Obecny lider Polski 2050 zapytany w poniedziałek w Polsat News o trwający kryzys w partii ocenił, że proces walki o przywództwo między frakcją Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Pauliny Hennig-Kloski doprowadził ugrupowanie „na krawędź przepaści”.
- Ta walka o przywództwo, ta agresja, to przekalkowanie tak naprawdę tych wszystkich mechanizmów, które znamy z polaryzacji sceny politycznej, doprowadziły do tego, że ruch rzeczywiście jest w stanie bardzo głębokiego kryzysu - powiedział Hołownia.
Jego zdaniem, w obecnej sytuacji, są dwie możliwości wyjścia partii z kryzysu. Pierwszą opcją, którą wymienił, jest „odłożenie, zrestartowanie procesu wyborczego”.
- Niektórzy w mojej partii mówią, no tak, ale są święte zasady demokracji, jak dokończymy proces wyborczy, to się skończy wojna. Nie - ta wojna doprowadzi do kolejnej wojny. Trzeba zrestartować ten proces; w czasie wojny nie robi się wyborów, a zwłaszcza w czasie wojny domowej, z którą mamy dzisiaj w tym ugrupowaniu do czynienia - podkreślił.
- A druga wersja jest taka - próbuję jakoś z kandydatkami nad tym pracować: doprowadzenie do tego, żeby kandydatki umówiły się na współprzewodniczenie tej partii - powiedział Hołownia. Zaznaczył, że nie odnajdzie się „ani w Polsce 2050 Pauliny Hennig-Kloski, ani w Polsce 2050 Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz”.
- To musi być Polska 2050 Pauliny, Katarzyny, Szymona i wszystkich tych, z którymi idziemy od sześciu lat - stwierdził.
Hołownia podkreślił ponadto, że w sytuacji „prywatyzacji” Polski 2050 przez frakcję Pauliny Hennig-Kloski bądź Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz opuści on ugrupowanie, ponieważ nie będzie to już Polska 2050 ani Szymona Hołowni, ani tych wartości, z którymi Polskę 2050 zakładał. Dopytywany, ile jest z nim „szabel”, czyli posłów go popierających, powiedział, że jest z nim „większość rządowa”, która efektywnie - jak stwierdził - stanowi liczbę 15-16 parlamentarzystów.
- Jest przy mnie skupiona grupa posłów, którzy patrzą na to wszystko, co się dzieje i podobnie jak ja nie wierzą, że można było ruch dobrych ludzi doprowadzić do tego piekła, które dzisiaj widzimy, do tego chaosu, który widzimy - powiedział. Wicemarszałek Sejmu podkreślił ponadto, że w tej chwili „absolutnie nie rozważa żadnego wychodzenia z koalicji (rządowej)”.
W ubiegły poniedziałek Rada Krajowa Polski 2050 zadecydowała, że do 31 stycznia zostanie powtórzona II tura wyborów w partii, w której zmierzą się: Pełczyńska-Nałęcz - minister funduszy i polityki regionalnej oraz Hennig-Kloska - minister klimatu i środowiska. Po raz pierwszy druga tura wyborów w Polsce 2050 odbyła się 12 stycznia. Głosowanie przeprowadzono online, z powodu problemów technicznych zostało ono unieważnione.
O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni w pierwszej turze wyborów ubiegało się pięcioro jej członków – oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski byli to także parlamentarzyści – Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk. Hołownia, obecny lider i założyciel Polski 2050, we wrześniu poinformował, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Później ogłosił, że stara się o funkcję Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. Ostatecznie na stanowisko to został wybrany były prezydent Iraku – Barham Ahmed Salih.
(iwo/ js/)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz