Nowy system raportowania o kolejkach w systemie ochrony zdrowia to PCUŚ (prognozowany czas oczekiwania na udzielenie świadczenia). Ministerstwo Zdrowia 5 grudnia przekazało do konsultacji społecznych projekt w sprawie sposobu obliczania tego czasu. To, ile pacjent czeka w kolejce, ma obliczać NFZ. Dane mają być jednolite i porównywalne w całym kraju.
Prognozowany czas oczekiwania będzie obliczany dla każdego szpitala i poradni, na każde świadczenie, dla którego jest lista oczekujących, osobno dla osób zakwalifikowanych jako przypadki pilne i stabilne. Rozporządzenie w tej sprawie miałoby wejść w życie 1 lipca.
Dane o długości kolejek przedstawia co roku Fundacja Watch Health Care.
Pacjenci, którzy szukają miejsca, w którym kolejki są najkrótsze, mogą korzystać z wyszukiwarki terminów leczenia NFZ w internecie.
Dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH–PIB, były wiceprezes NFZ Bernard Waśko podkreślił, że narzędzia, w tym barometr Watch Health Care (WHC), to tylko jeden z możliwych sposobów przedstawiania sytuacji w kolejkach do leczenia. Ocenił, że jego wartością, mimo błędów, jest, przy zachowaniu spójności metodologii i stałości, przede wszystkim śledzenie trendu w czasie.
– To najważniejszy element. Nie odważyłbym się posyłać prostych komunikatów, że w Polsce na endoprotezę stawu kolanowego czeka się 20 miesięcy – powiedział podczas prezentacji wyników barometru WHC.
Zaznaczył, że z wyszukiwarki NFZ wynika, że na Mazowszu jest co najmniej 20 podmiotów, które deklarują, że przyjmą pacjentów w czasie krótszym niż pięć miesięcy. Waśko podkreślił jednak, że także wyszukiwarka terminów NFZ jest obarczona błędem.
– Nie można budować sobie obrazu dostępności na podstawie ani danych WHC, ani terminów leczenia. One też są nieprawdziwe – powiedział.
Założyciel Fundacji WHC, były wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda zaznaczył, że terminy leczenia NFZ są fikcyjne, bo jeśli świadczeniodawca mimo obowiązku ustawowego nie raportuje danych, to NFZ wpisuje jako czas oczekiwania cyfrę zero. Dodał, że o faktycznym czasie oczekiwania pacjent dowie się, gdy dodzwoni się do rejestracji szpitala lub poradni, co robią ankieterzy WHC, gdyż zapisy niekiedy wciąż odbywają się „w kajecie” rejestracji. Podkreślił też, że dane WHC wskazują generalnie na dostępność do świadczeń, czy ta z roku na rok się poprawia, czy pogarsza.
Były wiceszef NFZ zaznaczył, że nowy system – PCUŚ – będzie „przełomem kopernikańskim”. Prognozowany czas oczekiwania będzie obliczany i publikowany na podstawie średniej z poprzednich sześciu miesięcy i będzie dotyczył pacjentów, którzy rzeczywiście zarejestrowali się do kolejki. Będzie to okres między datą rejestracji a datą świadczenia. Dane o czasie oczekiwania będą dotyczyły tzw. pacjentów pierwszorazowych, czyli tych, którzy do poradni zgłosili się z nowym skierowaniem, a nie tych, którzy kontynuują leczenie i umawiają się na kolejną wizytę.
Przewodnicząca Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej Dorota Korycińska zwróciła uwagę na to, że przyjęcia pacjenta pierwszorazowego to jedno, a oczekiwanie związane z etapowością leczenia – to druga kwestia.
– Wyraźnie widać to w onkologii. Gdy pacjent trafi do szpitala, to proces już jakoś idzie. Problemem jest to, co dzieje się od momentu podejrzenia wykrycia zmiany do momentu wystawienia karty DILO, kiedy pacjent dostanie się na leczenie i przejdzie kolejne cykle potrzebnych badań. To etapowość przed leczeniem rujnuje zdrowie pacjentów – powiedziała.
Eksperci zaznaczyli, że z danych PCUŚ będzie można wyjąć informację dotyczącą procesu leczenia przez dodanie poszczególnych okresów oczekiwania na leczenie.
Z opublikowanych w poniedziałek danych barometru Fundacji Watch Health Care wynika, że średni czas oczekiwania na świadczenie zdrowotne w ubiegłym roku wyniósł 4,2 miesiąca, czyli tyle samo, co w roku 2024. WHC zaznacza, że od 2012 r. kolejki do świadczeń zdrowotnych wydłużyły się dwukrotnie mimo zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. Problemem jest wydłużona etapowość leczenia. Przykładowo od wizyty u lekarza POZ do operacji usunięcia żylaków kończyn dolnych mija 30,5 miesiąca (czas sprzed roku: 35,8 miesiąca).
Według wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego receptą na kolejki w systemie ochrony zdrowia jest odwrócona piramida świadczeń, czyli przeniesienie świadczeń ze szpitali do poradni przyszpitalnych, a z poradni specjalistycznych do lekarza rodzinnego, czyli podstawowej opieki zdrowotnej.
– Otworzyliśmy możliwości nielimitowania pewnych świadczeń i czasami obserwujemy powtarzalnie, niekoniecznie niezbędne wizyty u specjalisty, gdy pacjent powinien wrócić do lekarza rodzinnego – powiedział dziennikarzom.
Odwrócona piramida świadczeń to element reformy zapoczątkowanej przez Ministerstwo Zdrowia, gdy kierowała nim Izabela Leszczyna.
Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński (PiS) powiedział PAP, że co prawda według barometru WHC kolejki do lekarzy w 2025 r. nie wydłużyły się, ale pacjenci po raz pierwszy od 2015 r. zaczęli procentowo więcej płacić z własnej kieszeni za leczenie.
– Oznacza to de facto, że zostali wypchnięci z systemu publicznego do prywatnego. Konsekwencją będzie cicha prywatyzacja systemu ochrony zdrowia. Ten, kto ma pieniądze, będzie leczony, a ten, kto nie ma pieniędzy, będzie czekał w rekordowo długich kolejkach – zaznaczył.
Według ostatnich danych GUS prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia, obejmujące m.in. wydatki gospodarstw domowych, zwiększyły się w 2024 r. o 9,9 mld zł i osiągnęły wartość 64,5 mld zł. W tym bezpośrednie wydatki gospodarstw domowych wyniosły 47,6 mld zł.
(kno/ joz/)
1 0
banda the bili i zbrodniarzy!!!!