego Różańca, których członkowie często aktywnie uczestniczą w życiu parafii. Pomagają proboszczowi, począwszy od płaszczyzny duszpasterskiej, poprzez charytatywną, po infrastrukturalną czy finansową – powiedział socjolog.
Parafie utrzymują się z darowizn wiernych, czyli tzw. tacy oraz ofiar za posługę sakramentalną: chrzty, małżeństwa, pogrzeby, intencje mszalne. Z tych ofiar trzeba zapłacić za prąd, gaz, wywóz nieczystości, opłacić pensje pracownikom parafii, a także odłożyć na remont świątyni, nie licząc zakupów kwiatów do kościoła czy sprzętu liturgicznego. Wielkość ofiar zależy od regionu Polski oraz zamożności parafian. W jednej diecezji są zarówno zamożne, jak i bardzo biedne parafie.
Część ze środków przekazywanych przez wiernych trafia także na funkcjonowanie innych dzieł w diecezji. W ciągu roku niedzielna taca zbierana jest m.in. na działalność diecezjalnej Caritas, seminarium duchownego, dom dla księży emerytów, zgromadzenia klauzurowe, Katolicki Uniwersytet Lubelski czy misje. Część pieniędzy z intencji mszalnych idzie także na funkcjonowanie kurii.
Dyrektor ISKK zwrócił uwagę, że cennym zasobem wiedzy o życiu społecznym są księgi parafialne, gdzie znajdują się daty przyjęcia sakramentów chrztu, imiona i nazwiska rodziców i rodziców chrzestnych, daty śmierci i pogrzebów, zawarcia związku małżeńskiego czy bierzmowania. Są tam też informacje na temat sytuacji poszczególnych rodzin, weryfikowane przez lata podczas wizyt duszpasterskich, tzw. kolędy. Rozmówca PAP dodał, że od kilku lat w kraju trwa proces digitalizacji zasobów.
Dane z parafii przekazywane są do kurii diecezjalnych i stamtąd do Watykanu.
Wiadomo też, że 70 proc. parafii w Polsce ma własną stronę internetową, a 44 proc. korzysta także z mediów społecznościowych, głównie z Facebooka.
– To pokazuje, że Kościół katolicki coraz częściej sięga w ewangelizacji i komunikacji po media. Nie nadąża jednak za trendami. Facebook nie jest już tak popularny wśród młodych ludzi jak jeszcze kilka lat temu. Jeżeli zatem chcą trafić do tej grupy, która w coraz mniejszej liczbie pojawia się w świątyniach, to trzeba pomyśleć o zmianach, o tym, jak o prawdach wiary mówić np. na TikToku, gdzie oni są obecni – ocenił socjolog.
(mgw/ akar/)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz