Okres po święcie Trzech Króli dawniej na Pomorzu zaczynał nowy czas - kuligów, maskarad, dworskich balów, ludowych zabaw.
Koniec "Godów" na Kaszubach rozpoczynał zimowy, czyli "biały" karnawał.
Do dziś powszechny jest tu zwyczaj odwiedzania domów przez młodzież przebraną za Trzech Króli. Ale kiedyś w okresie czasu od Nowego Roku do święta Trzech Króli i później panował zwyczaj chodzenia po wsiach z szopką, lub tzw. "herodami".
Herody to ludowe przedstawienie odgrywane przez grupy kolędników o treści związanej z fragmentem Ewangelii opisującej historię i śmierć króla Heroda Wielkiego.
- Z muzyką, śpiewem, kolędami, recytują wiersze, gdzieniegdzie dają przedstawienia o treści przeważnie biblijnej - pisała Bożena Stelmachowska w książce "Rok obrzędowy na Pomorzu". - Przebierają się chłopcy do tej akcji w białe koszule, twarze i ręce mażą sadzami, na głowę nakładają papierowe korony. Obnoszą „brantop" - (burczybas -red.), tj. rodzaj prymitywnego instrumentu muzycznego, czyli beczkę, której górny otwór obciągają skórą, jak u bębna. Przez otwór w skórze na środku wycięty przeciągają włosie, sterczące ku górze. Od czasu do czasu pociągają za skonstruowane tak struny, skutkiem czego „brantop" wydaje dość głośny, mrukliwy ton. Muzyka ta wtóruje kolędom, lub też innym piosenkom(...). Do grupy „trzech króli" przyłączają się pochody z niedźwiedziem, również i konie, cygany, diabły, górale oraz gwiazdor.
W dawnych czasach powszechnym zwyczajem było też urządzanie kuligów - jednak nie takich jak dzisiaj. Była to typowa zabawa dla przedstawicieli szlachty lub bogatszych gospodarzy, ale przedstawiciele ludu również brali w nich udział.
- Potrzebni byli wiejscy muzykanci, śpiewacy obrzędowi, a także czeladź obsługująca kulig - pisze Roman Landowski w książce "Dawnych obyczajów rok cały".
Kuligi polegały na tym, że kilku sąsiadów umawiało się, by odwiedzić innego - za miedzami. Na sanie pakowano rodzinę, służbę i ruszano w drogę.
- Odwiedzanego biedaka nieprzyzwoicie objadano do cna, pustoszono spiżarnię, potem zabierano go ze sobą, razem z rodziną i już razem zajeżdżano do następnego obejścia - pisze Landowski. - Tutaj znowu tańczono, balowano kilka godzin, by upatrzyć sobie kolejny adres. Niektórzy uciekali przed takimi intruzami do odległych krewnych, obyczaj zabraniał gościny bez udziału gospodarza.
Kuligom, zwłaszcza tym organizowanym przez bogatszych ziemian, towarzyszyły ogniska, sanna z pochodniami, a także polowania. Nierzadko uczestnicy zabawy przebierali się za maszkary. Jeśli dopisał śnieg, kuligi maszkar trwały od Trzech Króli do Matki Bożej Gromnicznej.
Późna jesień i zima, ze względu na brak pracy w polu, był czasem organizowania wesel na Kaszubach. Jak czytamy w książce przedwojennych etnografów Friedricha Lorentza, Adama Fischera, Tadeusza Lehr-Spławińskiego "Kaszubi. Kultura ludowa i język" - Kaszubi odbywali niegdyś wesela przed św. Marcinem.
- Dziś więcej w czasie po Trzech Króli do Zapust. Wesele kaszubskie odbywa się nieraz w czwartek, który to dzień także w wierzeniach ludu polskiego uchodzi za szczęśliwy, ale z wyjątkiem poniedziałku dozwolone są także inne dnie - pisali etnografowie w 1934 roku.
Więcej o zwyczajach przedślubnych i ślubach pisaliśmy tutaj:
[ZT]57375[/ZT]
[ZT]22841[/ZT]
Źródła:
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz