Wyobraź sobie, że idziesz na spacer brzegiem Bałtyku. Zamiast piasku i szumu fal witasz krajobraz prosto z Grenlandii. Przed Tobą wyrastają dwumetrowe, lśniące ściany lodu, a plaża przypomina poszarpaną, mroźną twierdzę. To nie plan filmowy nowej części Krainy Lodu, ale torosy – jedno z najbardziej widowiskowych zjawisk, jakie natura funduje nam zimą.
W ostatnich dniach stycznia 2026 roku, szczególnie w okolicach Mikoszewa i na Półwyspie Helskim, Bałtyk postanowił pokazać swoją mroźną siłę. Jeśli jeszcze ich nie widziałeś, oto dlaczego warto spakować termos, ciepłe rękawiczki i ruszyć nad morze.
Choć torosy wyglądają jak dzieło gigantycznego pługa, ich mechanizm jest czysto fizyczny i fascynujący. Wszystko zaczyna się od kapryśnej pogody. Gdy po silnych mrozach przychodzi odwilż, a potem temperatura znów spada, lita pokrywa lodowa na morzu zaczyna pękać.
Wtedy do akcji wkraczają główni architekci: wiatr i prądy morskie.
W efekcie powstają wały, które mogą mieć nawet kilka metrów wysokości. To właśnie dlatego nazywa się je potocznie „lodowym tsunami” – lód dosłownie „wpełza” na plażę, pochłaniając wszystko na swojej drodze.

Zjawisko to na polskim wybrzeżu nie zdarza się co roku. Wymaga idealnej kombinacji grubego lodu i odpowiedniego kierunku wiatru. Ostatnie zlodowacenia na początku 2026 roku były na tyle intensywne, że w Mikoszewie (przy ujściu Wisły) utworzyły się formacje, których mieszkańcy nie widzieli od dekad.
Ciekawostka: Bałtyk jest morzem słonawym (mało słonym), co sprawia, że zamarza łatwiej niż ocean. Dzięki temu nasze torosy mają specyficzną, krystaliczną strukturę, która w promieniach zimowego słońca mieni się odcieniami błękitu i bieli.
Torosy to gratka dla fotografów i miłośników natury. Zdjęcia z drona ukazujące lodowe góry na tle piaszczystych plaż wyglądają nierealnie. To zjawisko ulotne – wystarczy zmiana kierunku wiatru lub większe ocieplenie, by lodowa forteca zniknęła w ciągu kilku godzin.
Zanim jednak wejdziesz na lód, pamiętaj o kilku zasadach:
Bałtyk zimą bywa surowy, ale to właśnie teraz pokazuje swoje najbardziej artystyczne oblicze. Jeśli masz okazję, wybierz się na spacer w okolice ujścia Wisły lub do Kuźnicy. Takie „lodowe góry” to wspomnienie, które zostaje w głowie na lata – a przynajmniej do następnego wielkiego mrozu!
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu expresskaszubski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz