Tomasz Brzoskowski, wójt gminy Stężyca
Czasami decydujemy się na niestandardowe rozwiązania, ale dzięki temu nasza gmina się rozwija. A tego właśnie oczekują mieszkańcy i przedsiębiorcy - mówi Tomasz Brzoskowski, wójt gminy Stężyca.
- Kampania wyborcza ma oczywiście swoje prawa, ale uspokajam: sytuacja jest jak najbardziej stabilna. Zwracam uwagę, że jak każda gmina podlegamy kontroli organów nadzoru takich jak chociażby Regionalna Izba Obrachunkowa. Nasze finanse są więc stale oceniane i weryfikowane, więc naprawdę nie ma powodów do jakiekolwiek niepokoju. Jedyne co może robić wrażenie to kwoty, bo nasz budżet urósł w ostatnich latach i lada chwila przekroczy 140 mln zł.
- Żeby się rozwijać, budować sale sportowe, szkołę, przedszkole, drogi, staramy się sięgać po różnego rodzaju dotacje. W tej chwili mamy już decyzji na kwotę około 35 mln zł. Ale każda dotacja to zaledwie część kwoty potrzebnej do wykonania danej inwestycji. Musimy więc mieć własne środki lub sięgnąć po kredyt. Pamiętajmy, że w ostatnich latach mocno okrojono dochody samorządów chociażby z tytułu PIT i CIT. To oznacza, że aby się rozwijać i inwestować, musimy sięgać po dotacje, a czasami na wkłady własne - po pożyczki. A robimy to przecież tylko po to, żeby zrealizować przedsięwzięcia ważne dla mieszkańców.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/bu_L7H99NcU?si=jAun5m-It6yXuH9N"}
- Na przestrzeni ostatnich lat mieliśmy wiele przetargów, w których nie pojawił się żaden oferent. To się po prostu zdarza. W tym przypadku chcieliśmy uzyskać kredyt w wysokości 16 mln zł, który ma być przeznaczony na cele inwestycyjne. Teraz już posiadamy informację, że kilka banków interesuje się naszą ofertą.
- Taki model finansowania wynika z prostego faktu: musieliśmy w krótkim czasie wykonać ważne inwestycje. Chodziło o dwie sale sportowe: w Klukowej Hucie i Kamienicy Szlacheckiej, rozbudowę skrzydła szkoły, budowę remizy OSP w Gołubiu czy modernizację remizy OSP w Kamienicy Szlacheckiej. Aby szybko wykonać te zadania powołaliśmy spółkę gminną, która zajęła się realizacją inwestycji. Takie rozwiązanie pozwoliło nam odzyskać około 9 mln samego podatku VAT oraz pozyskać 4 mln zł dotacji. Ponadto mamy możliwości odliczania kosztów od utrzymania budynków. Ale musieliśmy również posiłkować kredytem w ramach Polskiego Ładu. Jest to specjalna linia finansowa, w ramach której dodatkowym zabezpieczeniem jest hipoteka. Stąd takie zapisy w księgach wieczystych. To nie jest nic kontrowersyjnego. Zwracam uwagę, że bardzo często wójt czy burmistrz gminy, przy różnego rodzaju dotacjach czy dofinansowaniach w ramach Programu Obszarów Wiejskich musi podpisać np. weksel in blanco. Tutaj nie ma weksla, a jest hipoteka. Radnym zostało to wszystko przedstawione i mieli świadomość modelu działania, który przyjęliśmy.
- To nie wchodzi w grę. Z prostego powodu: spółka w całości należy do gminy. Zaś spłata zobowiązania zapisana jest w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Tak naprawdę więc to gmina jest gwarantem spłaty takiego zobowiązania. To skomplikowany model finansowy, ale jak najbardziej zgody z prawem. Czasami trzeba sięgać po nowatorskie rozwiązania, żeby po prostu pójść do przodu. Mieszkańcy mają określone oczekiwania. Często mówią o potrzebach, ale nie pytają czy gmina ma na dany cel pieniądze. Po prostu trzeba działać.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/RpYwY7_FAQg?si=zpflBYBvC1na_7P5"}
- W stosunku do budżetu gminy, po kolejnych zmianach nasze zadłużenie wynosi w tej chwili około 33 proc. To bardzo bezpieczny poziom dający też spore możliwości. Nasze Gminne Przedsiębiorstwo Komunalne za chwilę "wyzeruje" swoje zobowiązania. Spółka Inwestycje Gminne ma przez sobą jeszcze kilka lat spłaty zobowiązań. Wedle moich szacunków w 2027 roku będziemy generować nadwyżkę budżetową. Jak to możliwe? Spodziewamy się dużego napływu prywatnych inwestycji. To w zasadzie już się dzieje. Mówimy tutaj o dużych firmach, które lokując zakłady na naszym terenie dadzą gminie miejsca pracy i wpływy podatkowe. Przed nami także poważne inwestycje. Staramy się o 40 mln zł dotacji na budowę biogazowni. To przedsięwzięcie da gminie niezależność energetyczną, a mieszkańcom docelowo także obniżkę cen śmieci, które będziemy po prostu sami zagospodarowywać.
- Wokół Raduni narosło w ostatnim czasie wiele mitów. W tej chwili przeznaczamy na klub niecałe 2 proc. budżetu. To około 2,3 mln zł. Zabiegamy jednak o sponsora strategicznego. Tak naprawdę już na tym poziomie, przy wsparciu sponsora strategicznego oraz sponsora II ligi, taki klub może nawet generować przychody. Docelowo myślę, że gmina będzie dotowała Radunię, ale w bardzo ograniczonym zakresie.
- To trudne pytanie, bo dumny jestem z wielu rzeczy. Ale myślę, że bardzo udała nam się gminna biblioteka. To naprawdę wspaniałe miejsce i świetnie zaprojektowany obiekt. A to z czego nie jestem zadowolony... cóż, chyba z tego, że w ostatnich latach gminy musiały tak bardzo mierzyć się z obniżką swoich dochodów. To bardzo nam skomplikowało sytuację, wiele gmin popadło w kłopoty, musiało ograniczyć rozwój.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/t0H3p2Cxr00?si=siiqeM9_iTrIJogC"}
- Gmina Stężyca to doskonałe miejsce do zamieszkania. Przybywa nam mieszkańców, mamy 100 proc. terenów objętych planami zagospodarowania, co ułatwia budowę domu, czy firmy, do tego darmowe przedszkola, perspektywy pracy, a poza tym od 6 lat nie podnosiliśmy podatków. Stale inwestujemy w infrastrukturę i się rozwijamy. Dlatego ze zdumieniem przyjąłem słowa mojego kontrkandydata, który zapowiadał konieczność wprowadzenia cięć i ograniczeń. A przecież musimy wybudować przedszkole w Gołubiu, musimy budować drogi, czy rozbudowywać kanalizację, bo takie są dzisiaj wymogi i tego po prostu oczekują mieszkańcy.