Kiedy Wania Priekrasnyj przemierzał rozklekotanym autobusem spółdzielni ?Daremnyj Trud? dwudniowy szlak do wymarzonego Arteku z miną coraz bardziej zasmuconą wsłuchiwał się w słowa Kulturalno-Oświatowego powtarzającego z równie słabnącym wciąż przekonaniem: ?eto wsio nasze?. Te dziesiątki kilometrów kukurydzy Sowchozu ?Krasnaja Zwiezda?, i te dymiące na horyzoncie kominy fabryki broni imienia Feliksa Edwardowicza Dzierżyńskiego, i te ogromne sterty siana Kołchozu ?Pobieda Komunizma?...
Kiedy po raz chyba setny usłyszał ?eto wsio nasze? poczuł ciarki przebiegające po plecach; z zamyślenia wyrwało go odkrywcze spostrzeżenie. Odgadł nagle ? a nawet zupełnie niechcący - przyczynę swojego zasmucenia.
h3. ?Eto wsio nasze?
Oto w odpowiedzi na powtarzaną mantrę jego przekorna dusza postawiła ciąg dalszy tego pytania: ?eto wsio nasze, a co jest MOJE?? Ze łzami w oczach popatrzył na szmaciany węzełek, w który mu matka zawiązała podkradzione dziadkowi dwie pary zapasowych onucy, garść sucharów z podsuszonego przezornie, żeby w drodze nie spleśniał, chleba i zdjęte znad jego łóżka, oprawione w dębowe ramki portrety Towarzysza Lenina i Towarzysza Stalina.
Autobus podskoczył na wybojach dróg Krasnoarmiejskiej Obłasti, wzrok Wani mimochodem wrócił na zadymiony przez fabrykę FED horyzont, a Kulturalno-Oświatowy wyrecytował po raz bodaj sto pierwszy: ?eto wsio nasze?. Istotnie. Czyż nie przyjemniej porozglądać się po okolicy i radośnie pomyśleć o tym, że to wszystko rzeczywiście jest nasze? Na szarej ścianie kołchozowego bloku, pod którym grupka komsomolców stała w szeregu na jakimś apelu, dumnie powiewała płachta z napisem: ?Pracując dla kraju pracujemy dla siebie?.
h3. Do Arteku jedzie się poszaleć
- Może kiedyś zostałbym Kulturalno-Oświatowym ? pomyślał. - Jemu portrety Towarzysza Lenina i Towarzysza Stalina wozi Kwaterunkowo-Gospodarczy. Suchary na drogę przygotowuje mu Aprowizacyjny, onuce dostaje co drugi miesiąc nowe, z przydziału dla zasłużonych i weteranów... Dobrze jest być kimś w moim ukochanym Sowieckim Sojuzie...
Za węgłem tego samego bloku kolejna płachta z napisem: ?Naród z Partią ? Partia z Narodem!?
- ?Moje ljubimoje otczestwo? ? wyrecytował w myślach z pewnym trudem - na trzecią ścianę bloku już pomysł mam. Kulturalno-Oświatowemu nie zdradzę, bo recytowałby jako własny. Po powrocie, jeżeli Komsomoł nie uchwali jakiegoś czynu społecznego dla uczczenia rocznicy Wielkiej, Socjalistycznej... Tfu! Jak to: nie uchwali? Oczywiście, że uchwali! Jednak na Kulturalno-Oświatowego muszę się jeszcze trochę postarać... ?? ?Czieriez Komsomoł do Komunizma? ??. Hm??? Wykaż się, człowieku, odrobiną inteligencji. A swoją drogą ciekawe, czy w tym Arteku kartofle będą chociaż okraszone skwarkami? Miasto, podobno, luksusowe... A onuce, powiem, że mi ukradli. Przecież się zdarza... Kupię sobie landrynki. Nawet takie w pudełku. W końcu do Arteku jedzie się poszaleć i poszpanować. ?Sojuz nieruszimyj, respublik swobodnych...?
----------
John Freeman już w pierwszych minutach po starcie DC-9 z rozkoszą oddał się nudzie spoglądając na malejące w dole nitki autostrad i skupiska świateł wyznaczających leżące przy autostradach miasta. W godzinę po zmroku będzie lądował w swym ulubionym Cape Coral na Florydzie.
h3. Pomysł dziadków
Urocza stewardessa podała tradycyjnego na tej linii drinka Miami Beach, ale John był już myślami w swojej hacjendzie. Żadnych klientów, żadnych petentów, żadnych rachunków, kontraktów, projektów, analiz... Przy kei ulubiony jacht, na kanapie równie jak on znudzona żona rozkosznie pachnie...
- Piękny jest mój kraj ? pomyślał. ? Świetny mieli pomysł dziadkowie, by opuścić ziemię przodków i zaczynać od zera gdzieś za bezkresnym oceanem. Szkoda, że dziś władze ograniczają imigrację: praca staje się droższa, przez co drożeją produkty, a droższych produktów można sprzedać mniej...
Tfu! Ocknął się z odruchowego nawracania do biznesu. Wyjął z walizki skórzany portfel, a z niego kilka pożółkłych już, starych fotografii wywołanych w melancholijnej sepii. Za foliowym okienkiem portfela lśniły dwie złote obrączki. Obrączki, które dziadek zakupił już na amerykańskiej ziemi w dwudziestą rocznicę swojego małżeństwa zawartego jeszcze na ziemi przodków.
h3. Ameryka to twój kraj
Popatrzył na ojca, który na zdjęciu był jeszcze nastoletnim młokosem i, jak zwykle, wspomniał jego słowa: ?w razie biedy Jasiu ? tak go nazywał z Polska - skorzystaj z tego co ci zostało po dziadkach i pamiętaj zawsze, że Ameryka to twój kraj ? pracując dla siebie pracujesz dla kraju?.
Ostatni rok przepracował, jak zwykle zresztą, ofiarnie. Szkoda tylko, że w Cape Coral nie może poleniuchować nieco dłużej. Stary ojciec nie powinien być pozostawiany sam, brat nie może się dłużej jego dziećmi zaopiekować niż te 10 dni, kogoś trzeba znaleźć do warsztatu, bo Meksykanie uciekli na farmy z obawy przed Urzędem Imigracyjnym...
?Good evening ? z zamyślenia wyrwał go z dawna znany, ciepły głos współrodaka ? Stach Niekrasow, właściciel firmy Floryda Fly wita państwa w swoich gościnnych progach. Na półwyspie temperatura....?
- Udało się Saszy, nie ma co. Muszę przypomnieć mojemu Peterowi, żeby jeszcze raz rozważył sprzedaż paru autobusów, wynajem ? jak niegdyś Sasza ? dwóch samolotów i otwarcie linii Jackowo ? Las Vegas. ?Pietia Fly?...Hm?? Nawet fajnie brzmi. Może na zachętę dam mu te dziadkowe obrączki: na wypadek plajty. A może to słowa ojca załączone do tych obrączek były prawdziwym kapitałem...
Shit!
?...życzymy państwu miłego wypoczynku. Cieszymy się, że dokonaliście Państwo dobrego wyboru?.
Jakoś trudno oderwać myśli od obowiązków.
- Przecież, do Diabła, od wylotu miałem już tylko leniuchować. Turkusowa woda kanałów i Zatoki Meksykańskiej, Miami Beach w kokpicie starego, poczciwego jachtu ?Svoboda?... Dzięki ci, Boże, za te piękne dary, za dziadków, rodziców, za hacjendę...
----------
Pamiętając, że powtórki nie będzie, dokąd chciałbyś podróżować, człowieku?
Czy ? jak Freeman ? ku tej SWOJEJ hacjendzie,
Czy ? jak Wania ? do SWOJEGO Arteku?
Michał Marusik
*Informacje na temat działalności kartuskiego koła UPR znajdziesz "tutaj":http://upr.kartuzy.pl/*