Napięta dyskusja i pytania o transparentność działań - tak wyglądała dyskusja na temat jednej ze skarg na działalność burmistrza. Chodziło o skorzystanie przez gminę z prawa pierwokupu działki przy ul. Heweliusza. Choć formalnie wszystko odbyło się zgodnie z przepisami, sposób udzielenia odpowiedzi przez burmistrz wzbudził wśród radnych poważne wątpliwości.
Podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej w Żukowie radni mieli zagłosować nad skargą na działania burmistrza i uznaniem jej za bezzasadną.
Chodzi o działkę przy ul. Heweliusza w Żukowie. Gmina skorzystała z prawa pierwokupu, działanie to zaskarżył jeden z mieszkańców, który chciał zakupić ten teren. Radny Witold Szmidtke starał się uzyskać odpowiedź od burmistrz - w jakim celu i za jaką kwotę gmina nabyła tę działkę.
Do dyskusji włączyli się inni radni.
- Wiemy, że w przypadku prawa pierwokupu gmina nie musi pytać rady o zdanie. Ale jeśli mówimy o przejrzystości i transparentności, warto wspomnieć, jaki jest cel tego typu rzeczy. Ubolewam nad faktem, że radni dowiedzieli się o zakupie ze skargi. Tak dużo mówimy o transparentności, przejrzystości, wzajemnej współpracy. Mamy spotkania z panią burmistrz i to przestrzeń, na której moglibyśmy uzyskać informacje o planowanych działaniach - mówił Tomasz Niklas.
Mariola Zmudzińska potwierdziła, że gmina Żukowo może zrealizować zakup działki w formie pierwokupu, nie pytając radnych o zdanie.
- Nieruchomość została nabyta w drodze pierwokupu na podstawie art. 109 ust. 1 pkt 1 Ustawy z dnia z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. Nabycie nieruchomości nastąpiło w celu realizacji zadania publicznego. Zgodnie z art. 110 ww. ustawy wykonanie prawa pierwokupu polega na złożeniu oświadczenia w formie aktu notarialnego w terminie miesiąca od otrzymania zawiadomienia o treści umowy sprzedaży. Przepisy nie nakładają obowiązku uzasadniania decyzji ani wskazywania celu zagospodarowania nieruchomości w momencie skorzystania z pierwokupu - wystarczy, że spełnione są przesłanki z art. 109 - nieruchomość jest niezabudowana i była wcześniej własnością Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego - tłumaczyła burmistrz Mariola Zmudzińska. - Działka położona jest w obszarze, gdzie brakuje terenów na realizację potrzeb mieszkańców. Referaty Urzędu, podczas dyskusji, wyraziły potrzebę posiadania gruntów w tamtym rejonie.
Witold Szmidtke dopytywał wciąż o cenę nabycia działki. Jego zdaniem w tamtej przestrzeni nie widzi interesu gminy.
- Wiele kropek się tu nie zgadza - mówił.
Mariola Zmudzińska ze zdziwieniem zareagowała na pytania radnych. Zaczęła "odbijać piłeczkę".
- Macie dziwne pytania, które eskalują tę sprawę. Obdzwanialiście wszystkich w urzędzie, a przynajmniej kierowników i próbowaliście uzyskać informację i spowodować, że to zadanie nie zostanie zrealizowane. To mnie bardzo niepokoi. Kwota była bardzo korzystna i nie musimy mówić o kwotach, bo to może wpłynąć na dalsze wyceny.
Wojciech Kankowski zauważył, że cała dyskusja zaczyna iść w kierunku insynuacji. Podkreślał, że przeznaczenie tego obszaru było związane pierwotnie z mieszkalnictwem. Również dopytywał o cenę działki w Żukowie.
- Jeśli mieszkaniec występuje do radnego z pytaniem, a radny nie ma informacji, to ma chyba prawo zapytać o to urzędnika - powiedział. - Nie możemy być pośrednikami mieszkańców, którzy uważają, że ich wizje zrealizowania czegoś zostały przerwane? To oczywiste, że mogą czuć się niekomfortowo. Czy to groźba, że nie możemy się dopytywać? Przecież mamy prawo dowiadywać się, co tam będzie.
Mariola Zmudzińska nadal nie odpowiadała konkretnie na pytania radnych.
