Zamknij

Pomieczyno. Rodzina Kolpinga pilnuje pamięci o Marszu Śmierci KL Stutthof

nadesłane/Rodzina Kolpinga 18:15, 29.11.2025 Aktualizacja: 18:28, 29.11.2025
1 fot.mat.pras./Rodzina Kolpinga w Pomieczynie fot.mat.pras./Rodzina Kolpinga w Pomieczynie

Na Kaszubach pamięć jest czymś więcej niż wspomnieniem — to część tożsamości. W Pomieczynie od lat pielęgnują ją członkowie Rodziny Kolpinga, wspólnoty, która łączy troskę o lokalną historię z inicjatywami na rzecz mieszkańców.

Zainspirowana nauczaniem bł. Adolfa Kolpinga — niemieckiego księdza, którego beatyfikował św. Jan Paweł II — wspólnota na nowo odkrywa swoją siłę i zdolność do działania. Kościół w Pomieczynie stoi na trasie Marszu Śmierci więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof. W 1945 roku kolumna wycieńczonych ludzi została tu zamknięta — głodna, często umierająca, pozbawiona nadziei.

Mieszkańcy, mimo strachu i niemieckich represji, przynosili im jedzenie, próbowali pomóc, a nawet pomagać w ucieczkach. Dziś kolejne pokolenie mieszkańców wsi nosi w sobie relacje swoich babć i dziadków.

- Chcieliśmy ocalić tę historię, zanim przeminie z ostatnimi świadkami - mówi Mariola Litwin-Zinke, jedna z osób zaangażowanych w dokumentowanie pamięci. - Z tej potrzeby powstała książka „Stutthof idzie”, zebrana i opracowana przez członków Rodziny Kolpinga. Mamy pomysł na jej udostępnienie w formie e-booka, by każdy mógł poznać dramat i heroizm tamtych
dni – wtrąca ks. Henryk Zieliński, Prezes Rodziny Kolpinga w Pomieczynie.

Pamięć o Marszu Śmierci jest dziś jednym z najważniejszych elementów lokalnej tożsamości Pomieczyna — dba się o nią z dumą i poczuciem obowiązku wobec poprzednich pokoleń. Jednak życie parafii to nie tylko historia. Kilka lat temu pojawiła się potrzeba, by równie uważnie zadbać o to, co „tu i teraz”: o relacje, zaangażowanie i poczucie bliskości między mieszkańcami.

To właśnie z tej troski — narodziła się w 2015 roku Rodzina Kolpinga w Pomieczynie. Pomysł zrodził się podczas rozmów w czasie rekolekcji parafialnych, a inspiracją były doświadczenia kolpingowe z Łeby, o których opowiedział ks. Zenon Myszk. Tak zaczęła się wspólnota, która z czasem stała się jednym z najaktywniejszych środowisk w parafii.

To wystarczyło, by wiosną zebrała się grupa osób gotowych działać. Wkrótce okazało się, że mieszkańcy szukali takiego miejsca — przestrzeni, która nie tylko modli się razem, ale także działa, organizuje i integruje.

Wspólnota od razu zaczęła żyć. Powstał cykl edukacyjny „My bliżej świata, świat bliżej nas”, w ramach którego gościem był m.in. znany podróżnik Romuald Koperski. Od lat odbywają się spotkania opłatkowe, wyjazdy integracyjne i wycieczki, także te współfinansowane z projektów gminnych. Jedna z pierwszych wypraw — śladami Jana Pawła II — zgromadziła mieszkańców, którzy od dawna nie mieli okazji wyjechać razem, porozmawiać, pobyć w swoim gronie.

Z czasem działania zaczęły obejmować zarówno dzieci, jak i dorosłych — bo w Pomieczynie kolpingowa idea ma łączyć, a nie dzielić.

Członkowie wspólnoty przyznają, że na początku wielu myślało, iż Kolping to wyjazdy i projekty. Z czasem okazało się, że jest w tym dużo więcej.
„To nie jest tylko turystyka czy dotacje. Trzeba coś od siebie dać, z kimś się spotkać, komuś pomóc. Wtedy to działa — i zaczyna przyciągać innych” — podkreśla Paweł Brzeczkowski, jeden z mieszkańców.

To właśnie ta postawa sprawiła, że wokół Rodziny Kolpinga pojawili się nowi ludzie, a działania stały się coraz odważniejsze i bardziej potrzebne. W Pomieczynie nie chodzi o wielkie gesty — ale o konsekwentną, małą pracę, wykonaną razem.

Kaszubskie tradycje, troska o rodzinę, pamięć o historii, poczucie odpowiedzialności za drugiego — to elementy, które przewijają się w każdym działaniu wspólnoty. Członkowie mówią wprost: to, co robią, jest zakorzenione w wierze i w przekonaniu, że warto żyć według ideałów.

- Gdyby nie wiara, nie wiem, czy dalej byśmy tak działali. To nasz fundament” - podkreślają. - Ta wiara nie jest jednak abstrakcją. Przejawia się w prostych gestach — odwiedzinach, telefonach, rozmowach, towarzyszeniu. W dostrzeganiu, że ktoś może potrzebować wsparcia. W odwadze, by „wyjść z domu” i zrobić coś dla innych.

Rodzina Kolpinga w Pomieczynie to dziś nie tylko strażnicy pamięci i organizatorzy wydarzeń. To przede wszystkim ludzie, którzy potrafią jedno: spotkać się i działać razem. W świecie, w którym coraz częściej brakuje czasu na relacje, ta zdolność jest bezcenna.

Wspólnota wciąż się rozwija i zaprasza kolejne pokolenie — młode rodziny, osoby z doświadczeniem, wszystkich, którzy chcą wnieść choćby małą część siebie. W Pomieczynie nikt nie mówi o wielkich planach — bo wiedzą, że najważniejsze rzeczy buduje się spokojnie, cierpliwie i z sercem.

Artykuł powstał w ramach projektu „Rozwój sieci Dzieła Kolpinga”, realizowanego przez Związek Diecezjalny Dzieła Kolpinga Diecezji Pelplińskiej i sfinansowanego przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu „Moc Małych Społeczności”.

(nadesłane/Rodzina Kolpinga)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

Katolik Katolik

1 0

Jak to możliwe żeby nasz polski papież mógł beatyfikować niemieckiego księdza ? Szok, szok i niedowierzanie !!!

18:57, 29.11.2025
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%