W roku szkolnym 2025/2026 spór na linii Episkopat – MEN nie zakończył się. Biskupi sprzeciwiali się redukcji liczby lekcji religii i apelowali o wypisywanie dzieci z edukacji zdrowotnej. Zdaniem hierarchów decyzja o wyłączeniu z edukacji zdrowotnej modułu o zdrowiu seksualnym nie rozwiązała problemu.
Konflikt pomiędzy Konferencją Episkopatu Polski a Ministerstwem Edukacji Narodowej rozpoczął się w lipcu 2024 r. Ministra edukacji Barbara Nowacka podpisała wówczas rozporządzenie, zgodnie z którym lekcje religii i etyki mogą być organizowane w grupach międzyoddziałowych, a ocena z nich nie jest wliczana do średniej na świadectwie szkolnym.
1 września 2025 r. w życie weszło kolejne rozporządzenie. Od tego dnia lekcje religii i etyki odbywają się w wymiarze jednej godziny tygodniowo, bezpośrednio przed lub po obowiązkowych zajęciach edukacyjnych.
W kończącym się roku szkolnym biskupi wielokrotnie zabierali głos w sprawie zmian w organizacji lekcji religii. We wrześniu 2025 r. metropolita warszawski abp Adrian Galbas powiedział PAP, że wskazują one na lekceważenie „miejsca, jakie zajmują lekcje religii w szkole, a także nauczycieli i uczniów”. Podkreślił, że resort edukacji pozostawił zbyt mało czasu na przygotowanie materiałów dydaktycznych takich jak podręczniki do lekcji religii, tak by katecheci wiedzieli, jak mają zrealizować program nauczania w sytuacji, kiedy zamiast dwóch godzin lekcji religii będą mieli do dyspozycji jedną.
Na konferencji prasowej po zakończeniu 402. Zebrania Plenarnego KEP, które obradowało od 13 do 15 października 2025 r. w Gdańsku, przewodniczący Episkopatu abp Tadeusz Wojda zaznaczył, że w wyniku zmian wprowadzonych przez resort edukacji wielu nauczycieli religii znalazło się „w bardzo trudnej sytuacji”.
– Episkopat od samego początku chciał współpracować w tym temacie, dyskutować z ministerstwem edukacji, ale niestety nie było woli do tego, żeby (...) szukać jakiegoś porozumienia – stwierdził abp Wojda.
Do stanowiska biskupów odniosła się w listopadzie 2025 r. wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer. Jej zdaniem decyzja jest realizacją zobowiązania zawartego w programie wyborczym i jest w pełni akceptowana przez społeczeństwo.
- Ponad połowa Polaków chciała obniżenia liczby godzin religii z dwóch do jednej tygodniowo. Co więcej, 80 proc. Polaków chce, żeby ta lekcja była przed lub po innych lekcjach, tak żeby każdy uczeń był w szkole tyle godzin, ile musi, a nie siedział wtedy, kiedy inne dzieci mają religię (...). Realizujemy oczekiwania polskich obywateli, polskich rodziców. Jednocześnie robimy to, co racjonalizuje liczbę godzin - dodała.
W reakcji na wprowadzone przez MEN zmiany Stowarzyszenie Katechetów Świeckich przygotowało projekt ustawy „Tak dla religii i etyki w szkole”. Projekt zakłada dwie obowiązkowe lekcje religii lub etyki w tygodniu. Lekcje miałyby być obowiązkowe w przedszkolach, szkołach podstawowych i ponadpodstawowych, z wyjątkiem szkół dla dorosłych. Ocena z tych przedmiotów miałaby być umieszczana na świadectwie szkolnym, uwzględniana przy promocji do następnej klasy i wliczana do średniej ocen. Pod obywatelskim projektem ustawy podpisało się 500 tys. osób.
Pierwsze czytanie projektu odbyło się w Sejmie pod koniec września 2025 r. Za dalszymi pracami nad projektem opowiedzieli się wówczas wszyscy głosujący posłowie PiS, Konfederacji i PSL-TD, a także 8 z 28 głosujących posłów Polski 2050-TD. Decyzję Sejmu skomentował m.in. premier Donald Tusk, który ocenił, że przymuszanie do uczęszczania na takie zajęcia jest najgorszą możliwą drogą. Wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer stwierdziła wówczas, że projekt „ogranicza wolność rodziców, bo każe im obowiązkowo wskazać wyznanie dziecka, a dodatkowo zwiększa liczbę godzin religii i etyki do dwóch godzin”.
W maju br. nad projektem pochyliły się sejmowe Komisje Edukacji i Nauki oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Po przystąpieniu do rozpatrywania projektu Biuro Legislacyjne Sejmu zwróciło uwagę, że parlament pracuje obecnie nad innym projektem nowelizacji ustawy, co może powodować problemy natury technicznej. W związku z tym przewodnicząca posiedzeniu Krystyna Szumilas zarządziła przerwę do czasu otrzymania stanowiska rządu. Decyzja ta wywołała sprzeciw posłów PiS, którzy ocenili sytuację jako „skandaliczną”.
W odpowiedzi na wprowadzone przez MEN zmiany KEP zatwierdziła nową podstawę programową nauczania religii w szkole, która została zaprezentowana 4 grudnia 2025 r. Przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP bp Wojciech Osial wyjaśnił, że celem reformy jest dostosowanie wychowania religijnego do współczesnych wyzwań religijnych, kulturowych i społecznych. Nowa podstawa programowa ma odpowiadać na pytania uczniów m.in. o pochodzenie człowieka, relację nauki i wiary czy związki chrześcijaństwa z kulturą. Zmiana ma wejść w życie od 1 września 2027 r.