- Nieruchomość została nabyta w celu realizacji zadania publicznego. Takie wyjaśnienie jest wystarczające. Kwota zakupu to 325 tys. zł - krótko stwierdziła burmistrz.
Tomasz Pellowski starał się stonować nastroje. Powiedział, że gmina Żukowo na pewno na tym gruncie nie straci, a samorządowi potrzebne są własne działki.
Tomasz Niklas zauważył, że owszem - nie doszło do złamania prawa, ale postawa burmistrz i jej niechęć do udzielenia odpowiedzi rodzą wiele pytań.
- Pozostaje niesmak, bo o tych działaniach dowiadujemy się od skarżącego, który chciał zakupić tę działkę. O tym stanie rzeczy dowiedział się, gdy chciał dokonać transakcji u notariusza. Nie jesteśmy sądem, nie rozstrzygamy, kto mówi prawdę i jaki jest ciąg przyczynowo-skutkowy. Ale rozmawiamy o transparentności, przejrzystości, uczciwości wobec mieszkańców i rady. Pytamy i pełnimy funkcję kontrolną jako rada. Dlatego urzędowy zapis "na cel publiczny" brzmi bardzo ogólnie - powiedział. - Za dużo jest tu kwestii tajemniczych.
Burmistrz Mariola Zmudzińska tłumaczyła, że osoba zainteresowana kupnem działki musiała wiedzieć o tym, że nieruchomość objęta jest prawem pierwokupu przez gminę.
- Moim i państwa zadaniem jest działanie na rzecz mieszkańców gminy Żukowo i na rzecz zapewnienia możliwości realizacji różnych inwestycji. Doskonale wiecie, że gmina Żukowo posiada za mało gruntów, aby móc realizować różne działania, które mogłyby wesprzeć mieszkańców. Dziś dyskutujemy o nabyciu gruntów na rzecz mieszkańców w samym Żukowie, gdzie to nabycie gruntu nie jest rzeczą często spotykaną. Kwestia ceny też jest istotnym aspektem - skwitowała.
Radni gminy Żukowo odrzucili uchwałę większością głosów uznając, że jednak skarga nie była bezzasadna.
WYRÓŻNIONE KOMENTARZE
29 3
Jako osoba skarżąca napiszę jak to wyglądało z mojej strony:
Notariusz poinformował nas przy zakupie, że musimy poczekać z podpisaniem umowy notarialnej, ponieważ gmina ma pierwokup - ale miało być to tylko kwestia czasu, bo gmina nie kupuje takich działek z uwagi na brak wykorzystania tego na cele publiczne jak szkoła, urząd, itp. Ostatecznie jednak na ostatnią chwilę skorzystała gmina z pierwokupu
Próbowaliśmy uzyskać jakiekolwiek wyjaśnienia od gminy, ale:
- Pani Burmistrz nie odpowiedziała na naszą korespondencję - formalnie nie musi, ale w sprawach budzących wątpliwości mieszkańców taka postawa nie świadczy dobrze o transparentności urzędu
- po telefonie do sekretariatu usłyszeliśmy jedynie, że gmina korzysta z pierwokupu i "nic więcej nie mogą powiedzieć". Odesłano nas do formalnego wniosku, co tylko potwierdziło brak chęci rozmowy
- na spotkanie z Panią Burmistrz trzeba czekać trzy miesiące, więc tutaj się nie udało
- skontaktowaliśmy się z radnymi i tu było nasze największe zaskoczenie żaden z nich nie miał pojęcia o sprawie.
Z racji, że nie mogliśmy się niczego dowiedzieć z żadnych z powyższych sposobów, złożyliśmy oficjalny wniosek z pytaniami do Pani Burmistrz.
Odpowiedzi były sformułowane w taki sposób, że nie wynikało z nich absolutnie nic. Było to odpowiedzi wymijające, nieudzielające żądnych konkretów - de facto zignorowano mieszkańca, który ma prawo oczekiwać jasnych informacji o działaniach gminy.
Dlatego wspólnie z żoną zdecydowaliśmy o złożeniu skargi do Rady Gminy - zarówno na samą decyzję jak i na sposób w jaki nam odpowiedziano.
