Wraca sprawa hałaśliwych motorówek i wprowadzenia strefy ciszy na kartuskich jeziorach. Temat nagłośniło też Radio Gdańsk, z którym burmistrz Kartuz podzielił się pomysłem na wprowadzenie strefy ciszy tylko na części Jeziora Klasztornego Dużego.
Pisaliśmy niedawno, że do Starostwa Powiatowego w Kartuzach wpłynęła petycja Koła Polskiego Związku Wędkarskiego nr 57 dotycząca ustanowienia strefy ciszy na jeziorach kartuskich.
Wędkarze domagają się przede wszystkim zakazu korzystania z jednostek napędzanych silnikami spalinowymi, argumentując, że hałaśliwe motorówki i skutery zagrażają zarówno środowisku naturalnemu, jak i bezpieczeństwu osób wypoczywających nad wodą.
::news{"type":"see-also","item":"81491"}
Jak ustaliło Radio Gdańsk, władze Kartuz rozważają częściowe ograniczenia zamiast całkowitego zakazu na wszystkich akwenach.
- Chcemy rozważyć, by na części Jeziora Klasztornego Dużego, gdzie powstało kąpielisko, zachować ciszę. Dalsza część, w okolicach lasu i oczyszczalni, mogłaby służyć motorowodniakom - powiedział Mieczysław Grzegorz Gołuński dziennikarzowi Radia Gdańsk.
Podkreśla, że pomysł wprowadzenia stref ciszy ma uzasadnienie, ale powinien zostać dostosowany do charakteru poszczególnych jezior. Zakaz dla motorówek miałby obejmować Jezioro Klasztorne Małe oraz Karczemne. To właśnie tam ruch motorowodny może być najbardziej uciążliwy dla mieszkańców i przyrody.
Jak podaje Radio Gdańsk, ostateczną decyzję w sprawie ewentualnego ustanowienia stref ciszy podejmie Rada Powiatu Kartuskiego po wcześniejszym zaopiniowaniu projektu przez miasto Kartuzy oraz Wody Polskie.
Przypomnijmy, że kilka lat temu na pomysł podzielenia jeziora Tuchomskiego na pół wpadł samorząd powiatu kartuskiego. Po jednej jego stronie w określonych miesiącach mogły pływać motorówki, a w drugiej części byłaby strefa ciszy. Podjęto nawet uchwałę w tej sprawie, która spotkała się z ostrym sprzeciwem mieszkańców.
::news{"type":"see-also","item":"50347"}
- Pomysł oddzielenia bojami nie zniweluje hałasu, nie zapobiegnie dalszej dewastacji jeziora. Nie spowoduje, że będzie bezpieczniej a wręcz odwrotnie. Proponowana uchwała będzie pisemnym przyzwoleniem na jeszcze większy hałas, niszczenie jeziora i przyrody - pisali mieszkańcy w petycji.
- Nie wiem, dlaczego nie widzicie, że tymi rażącymi decyzjami narażacie przyrodę i spokój ludzi, którzy chcą tam mieszkać i wypoczywać - podkreślał sołtys Warzenka Tadeusz Skrzyński. - Chodzi nam o bezpieczeństwo, spokój nad wodą, nie dewastowanie przyrody. Nie wiem, co państwem kieruje, żeby w dalszym ciągu pozwalać na dewastację jeziora.
Na szczęście radni "naprawili" swoją decyzję i po kilku miesiącach wprowadzono całkowity zakaz używania jednostek o napędzie spalinowym na obszarze jeziora Tuchomskiego. Obowiązuje on od 1 stycznia 2025 r.
::news{"type":"see-also","item":"55593"}
1 1
Wprowadzić całkowity zakaz i tyle w temacie. Żadne półśrodki nie wchodzą w grę. Czy faktycznie warto niszczyć to jezioro, płoszyć zwierzęta, robić hałas w całej jego okolicy tylko po to żeby zadowolić kilku amatorów skuterów?? Serio?? Nie widzę plusów, tylko minusy.
Przy tak małym jeziorze nie powinno być w ogóle o czym rozmawiać. Zakaz i tyle.
0 0
Lepiej żeby wędkarze mieli kolejne jezioro do picia piwa i śmiecenia, niczym też nie pomagają, dla mnie dobra informacja każdy będzie miał coś dla Siebie podobna sytuacja jest na jeziorze Charzykowskim i wszystkim odpowiada tylko Kartuzy zacofane i mieszkańcy chcą być emerytami i młodemu społeczeństwu wszystkiego zakazać nawet wjazdu na parking.
0 1
Że w naszym urzędzie myślenie ma zdecydowanie większe pole do popisu niż jedzenie .
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz