fot.canva
Gdyby optymizm miał cztery łapy, długie uszy i wiecznie merdający ogon, bez wątpienia byłby Cavalierem. To pies, który został zaprojektowany (najpierw przez naturę, potem przez brytyjskich monarchów), aby kochać, być kochanym i grzać kolana swoich właścicieli w mroźne, angielskie wieczory. To nie jest po prostu pies – to styl życia oparty na niekończących się sesjach głaskania i spojrzeniach, które skruszą nawet najtwardsze serce.
Jak sama nazwa wskazuje, rasa ta była oczkiem w głowie brytyjskich królów, szczególnie Karola II, który ponoć bardziej dbał o swoje stado spanieli niż o sprawy państwowe. Legenda głosi, że wydał on dekret pozwalający Cavalierom na wstęp do każdego miejsca publicznego w Anglii, włączając w to Parlament.
Współczesny Cavalier to bezpośredni spadkobierca tych królewskich przywilejów. W jego kodzie DNA zapisano jedno kluczowe zadanie: towarzyszenie człowiekowi. Samotny Cavalier to oksymoron – ten pies funkcjonuje poprawnie tylko wtedy, gdy czuje bliskość Twojej stopy, ręki lub chociażby fragmentu garderoby.
Cavalier to pies, który prawdopodobnie zaprosiłby włamywacza do środka i pokazał mu, gdzie leżą najlepsze ciastka, licząc w zamian na drapanie za uchem.
Utrzymanie Cavaliera w królewskiej kondycji wymaga nieco zaangażowania, zwłaszcza w okolicach uszu i ogona.
1. Futrzane wyzwanie
Cavaliery mają piękną, długą i jedwabistą sierść, która nie wymaga strzyżenia, ale za to uwielbia zbierać wszystko: od rzepów w lesie po okruchy z obiadu.
2. Zdrowie: słaby punkt
Niestety, bycie arystokratą wiąże się z pewnym bagażem genetycznym. Największą bolączką rasy są problemy z sercem (niedomykalność zastawki mitralnej – MVD).

Cavaliery kochają jedzenie miłością czystą i bezwarunkową. Potrafią wyprodukować spojrzenie „nie jadłem od trzech dni”, nawet jeśli przed chwilą opróżniły miskę.
Zamiast twardych tabel, oto co musi znaleźć się w rezydencji Twojego nowego lokatora:
Cavalier King Charles Spaniel to pies, który leczy z samotności. Nie potrzebuje maratonów ani polowań, potrzebuje Twojej obecności. W zamian za miejsce na kanapie i regularną dawkę czułości, zaoferuje Ci oddanie, którego nie kupisz za żadne pieniądze świata. To mały pies o wielkim sercu, który udowadnia, że prawdziwa szlachta nie potrzebuje zamku – wystarczy im Twoje ramię.