Dlaczego radni zaczęli pytać? Bo - co szokujące - nikt ich wcześniej nie poinformował o tej decyzji. Dopiero nasza skarga uświadomiła radnym, że po dwóch miesiącach od sprawy nadal nie mieli wiedzy o działaniach burmistrza. To pokazuje brak komunikacji, brak współpracy i brak transparentności od strony urzędu. A jeżeli ktoś jest ciekaw jak Pani Burmistrz odpowiada Radnym zapraszam na YT na ostatnią sesję.
Co więcej - część radnych z komitetu Pani Burmistrz zagłosowała na uwzględnieniem naszej skargi na ostatniej sesji. To jasno pokazuje że nawet osoby wspierające burmistrz dostrzegają, że sprawa została przeprowadzona w sposób co najmniej kontrowersyjny.
Brak jakiegokolwiek uzasadnienia po co gmina kupiła tą działkę - poinformowano nas, że wcześniej nie było takich sytuacji jak ta.
Wiemy doskonale, że gmina ma na co wydawać publiczne pieniądze - co chwile jest narzekanie, że nie ma pieniędzy na drogi, oświatę, basen itp. Może wystarczy zapanować nad tymi wydatkami.
Zwolennicy Pani Burmistrz tłumaczą tę decyzję mglistymi argumentami.
Jeżeli dalej będziemy wszyscy tylko narzekać na to, że nie ma tego i tamtego tłumacząc, że nie ma pieniędzy w budżecie to miną lata i będziemy stać w tym samym miejscu (w błocie, albo na yombach)
Inne inwestycje w nieruchomościach są konsultowane z radą oraz są udostępniane informacje na ten temat (w BIP). Ta działka ewidentnie została pominięta i nadal tych informacji brak - pytań jest wiele.
0 1
Gmina miała prawo pierwokupu i to zrobiła, straszne olaboga. Ktoś tu zaczyna dostrzegać, że nie jest pępkiem świata, czyżby patodeweloperka?
0 0
Burmistrz jest niedobra bo Ty nie możesz kupić dzialki...??? Kpina
11 0
Zadaniem Burmistrza jest współpraca z radą miasta tu zdecydowanie tego nie ma (chyba Pani Burmistrz stawia na jedno kadencyjność)
0 0
To powinno chyba działać w obie strony? Ta współpraca.
11 0
Pani Burmistrz. Nie słucha Pani pracowników. Postawiła Pani na ludzi którzy nie mają dobrych intencji. Ale to już chyba Pani sprawa. Powodzenia
Pozostałe komentarze
7 17
Ok...cena dobra jak na centrum Zukowa...więc patrząc z perspektywy gminy no warta zakupu....ma służyć mieszkańcom cel szczytny...zastanawiam mnie tylko fakt dlaczego radny tak bardzo zabiegał o informacje???? i dlaczego skarżący wiedząc że gmina ma prawo pierwokupu..czyli działa w granicach przewidzianego prawa- poszedł z tym do radnego.....? dziwne??? a może podejrzane?
3 0
Sam/sama jesteś podejrzany/a. Cena nie jest ok, za 800 metrów działki 325 tysięcy to ponad 400 złotych za metr, więc żadna atrakcyjna cena.
6 6
A co w tym podejrzanego defektywnie. Dla mnie wszystko jest podejrzane oprócz właśnie tego co piszesz.
1 7
To wygląda, jakby jakiś patodeweloper dostał po uszach. Nie wiem, tylko przypuszczam, bo skoro pod budownictwo mieszkaniowe, to co innego? Oj, wstyd dla radnych ze zrzeszonka, oj bardzo. Ciekawe o co naprawdę im chodziło?
0 2
Też mam nadzieję, że patodeweloper dostał po uszkach, brawo burmistrz?
2 6
Popieram! Interes gminy, to interes mieszkańców - wszystkich, a nie tylko wybranych.
3 0
Poczekamy aż działka trafi w ręce niedaleko istniejącego przedszkola...wprawdzie trafi tam pewnie okrężną drogą aby rozmyć pierwotny zamiar...ale zobaczycie że taki będzie rezultat ...
1 4
Jeśli nawet, to co z tego? Przedszkole ma dotacje publiczne i świadczy ważne usługi publiczne. To chyba lepiej dla dzieci.
