Zamknij

Jak chińska propaganda zareagowała na plany ograniczeń dla chińskich aut?

PAP 18:39, 02.02.2026 Aktualizacja: 19:23, 02.02.2026
Skomentuj Jak chińska propaganda zareagowała na plany ograniczeń dla chińskich aut?

Trwają prace dotyczące ograniczenia wjazdu pojazdów produkcji chińskiej na teren chronionych jednostek i obiektów wojskowych – przekazały PAP w połowie stycznia br. służby prasowe Ministerstwa Obrony Narodowej.

Jak podało MON, decyzja ma być podyktowana kwestią bezpieczeństwa informacji gromadzonych przez te pojazdy – nowoczesne samochody dysponują bowiem szeregiem różnego rodzaju czujników i kamer zbierających dane o lokalizacji samochodu czy jego bezpośrednim otoczeniu.

W niepowołanych rękach takie dane mogłyby posłużyć np. do tworzenia map jednostek, monitorowania ich otoczenia czy śledzenia żołnierzy.

Wytyczne dotyczące sposobów ochrony obiektów w związku z tym zagrożeniem polska Służba Kontrwywiadu Wojskowego wydała w ub.r.

Z informacji uzyskanych przez Polskie Radio wynika, że w najbliższym czasie szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła ma wydać rozkaz dotyczący zakazu wjazdu pojazdów chińskiej produkcji na teren jednostek wojskowych, a także np. parkingi przy jednostkach.

Data wejścia w życie rozkazu oraz dokładny zakres ograniczeń na razie pozostają nieznane.

Tym niemniej, jak wynika z analizy przeprowadzonej przez ekspertów NASK, sprawa jest mocno nagłaśniana w chińskich mediach propagandowych. W tamtejszych przekazach Polska przedstawiana jest jako marionetka USA, która wprowadza ograniczenia, wzorując się na Waszyngtonie.

Te – według Chin – mają być nie tylko szkodliwe i niesprawiedliwe, lecz również nieracjonalne. W chińskich publikacjach podkreśla się, że jeszcze w ub.r. w Polsce dotowano zakup elektrycznych aut, także chińskich. Pojawia się też argument, że iPhone’y mogą służyć do przekazywania danych służbom amerykańskim.

19 stycznia br. rzecznik chińskiego MSZ Guo Jiakun zapytany przez Polską Agencję Prasową o planowany przez polską armię zakaz wjazdu na tereny jednostek wojskowych produkowanych w ChRL samochodów elektrycznych zaapelował, żeby „Polska nie nadużywała pojęcia bezpieczeństwa narodowego, żeby nakładać ograniczenia na Chiny”.

Patrycja Krzyśpiak, analityczka ds. zagrożeń zewnętrznych specjalizująca się w NASK w zagadnieniach związanych z Chinami, powiedziała, że po tej wypowiedzi sprawa się rozniosła i pisały o niej niektóre z najważniejszych gazet w Chinach, np. Beijing Daily (Beijing Ribao), The Observer (Guanchazhe), Global Times (Huanqiu Shibao). – Produkowany przez nie przekaz był nie tyle antypolski, co – powiedziałabym – stanowił element przekazu antyzachodniego – oceniła ekspertka. Jak wskazała, skupiano się na przekazie, że kraje europejskie, a w tym przypadku Polska, wybierają jednak postawę antychińską.

Jak wyjaśniła analityczka, komunikaty z gazet, nie tylko tych wymienionych, bo było ich znacznie więcej, przeszły oczywiście w naturalny sposób do mediów społecznościowych. A tam były powielane przez różne kanały, w przypadku których trudno stwierdzić, czy są prywatne, czy tylko takie udają, by wzmacniać propagandowy przekaz. Co najważniejsze, o sprawie wypowiedział się również chiński kanał Russia Today.

– Rosyjskie kanały, które w chińskiej infosferze działają całkowicie legalnie, bardzo chętnie podłapują informacje, mogą stanowić „dowód” na wrogą, prowokacyjną postawę Polski – podkreśliła Krzyśpiak.

Ekspertka, zapytana o to, jak przy potępieniu postawy Polski uzasadniano słuszność podobnych, a wręcz dalej posuniętych ograniczeń w tym zakresie wprowadzanych przez Pekin od marca 2021 r., odparła, że tego w ogóle obywatelom Chin nie tłumaczono. – Wątpię, czy większość Chińczyków ma w ogóle świadomość, że Chiny mają takie obostrzenia u siebie i to od paru lat – oceniła rozmówczyni PAP.

Ekspertka podkreśliła, że często u nas błędnie formułuje się koncepcję chińskiej propagandy jako przekazu, który jest kierowany tylko przez Komunistyczną Partię Chin i przez Wydział Propagandy KC wyłącznie do ich obywateli, żeby – jak to się u nas przyjmuje – żyli w bańce informacyjnej.

To – jak tłumaczyła – nie do końca zgodne z prawdą. Ten mechanizm propagandy Pekinu działa też na inne kraje, np. żeby tworzyć korzystny przekaz pod wszelkiego rodzaju mniejsze lub większe posunięcia Chin na arenie międzynarodowej. Bo nie wszystko da się przeprowadzić drogą oficjalną.

– Stosowana jest tu metoda małych kroczków – dodała.

Jak wyjaśniła Patrycja Krzyśpiak, Polska jest obecna w chińskiej propagandzie wewnętrznej praktycznie od wybuchu wojny w Ukrainie.

– Znów wracamy do rosyjskich kanałów informacyjnych, ale należy pamiętać, że ta prorosyjska narracja propagandowa lub wręcz otwarcie dezinformacyjna, w której Polskę przedstawia się negatywnie, dla Chin jest po prostu korzystna, bo wzmacnia przekaz antyzachodni, w tym antyunijny i antynatowski – podkreśliła analityczka i dodała, że większość Chińczyków nie czerpie informacji ze wspomnianego wcześniej Global Times, tylko np. z Douyina (chińska wersja TikToka), Weibo czy Bilibili. Mają całą siatkę takich aplikacji, a tam – otwarcie i bardzo aktywnie – działa Russia Today, Sputnik czy siatki wydawałoby się powiązanych ze sobą kanałów, ponieważ powielają te same informacje. Na przykład o bezpośrednim zaangażowaniu Polski w konflikt w Ukrainie czy np. o „rusofobii” Polaków. Później dezinformację mogą podawać dalej również prywatne osoby.

– W ten sposób to się nakręca. Obraz Polski w chińskich mediach jest więc daleki od pozytywnego – podsumowała Patrycja Krzyśpiak.

W ocenie kolejnego rozmówcy PAP, Michała Bogusza, głównego specjalisty w Zespole Chińskim Ośrodka Studiów Wschodnich, w tym przypadku Chiny po prostu skorzystały z okazji, żeby obrzydzić Zachód w oczach swoich obywateli.

– Narracja, że wszystkie państwa chodzą na łańcuchu Waszyngtonu i szczekają, bo tak każe im Waszyngton, jest stara i utwierdzona w chińskiej propagandzie. Myślę, że w tym przypadku po prostu wypuścili przekaz oparty na starych, sprawdzonych kliszach. Wstawili tylko Polskę i samochody – tłumaczył ekspert.

Z jego obserwacji wynika, że Polska pojawia się w chińskich przekazach od czasu do czasu:

– Na przykład była taka narracja, że państwa Europy Wschodniej sprowokowały wojnę na Ukrainie, bo próbują ją wykorzystywać do załatwiania swoich spraw – wskazał analityk. Zastrzegł jednak, że w świadomości Chińczyków Polska przejawia się rzadko.

– To my mamy tendencję do wychwytywania każdej wzmianki o nas. Ale nie czarujmy się – nawet jeśli 30 milionów Chińczyków zobaczy jakiś wpis, to co to jest? – przekonywał Bogusz.

Jego zdaniem Chiny nie przykładają dużej wagi do tego, żeby ich przekazy propagandowe szeroko rozchodziły się na Zachodzie.

– Owszem, mają w Polsce swoje kanały propagandowe oraz całe grono blogerów. Tam te treści zostaną podchwycone i będą krążyć w ich „echo chamber”. Zawsze coś przeniknie dalej na platformy społecznościowe. Ale to odprysk, dodatkowy bonus, a nie cel sam w sobie. Chińska propaganda skupia się bowiem na odbiorcy krajowym – podkreślił specjalista OSW.

Jak dodał, wyjątek stanowi realizowana za granicą chińska koncepcja propagandy przez odbicie.

– Polega ona na sprowokowaniu pojawienia się w zagranicznych mediach określonej informacji. Zazwyczaj drętwej i niemającej szansy kogokolwiek przekonać. Ale to bez znaczenia. Pojawia się ona tylko po to, żeby propaganda krajowa mogła ją wykorzystać jako pretekst do przekazów adresowanych do własnego społeczeństwa – wyjaśnił Michał Bogusz.

Decyzja polskiego resortu obrony dot. ograniczenia wjazdu pojazdów produkcji chińskiej na teren chronionych jednostek i obiektów wojskowych wynika z obaw o bezpieczeństwo informacji. Inteligentne samochody posiadają ogromne możliwości zbierania danych, co stwarza duży potencjał do ich wykorzystywania w analizie wywiadowczej – powiedziała PAP Paulina Uznańska z Ośrodka Studiów Wschodnich.

W grudniu OSW opublikował raport pt. „Smartfony na kółkach”. Wynika z niego, że chińskie pojazdy wyposażone są w technologie łączności umożliwiające m.in. skanowanie otoczenia, geolokalizację, komunikację z infrastrukturą oraz świadczenie zdalnych usług w czasie rzeczywistym.

W marcu 2021 r. w Chinach wprowadzono zakaz wjazdu dla samochodów Tesla nie tylko na teren jednostek wojskowych, lecz również osiedli zamieszkanych przez personel wojskowy. W kolejnych latach zakazy te rozszerzano na wybrane budynki rządowe, centra technologiczne oraz kluczowe przedsiębiorstwa państwowe.

W 2024 r., po przejściu przez Teslę audytów bezpieczeństwa danych, złagodzono restrykcje, umożliwiając dostęp do niektórych terenów cywilnych. Ograniczenia dotyczą jednak nie tylko aut tego producenta. Od 2021 r. wszystkie zagraniczne koncerny motoryzacyjne muszą przechowywać dane zbierane w Chinach na lokalnych serwerach. Są też zobligowane do wgrywania map od chińskich dostawców. 

 

(gru/ bst/ mhr/)

(PAP)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%