Gdyby optymizm miał cztery łapy, długie uszy i wiecznie merdający ogon, bez wątpienia byłby Cavalierem. To pies, który został zaprojektowany (najpierw przez naturę, potem przez brytyjskich monarchów), aby kochać, być kochanym i grzać kolana swoich właścicieli w mroźne, angielskie wieczory. To nie jest po prostu pies – to styl życia oparty na niekończących się sesjach głaskania i spojrzeniach, które skruszą nawet najtwardsze serce.