Zamknij

Dziecko spłonęło w kołysce! O czym 100 lat temu pisała Gazeta Kartuska?

M.Dz., źródło: polona. pl 16:38, 16.01.2026 Aktualizacja: 17:19, 16.01.2026
2 fot. źródło: polona.pl fot. źródło: polona.pl

Tragiczny pożar w Sierakowicach, koń przebity dyszlem w Kartuzach - o takich dramatycznych, a dziś niemal zapomnianych wydarzeniach pisała sto lat temu "Gazeta Kartuska". Właśnie do tych historii wracamy, rozpoczynając nowy cykl na naszych łamach.

Od ponad roku redakcja Expressu Kaszubskiego mieści się przy Placu Brunona w Kartuzach - w miejscu, gdzie działała reaktywowana w latach 90. Gazeta Kartuska. To miejsce ma swoją prasową pamięć, do której dziś ponownie sięgamy.

Historia Gazety Kartuskiej zaczęła się w 1922 roku, kiedy pismo założył Jan Bieliński, który wydawał je z synem Stanisławem do wybuchu II wojny światowej. Gazeta określała się mianem pisma "polsko-katolickiego" lub "niezależnym pismem społeczno-kulturalnym ziemi kartuskiej". Wówczas drukarnia i redakcja mieściły się w budynku przy ul. Dworcowej.

W zbiorach biblioteki cyfrowej Polona znajduje się bogate archiwum międzywojennych wydań Gazety Kartuskiej. Wydawnictwo nie było typowo lokalne - pisało o tym, co działo się w Polsce i na świecie.

Na jego łamach pojawiały się też krótkie, często poruszające wzmianki z miejscowości dzisiejszego powiatu kartuskiego - i na tym chcemy się skupić. W nowym cyklu będziemy przypominać, czym żyły przedwojenne Kartuzy i okolice, jakie dramaty poruszały mieszkańców, co ich niepokoiło, bulwersowało. Przedstawimy wycinki prasowe ciekawych, dramatycznych, niecodziennych wydarzeń. 

Zapraszamy do podróży w czasie do świata zapisanego na pożółkłych stronach dawnej prasy.

Dziecko spłonęło w kołysce

W wydaniu z 16 stycznia 1926 roku można przeczytać o tragicznym pożarze w Sierakowicach (oryginalna pisownia).

Żona Walerego Koszałki wyszła po sprawunki i pozostawiła niedaleko dobrze opalonego pieca żelaznego kołyskę z półrocznem dzieckiem. Gdy po niedługim czasie wróciła, znalazła kołyskę koszykową i dziecko spalone. Niech to będzie przestrogą dla matek, aby tak blisko pieca nie przystawiały kołysek.

Koń przebity dyszlem

W tym samym wydaniu czytamy również o dramatycznym zdarzeniu w Kartuzach. 

W poniedziałek wieczorem, kiedy autobus p. Borzestowskiego na szosie w pobliżu Gdańska mijał dwie furmanki, jadące w pobliżu autobusu, zawadził autobus rączką zamkową o konia jednego z woźniców. Koń przestraszony skoczył w bok i złamał dyszel, przyczem został dyszlem przebity. Po winno być przestrogą dla wszystkich woźniców, aby w przepisany sposób wymijali samochody, by uniknąć zderzenia. Niektórzy woźnice niestety jakby umyślnie nie skręcają, jak się należy, a kiedy zapóźno, wtedy narzekają 

Tragedia w Czaplach

Natomiast w wydaniu z 19 stycznia czytamy o wstrząsającym wydarzeniu w Czaplach 

Przed kilku dniami wydarzyło się tu wielkie nieszczęście. Parobek z folwarku Hoenego jechał z pola zbyt prędko wozem od mierzwy. Z powodu prędkiej jazdy spadły na skręcie trzy dziewczyny, przyczem 20 letnia Marta Szrederówna została przez głowę przejechana i poniosła śmierć, druga 18-letnia Anna Hejkówa przejechana została przez nogę, a trzecia odniosła lżejsze obrażenia. To skutek lekkomyślnej prędkiej jazdy, szczególnie na skręcie, a niemniej też niewczesnych żartów.

"Naganny zwyczaj urządzania ślizgawek"

Także w 1926 r. w Kartuzach mieszkańcy odczuwali skutki zimy. W wydaniu z 19 stycznia Gazeta Kartuska ostrzegała przed "nagannym i szkodliwym zwyczajem urządzania na chodnikach ślizgawek przez dzieci i jeżdżeniem saneczkami mimo zakazu policyjnego". 

W pierwszym rzędzie rodzice, a potem nauczyciele powinni dzieciom zakazać tego, bo spowodować to może nieszczęścia przed upadnięcie. Za dzieci odpowiedzialni są rodzice. 

Co ciekawe - redaktorzy uskarżają się na... śliskie chodniki, zwłaszcza przy budynkach urzędowych. 

Dział reklam i ogłoszeń - klasztorne piwo i nowy właściciel "Bazaru" w Sierakowicach 

Mnóstwo ciekawych informacji można wyczytać także w dziale reklam i ogłoszeń przedwojennej Gazety Kartuskiej. To źródło wiedzy o życiu mieszkańców Kaszub przed stu laty. 

Można dowiedzieć się z niego m.in. o tym, że Skład Bazar w Sierakowicach miał nowego właściciela. Alojzy Kaliszewski ogłaszał się tymi słowami:

Szanownej mojej klienteli i obywatelstwu Sierakowic i okolicy daję niniejszem do łaskawej wiadomości, iż z dniem 1-go stycznia 1926 r. nabyłem drogą kupna skład "Bazar" w Sierakowicach, który z dniem tym przyjąłem. Moją stanowczą zasadą "wielki obrót mały zysk" będę się nadal starał szanowną moją klientelę jak najsumienniej zadowolić (...). 

Browar Klasztorny z Kartuz zachęcał do kupna ciemnego piwa zwanego Urbock "w znakomitej pierwszorzędnie wywarzonej jakości, w sądkach i butelkach". Dał również ogłoszenie, że chce zakupić "cielną albo świeżomleczną krowę".

Reklamowano również mydło "Ergasta", które "piękna nadaje".

Różowe, młode, świeże oblicze, biała aksamitna, miękka skóra i świeża cera. To wszystko nadaje tylko prawdziwe mydło liliowo-mleczne "Ergasta'

Publikujący reklamę przestrzegał, aby koniecznie "zważać na nazwę "Ergasta", gdyż są bezwartościowe naśladownictwa".

Natomiast w samej siedzibie księgarni Gazety Kartuskiej można było zakupić także zasłony na lampy - "tak zwane abażury" oraz lichtarze, krzyże, kropidła i kropielnice. 

(M.Dz., źródło: polona. pl)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

:):)

2 1

Piękny kawałek historii.

18:00, 16.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Historia zatoczyła kHistoria zatoczyła k

1 0

Jak czytam o tym że przy urzędach ludzie narzekali na śliskie chodniki to na myśl przychodzi mi deptak w Kartuzach czyli mimo upływu całego wieku dużo się nie zmieniło

18:56, 16.01.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%