4 0
To z tego, że to jest firma prywatna, a nie publiczna. Pieniądze dostają od gminy za każdego przedszkolaka jak każde inne prywatne przedszkole. Jeżeli uważasz, że wspieranie jednego przedszkola (prywatnego) przez gminę jest ok, to powodzenia. Może lepiej wesprzeć publiczne przedszkola!
Mam trójkę dzieci, których muszę wysyłać do prywatnego przedszkola, bo publiczne jest przystosowane tylko dla osób, które nie pracują, albo mają kogoś, kto im pomoże w opiece nad dziećmi.
Kto jest w takiej sytuacji ten wie, jaką patologią jest tutejsza oświata.
0 1
Ale bony z gminy bierzesz?
0 0
Nie biorę żadnych bonów. Nic od gminy nie mam.
Płacę 3500 za przedszkole, czyli 2/3 mojej wypłaty co doliczając paliwo itp.
To lepiej rzucić pracę, dzieci do państwówki.
A i jeszcze na te Twoje bony się załapać.
Szczerze to mnie nie interesuje, ale pokazuje jak to wygląda.
Nie chcę nic od gminy, oprócz tego, aby poprawiała stan życia mieszkańców.
Mieszkamy tutaj 10 lat i zarówno wcześniejsza władza jak i tak pokazuje swoją "klasę"
Dodam, że nie mieszkam w żadnym zakątku gminy.
1 5
Przegrani panowie są wyjątkowo pamiętliwi i cierpią ponad miarę. W tym wypadku nie tylko wobec wygranej osoby, lecz nawet wobec jej wyborców. Nauczyli się od pani Zmudzińskiej nowych słów, jak np. transparentność i nie mogą przestać ich używać.
6 0
Ulubione słowa pani burmistrz - transparentność, analiza oraz marzy mi się :) Mi jako mieszkańcowi marzy się żeby w końcu zamiast analizować zaczęła transparentnie pracować i to nie tylko nad bezami
0 0
Cieszę się, że pani Mariola nauczyła Was nowych słów. Jeszcze sobie poczytajcie w słowniku, co one znaczą i jak oraz kiedy ich używać 🤣
0 0
Najpierw niech burmistrz się dowie co te słowa znaczą bo używa ich tylko jak nie zna odpowiedzi na zadane proste pytania 🤣
1 3
co za pech i znajomy byłego burmistrza stracił przyobiecaną działeczkę...
2 0
Naucz się czytać ze zrozumieniem, były burmistrz czy też inni radni w ogóle nie są z tym powiązani... dowiedzieli się o całym incydencie po fakcie... o czym poinformował ich skarżący i dlatego włączyli się w ta sprawę, ponieważ oni również są pominięci a nie tak powinny wyglądać tak duże wydatki z budżetu... Burmistrz powinna uzgadniać to z rada miejskątak jak wyglądało to dotychczas ... a nie robić to ukradkiem bez niczyjej wiedzy
4 0
masakra, nic nie zrozumiałeś/aś z tego co jest napisane.
Proponuję zadzwoń/napisz do burmistrz i spytaj, czy skarżącym jest firma, czy osoba prywatna,
Tak czy siak nie zmienia to sytuacji tego, że kasa wyleciała z budżetu bez sensu.
Na początku roku pisałem o poprawę nawierzchni drogi gminnej to nie było na to zaplanowanych kasy i jeździmy w błocie po dziurach.
1 1
O co ta checa. Deweloper jak zwykle najważniejszy w gminie!!! Czy nie ma poważniejszych problemów gminy. Panowie i Panie radni gminy zajmijcie się problemami mieszkańców NP. Chodnik z Miszewa do Miszewka jest bardziej potrzebny!!!
1 0
Czy ten deweloper jest z Tobą w pokoju?
Na chodnik niestety już nie starczyło.
Kup dobre gumiaki.
0 0
To nie deweloper a osoba prywatna... radni w tej chwili broną interesów mieszkańców także nie rozumiem zarzutów...
7 0
Jak Mariola będzie wydawać swoje to nie musi się tłumaczyć, póki wydaje gminne ma taki obowiązek!!!!!!!! Co to w ogóle znaczy że nie musi mówić nic więcej? Musi, bo po to tam jest. To nie prywatny folwark 🤬🤬🤬
2 0
Ta sprawa pokazuje patologiczny sposób zarządzania przez obecną burmistrz Żmudzińską. To początek wielu dziwnych spraw.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz