Prezes Spółki Komunalnej Żukowo podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej wyjaśnił, skąd wzięły się drastyczne podwyżki opłat za wodę i ścieki. Nie brakło przytyków do poprzednich władz za nierozwiązanie problemu związanego z brakiem oczyszczalni ścieków. Burmistrz Mariola Zmudzińska zapewniła, że wkrótce przedstawi plany związane z lokalizacją tej inwestycji.
Od 11 lutego w gminie Żukowo obowiązuje nowa opłata za wodę i ścieki. Informowaliśmy już, że w przypadku gospodarstw domowych cena wody wzrośnie o około 23,5 proc. zaś opłata za odbiór ścieków o około 48,1 proc.
Spółka Komunalna Żukowo wyjaśniała, że taryfy za wodę i ścieki przygotowano na podstawie rzeczywistych i prognozowanych kosztów funkcjonowania całego systemu, w tym m.in.: kosztów pracy przepompowni, zużycia energii elektrycznej i utrzymania odpowiedniego zaplecza i infrastruktury. Zostały sprawdzone i zatwierdzane przez niezależny organ regulacyjny - Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie.
Ale wysokość opłat, niezrozumiały dla wielu podział na wiele różnych grup taryfowych oraz tak późna informacja o wprowadzeniu podwyżek spotkała się z oburzeniem wśród mieszkańców. Podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej przyczyny podwyżek tłumaczył Adam Werbowy, prezes Spółki Komunalnej Żukowo.
Podkreślał, że w gminie Żukowo stawki te nie zmieniały się od 2021 roku - od tego czasu nastąpił znaczny wzrost kosztów: energii, zatrudnienia itp. Jedną z głównych przyczyn podwyżki jest też brak własnej oczyszczalni ścieków dla gminy Żukowo. Korzysta ona z tranzytu do Oczyszczalni "Wschód” w Gdańsku.
Przedstawił też konkretne wyliczenia. Wskazał, że koszt za tranzyt ścieków jest dwa razy większy niż 5 lat temu - wzrósł z 5,6 mln zł do 10,3 mln zł. Wyjaśnił, że koszt systemu ściekowego w gm. Żukowo pochłania rocznie 15 mln zł, z czego 5 mln zł to koszty własne systemu, a 2 mln zł dopłacane były dotąd ze środków własnych SK Żukowo.
- Korekta taryfy ma na celu zbilansowanie systemu i przywrócenie jego stabilności finansowej - mówił Adam Werbowy. - Brak aktualizacji taryfy to narastająca strata systemu, ograniczenie środków na remonty, zagrożenie dla ciągłości usług. Taryfa nie jest instrumentem dochodowym, jest mechanizmem bilansującym system.
Podkreślał, że wzrost liczby mieszkańców w gminie Żukowo automatycznie wiąże się ze wzrostem odprowadzanych ścieków. Wyjaśniał, że potrzebne są remonty sieci, ważna jest retencja wód opadowych, modernizacja Stacji Uzdatniania Wody czy poprawa efektywności energetycznej. Wskazywał na przestarzałą infrastrukturę, która pochłania koszty.

Burmistrz Mariola Zmudzińska również podkreślała, że podwyżki były konieczne.
- To nie jest kwestia życzenia ani burmistrza ani prezesa, ale dane oparte na wyliczeniach z lat 2022-2024. Na opłaty wpływa wiele elementów. Nie mamy nic do ukrycia, widzimy, że tej wody jest za mało w gminie i chcemy to rozwiązać. Są składane wnioski na nowe Stacje Uzdatniania Wody. Większość gmin sąsiednich posiada też oczyszczalnie ścieków i jest bardziej samodzielna, my takiej nie posiadamy i jesteśmy związani umową partnerstwa z Gdańskiem. Tych kosztów związanych z przyrostem liczby mieszkańców jest bardzo dużo - powiedziała.
Zdaniem burmistrz modernizacja punktu zlewnego przy PSZOK-u nic nie dała.
- Przyrost liczby mieszkańców i brak kanalizacji powoduje, że konieczność zrzutu ścieków przez wozy asenizacyjne jest jeszcze większa. Spółka pracuje nad rozwiązaniem tych problemów, chociażby częściowo, dopóki nie zrealizujemy kluczowych inwestycji - powiedziała.
Głos zabrali też radni. Wojciech Kankowski, były burmistrz, a obecnie radny, przedstawił stanowisko Klubu Kaszubskie Zrzeszenie Wyborcze.
- Informacje o zmianie stawek za wodę i ścieki zostały ogłoszone na kilka dni przed ich obowiązywaniem. Decyzja ta, zatwierdzona przez Wody Polskie, została przedstawiona przez spółkę i urząd bezrefleksyjnie, jakby spadła na nas z Wód Polskich. A skąd się wzięła? To przecież Spóła Komunalna Żukowo wnioskowała o nową, podwyższoną taryfę - mówił.
Przedstawił szereg pytań, m.in. jaki był powód wycofania wniosku taryfowego przygotowanego w 2024 r., który zakładał wzrost stawek w oparciu o realia społeczno-gospodarcze. Pytał również, kto i za ile przygotował wniosek taryfowy, a także czy przeprowadzono negocjacje z miastem Gdańsk oraz czy przeprowadzono identyfikację dostawców ścieków z przekroczonymi normami zanieczyszczeń.
- Czy gwałtowny wzrost liczby dyrektorów i kadry administracyjno-promocyjnej odbywa się kosztem mieszkańców poprzez tak gwałtowny wzrost cen za podstawowe dobra cywilizacyjne? Wyrażamy sprzeciw wobec takich działań. Żądamy rzetelnej kalkulacji kosztów. Ceny podstawowych usług nie mogą być źródłem łatwego łupu na rozdmuchaną machinę biurokratyczną w Spółce Komunalnej Żukowo. Od burmistrza żądamy pełnej kontroli właścicielskiej - powiedział.
Tomasz Niklas pytał - dlaczego wcześniej nie powstała nawet koncepcja budowy oczyszczalni ścieków. Wskazywał również na koszty zatrudnienia nowych dyrektorów w Spółce Komunalnej.
- Kiedy my jako radni poznamy nowy plan rozwoju wodno-kanalizacyjnego gminy? - pytał.
Maciej Pająk zwrócił natomiast uwagę, że informacje o podwyżce zostały ogłoszone za późno - tuż przed datą wprowadzenia stawek.
Wojciech Kankowski wyjaśniał, że ze względu na sytuację formalno-prawną nie była możliwa inwestycja we własną oczyszczalnię ścieków. Mówił o dużych obwarowaniach środowiskowych oraz o dodatkowym zatrudnieniu osób, które miałyby pracować w takim zakładzie. Wyjaśnił, że kiedyś gmina brała pod uwagę wybudowanie oczyszczalni na terenie byłych zakładów drobiarskich.
Prezes Adam Werbowy nie omieszkał wytknąć byłemu burmistrzowi braku działań w celu rozwiązania tego problemu.
- Dobrze pan wiedział za swojej kadencji, że tak będzie. Brał pan pod uwagę inną lokalizację budowy oczyszczalni? Zapoznał się z mapą, gdzie płynie Strzelenka, gdzie kończy sie okres ochronny wód? - pytał. - Rura tranzytowa jest rurą stalową, która ma dziś 32 lata. Co pan zrobił w tym temacie?
Wojciech Kankowski był wyraźnie zdenerwowany tymi pytaniami. Wyjaśnił, że czynione były analizy w celu budowy nowego kolektora.
Prezes spółki poinformował, że plan rozwoju wodno-kanalizacyjnego niedługo zostanie przedstawiony radnym, także pod względem inwestycji w infrastrukturę krytyczną. Pokazana zostanie również koncepcja lokalizacji planowanej oczyszczalni ścieków.
- Dowiecie się państwo o lokalizacji SUW-ów, o rozwiązaniu problemów z wodą. Trzeba to rozwiązać. My przyszliśmy rozwiązywać te problemy. Wówczas zobaczycie fachowość zatrudnionych pracowników i kierowników - mówił Adam Werbowy.
Burmistrz Mariola Zmudzińska zarzuciła poprzednikom, że z premedytacją "zostawili" jej problem związany z kwestią infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Wskazywała także na wcześniejszy brak - według niej należytej kontroli nad spółką.
- Nadzór nad spółką jest teraz lepszy. Gmina się rozrasta, a chcecie, aby urząd i spółka były na etapie sprzed 30 lat. Pewne zmiany są wprowadzane w bólu, bo to ból braku zmian przez dziesięciolecia - podkreśliła. - My gigantyczna gmina, nie mamy własnej oczyszczalni ścieków! Od lat był brak kontroli nad przedsiębiorstwami odbierającymi ścieki. My dziś próbujemy rozwiązać ten problem.
Pytania radnych i sołtysów o powody podwyżek i dalsze plany spółki zdominowały pierwszą część sesji. Adam Werbowy zobowiązał się, że na część z nich odpowie na piśmie.
0 0
Zróbmy tą oczyszczalnie na zakładach drobiarskich i po kłopocie. Pasuje mi
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz