Zamknij
REKLAMA

Tajemnicze zjawiska na kartuskich jeziorach badał sam przeor zakonu

10:56, 30.06.2020 | W.D.

fot.archiwum/W.D.

W 1746 roku ówczesny przeor kartuskiego klasztoru Jerzy Schwengel osobiście, w towarzystwie rybaka oraz dwóch pomocników wyruszył, by zbadać tajemnicze zjawiska, do których miało dochodzić w stawach i jeziorach, a o których mówiono w całej okolicy. Przebieg tych badań został przez niego opisany w liście do Towarzystwa Przyrodniczego w Gdańsku.

Kartuskie jeziora mają swoje tajemnice - tak przynajmniej uważano w XVIII wieku. W zbiorach kartuskiej Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej można znaleźć publikacje, dotyczące zjawisk, których zbadania podjął się sam przeor klasztoru Kartuzów.

Wędrująca wyspa

Dziwne zjawiska zauważyli rybacy pracujący przy hodowli ryb prowadzonej na potrzeby zakonu. Na obniżeniu terenu zwanym Sadliska, w odległości około 3 km od zabudowań klasztoru założono staw rybny. To co działo się przy okazji prowadzonych tam prac komentowano w całej okolicy przypisując zjawiskom działania nieczystych mocy. 

"(...)Podczas napełniania niecki wodą oderwał się z jej dna rozległy płat gruntu wraz z porastającymi go drzewami i krzewami, tworząc pływającą wyspę, która przy silnym wietrze przemieszczała się z miejsca na miejsce, a w czasie spuszczania wody ze stawu osiadała na jego dnie. Z biegiem czasu powierzchnia wyspy zmniejszyła się znacznie, ale jej istnienie oraz powtarzający się proces osiadania i dźwigania się uznano co najmniej za nienaturalny i tajemniczy (...)"

Jak pisze Jerzy Szukalski, zauważono też dziwne zjawiska w rybostanie, ponieważ po zarybieniu stawu karpiami i karasiami już po dwóch latach wyłowiono również szczupaki i okonie. Sądzono początkowo, że to kaczki przenoszą ikrę z sąsiednich jezior, ale wymiary szczupaków były zbyt duże jak na krótki okres rozwoju.

Jeziora połączone

Zaczęto snuć domysły i podejrzenia, a rybacy twierdzili nawet, że w miejscu gdzie oderwała się wyspa, staw jest tak głęboki, że stosowane przez nich linki z ołowianymi ciężarkami długości 84 stóp nie sięgają dna. Stwierdzono też, że powstaje wir odczuwalny nawet podczas płynięcia łodzią. Jak czytamy, przypuszczano wówczas, że jest to efekt podziemnego połączenia z sąsiednim jeziorem i że to on miał powodować przesuwanie się wyspy. 

"(...) Najbardziej sensacyjna była jednak rozpowiadana przez rybaków historia z siecią, która latem urwała się w sąsiednim jeziorze, a wiosną następnego roku jej strzęp znaleziono w stawie. Miał to być kolejny dowód na podziemne połączenie stawu z jeziorem (...)".2

Sprawą postanowił zająć się sam przeor klasztoru Jerzy Schwengel. Na dokonanie pomiarów i obserwacji wybrał się 1 marca 1746 roku, a do pomocy wziął rybaka oraz dwie osoby. Przebieg badań, - jak pisze Jerzy Szukalski - został opisany szczegółowo w liście do Towarzystwa Przyrodniczego w Gdańsku. 

Schwengel na podstawie pomiarów stwierdził, że głębokość stawu nie przekracza 20 łokci, więc wykazał, że wiadomości rozpowszechniane przez rybaków są nieprawdziwe. Nie zauważył też żadnego wiru na stawie. Ale było coś czego nie był w stanie zweryfikować. 

"(...) Uwierzył jednak w istnienie podziemnych połączeń z sąsiednimi jeziorami Białym i Czarnym, choć nie miał na to żadnych dowodów. Wskazał nawet miejsce ich występowania, gdzie istnieje możliwość przedostawania się ryb. Przy tej okazji twierdził, że są to jedynie bardzo wąskie przejścia, bo lustra wody w pobliskich jeziorach położone są wyżej aniżeli zwierciadło wody w stawie Sadliska i w przypadku istnienia większych rozmiarów połączeń, poziom wody w stawie musiałby systematycznie wzrastać (...)".3

Wiry na wodzie

Przeor klasztoru łatwo wyjaśnił pochodzenie pływającej wyspy twierdząc, że jest to zjawisko przyrodniczo uzasadnione. Pozostała kwestia wirów na wodzie. Chociaż nie udało się ich zaobserwować bezpośrednio to Jerzy Schwengel przytoczył przykłady podobnych zjawisk występujących na innych kaszubskich jeziorach, m.in. w Kiełpinie. Według tamtejszej ludności zawirowania wody na jeziorze miały być na tyle silne, by obrócić łódź i wciągnąć pod wodę różne przedmioty, w tym kawałki drewna. Zmiany poziomu lustra wody tłumaczono zaś znów - podziemnymi połączeniami między jeziorami. 

"(...) Najbardziej szokująca wiadomość zawarta w piśmie przeora dotyczyła relacji mieszkańców ziemi kartuskiej o istniejącym niegdyś połączeniu jeziora Grzybno (Klasztorne), położonego tuż przy zabudowaniach klasztornych w Kartuzach, z Morzem Bałtyckim. O fakcie tym miały decydować kawałki bursztynu znajdowane w sieciach podczas połowu ryb na jeziorze (....).4 

Nie wiadomo jaka była odpowiedź na list przeora kartuskiego klasztoru. Autor publikacji na ten temat podkreśla jednak, że w tamtym czasie o osadach lodowcowych i polodowcowej rzeźbie terenu wówczas nie wiedziano. 

"(...) Wartość listu kartuskiego przeora polega jednak na tym, iż ukazuje on w jaki sposób przy ówczesnym stanie wiedzy próbowano wyjaśnić otaczające człowieka zjawiska i procesy przyrodnicze (...)"5

Źródło:

1,2,3,4,5 - Jantarowe Szlaki, Kwartalnik Turystyczno-Krajoznawczy Województw Północnych, Nr 2(240) 1996 rok, Jerzy Szukalski "O zagadkowych zjawiskach przyrodniczych w kartuskich dobrach klasztornych w XVIII wieku", str. 5 - 7. 

Więcej na ten temat także w zbiorach Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Kartuzach 

(W.D.)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (9)

Zdzisek Zdzisek

3 3

Toż to była robota samego diabła z piekła 06:50, 01.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

listonosz łapalistonosz łapa

8 9

czy KOpertowy dojechał??? 07:05, 01.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

WidzącaWidząca

10 3

Bardzo ciekawe. Dziękuję:) 08:07, 01.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

kogo winakogo wina

9 8

o Tusku jeszcze nie wiedzieli 08:46, 01.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

gonzo7gonzo7

15 17

Trzaskowski to troglodyta, skrzyżowanie największych plag i nieszczęść tak jak Tuska, Biedronia i Hołowni to jest katastrofy ekonomicznej, rozjechanej orientacji i czczeniu małpy jako największego bóstwa 09:33, 01.07.2020

Odpowiedzi:4
Odpowiedz

TaaaTaaa

10 7

Nie wiem co ty wąchasz, pijesz lub wciągasz, ale rzuć to, bo źle na ciebie działa. 11:18, 01.07.2020


młodzieżmłodzież

6 6

Hołownia jako schizol wciąga ekologiczną marichuanę bo tylko przy takim schizie, można zwierzęta zrównać z ludźmi i czczić małpę jako bóstwo, wszak będą oni naszymi sędziami na sądzie.
Biedroń chyba ekstasy lub jakieś kolorowe proszki, bo tylko przy takim odlocie nie odróżnia się baby od chłopa
Tusk wciąga LSD czy SLD , wystarczy mała dawka, aby we łbie poprzewracało się na całe życie 12:13, 01.07.2020


do powyżejdo powyżej

4 8

ale ich ładnie zaorałeś tzw zwolenników tragedii co się zwie Trzaskowski, wyborcy Trzaskowskiego to dramat yntelektualny, rozpacz umysłowa, zanik rozumu i kultury, no ale tak się pierze mózgi młodym donosicielom 14:43, 01.07.2020


BeediBeedi

3 1

Uuuuu cieniutko choć wrzaskliwie piejemy, cieniutko... 21:32, 01.07.2020


REKLAMA
REKLAMA