Spór na linii Episkopat – MEN w kończącym się roku szkolnym dotyczył także przedmiotu edukacja zdrowotna, który wszedł do szkół 1 września 2025 r. jako nieobowiązkowy. Z danych MEN wynika, że w zajęciach uczestniczyło w tym roku 920 925 uczniów, czyli około 30 proc. wszystkich uprawnionych.
Rodzice, którzy nie chcieli, by ich dzieci uczestniczyły w zajęciach, musieli złożyć do 25 września pisemną rezygnację dyrektorowi szkoły. Do rezygnacji zachęcało Prezydium KEP, które 14 maja 2025 r. wydało list pasterski w tej sprawie. Biskupi napisali w nim, że „w swej istotnej części przedmiot ten zawiera treści dotyczące tzw. zdrowia seksualnego, których celem jest całkowita zmiana w postrzeganiu rodziny i miłości”. Dodali, że „według założeń nowego przedmiotu uczniowie mają być od najmłodszych lat poddawani erotyzacji”.
28 sierpnia 2025 r. apel do rodziców, aby nie wyrażali zgody na udział dzieci w zajęciach z edukacji zdrowotnej, wystosowali także członkowie Komisji Wychowania Katolickiego KEP.
Negatywnie o edukacji zdrowotnej wypowiadali się poszczególni biskupi. Na konferencji prasowej po zakończeniu 404. Zebrania Plenarnego KEP w marcu 2026 r. przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP bp Wojciech Osial zaapelował, by decyzję o tym, czy dzieci będą uczestniczyć w lekcjach edukacji zdrowotnej pozostawić rodzicom, ponieważ niektóre treści przekazywane podczas tych zajęć „mocno dotykają przekonań światopoglądowych, religijnych i zasad etycznych i moralnych”.
9 kwietnia br. ministra edukacji Barbara Nowacka ogłosiła, że od nowego roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa dla wszystkich uczniów, ale o udziale w lekcjach dotyczących zdrowia seksualnego decydować będą rodzice lub sami pełnoletni uczniowie.
W odpowiedzi na tę decyzję MEN Komisja Wychowania Katolickiego KEP wydała specjalne oświadczenie. Według biskupów wyłączenie zdrowia seksualnego z obowiązkowych treści podstawy programowej edukacji zdrowotnej „nie rozwiązuje problemu”, ponieważ „zastrzeżenia dotyczą nie tylko tego obszaru wychowania, ale całej wizji człowieka, małżeństwa i rodziny”. Komisja wskazała, że seksualność człowieka powinna być ukazywana w perspektywie prorodzinnej, a nie wyłącznie jako indywidualny aspekt zdrowia oraz że należy ją przedstawiać w kontekście miłości małżeńskiej, odpowiedzialności i życia rodzinnego, podkreślając wartość oraz piękno rodziny.
W homilii wygłoszonej 2 maja br. podczas mszy św. z okazji uroczystości Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze przewodniczący KEP abp Tadeusz Wojda zaznaczył, że edukacja zdrowotna „jako przedmiot nieobowiązkowy cieszył się zaledwie 30-procentową frekwencją, ale to nie przeszkodziło, aby został wprowadzony jako obowiązkowy, podczas gdy na religię chodzi dzisiaj mniej więcej 70 proc. uczniów i nie jest obowiązkowa”. Zarzucił rządowi, że „wprowadzono ją bez zgody rodziców” i zaapelował o podjęcie dialogu w tej sprawie.
W odpowiedzi na słowa abp. Wojdy szefowa MEN Barbara Nowacka stwierdziła, że „w zeszłym roku Episkopat zarzucał, że część dotycząca zdrowia seksualnego jest nie w porządku, a do całej reszty nie mieli zastrzeżeń; mówili, że przedmiot jest potrzebny; jak dobrze, że młodzież dowie się o ważnych elementach życia, zdrowia, higieny”.
- Okazuje się, że nie chodziło o elementy zdrowia seksualnego, tylko o polityczną awanturę - oceniła Nowacka. Według szefowej MEN, „krytyka pokazuje, że (biskupi - PAP) nie wiedzą, co jest w podstawie programowej i nie rozumieją, jak potrzebna we współczesnym świecie jest rzetelna wiedza dostarczana przez nauczycieli”.
(iżu/ kcz/)
Vbngf08:40, 26.06.2026
Ktos tu napisal ostatnio ze afera w Szpitalu poludniowym to nie temat na lokalne media ,ale temat szkolnictwa to i owszem na exspresie sie pojawil
Śledczy09:18, 26.06.2026
To bardzo podejrzane, że interesujesz się tak bardzo aferami zboków różnego rodzaju.
Pewnie platfusy powołają specjalna komisję do zbadania sprawy biorąc za wzór powołaną przez episkopat "komisję do zbadania zjawiska pedofilii w kościele"
Ciemnogród09:10, 26.06.2026
Betonowy ciemnogród che powrotu do czasów mrocznego średniowiecza.
Jakie mają kompetencje, doświadczenie życiowe żeby wtrącać się i ingerować w funkcjonowanie państwa świeckiego?
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz